180 lat trójkątnego ronda. Wywiad z dr Dominikiem Szulcem

Historia
Czcionka

W ostatnim czasie dr Dominik Szulc, kraśnicki historyk pracujący w Instytucie Historii PAN im. T. Manteuffla i Społeczny Opiekun Zabytków, dwukrotnie spotkał się z mieszkańcami Kraśnika w ramach cyklu (Nie)znany Kraśnik. Tematem jego prelekcji była ponad 180-letnia historia terenu ronda  leżącego pomiędzy ulicami Mostowa, Struga i Narutowicza. To teren, który władze miasta jeszcze w 2016 roku zaplanowały do rewitalizacji. O historii i miejskich planach opowiedział nam w wywiadzie.

Skąd pomysł, żeby zainteresować się tematem ronda czy raczej trójkąta jak dawniej nazywano teren na którym stoi obecnie budynek dawnego Kina „Pola”?

Moja rodzina kupiła działkę, przy obecnej ul. Struga już w roku 1895 i przez 110 lat tam mieszkała. Zresztą działka nadal znajduje się w rodzinnych rękach. Teren ten, zawsze mnie interesował, także z powodu trójkątnego kształtu jaki ma. Natomiast zaplanowana rewitalizacja miasta była jednym z takich bodźców, które pchnęły mnie do szczególnego zainteresowania się tym temat właśnie teraz.

Byłeś zdziwiony gdy dotarłeś do materiałów, które świadczą o tym, że ten teren zaczął kształtować się ponad 180 lat temu?

Początkowo byłem przekonany, że proces ten zaczął się najwcześniej na początku XX wieku. Byłem w mocnym szoku gdy okazało się, że został on ukształtowany na przełomie lat 20. i 30. XIX wieku. Wtedy zdałem sobie sprawę, że jest to historyczny układ urbanistyczny miasta i sami nawet o tym nie wiemy.

Co w tym miejscu jest najciekawszego?

Sam kształt trójkąta. To jest bardzo nietypowe. To, że istniał tam park o kształcie trójkątnym jest także bardzo nietypowe. Takich parków było bardzo mało, np. Park Jordanowski w Krakowie, ale on powstał w 1889 roku. W Kraśniku park powstał natomiast w 1878. Jest więc starszy od krakowskiego parku Jordanowskiego, a zarazem jest on najstarszym parkiem w całym naszym powiecie.
Ciekawe jest także to, jakie funkcje spełniało to miejsce, czyli budowa remizy w latach 1928-1931, a w 1938 r. zmiana tej funkcji na siedzibę władz miasta, na ratusz miejski o czym dziś praktycznie nikt nie wie.
Kolejnym ciekawym faktem jest, że budynek na rondzie to dzieło kilku znanych architektów lubelskich, jak Czesława Dorii-Dernałowicza. To wszystko jest bardzo interesujące, ale i mało znane. O tym się w Kraśniku nie mówiło i nie mówi.

Czemu według Ciebie historia tego - dawniej o dużym znaczeniu - miejsca poszła w zapomnienie?

Trudno do końca orzec. Może ktoś w pewnym monecie uznał, że jest ono zbyt związane z ideologią komunistyczną, bo pod Pomnikiem Partyzanta w PRL odbywały sie różne uroczystości, a kino nazwano imieniem „Poli”, gdy tymczasem taki pseudonim nosiła Wacława Marek, która w 1944 r. była sekretarzem komitetu okręgowego Polskiej Partii Robotniczej? Zapomniano o tym budynku i miejscu, i stwierdzono, że skoro tak przesiąkł on socjalizmem to nie warto w niego inwestować. Tymczasem okazuje się, że okres realnego socjalizmu był tylko etapem w historii budynku a w przypadku ronda była to jedynie niewielka cząstka jego długiej historii.

Ronda, na którym różne rzeczy się działy, ale które istnieje w praktycznie niezmienionym kształcie od lat...

Ja wymierzyłem ten teren na najstarszym planie sporządzonym przez Stanisława Szabelskiego w 1837 roku na którym jest on widoczny w obecnym kształcie. Długości ulic się od tego czasu zmieniły nieznacznie, choć zostały poszerzone. Ale dzięki temu możemy obliczyć stosując proste wzory matematyczne powierzchnię tego trójkąta dziś i wówczas. Dziś jest to 151 arów, a w 1837 roku było to 146 arów. W przeciągu ponad 180 lat przybyło tylko 5 arów. Czyli de facto „trójkąt” zachował się w niezmienionym kształcie i powierzchni.

Myślisz, że gdyby nie pożar z 1944 roku to miejsce dalej pełniło by swoją ważną miejską funkcję?

Sądzę, że mogło by tak być, ale stało się to nie przez pożar tylko przez sam wybuch II wojny światowej. Spójrzmy co tam się działo w tym miejscu w latach 30. To, że tam zostaje zbudowana remiza nie musi dziwić - podobnie działo się w wielu miejscach, ale została ona przekształcona na ratusz, obok zaplanowano ośrodek zdrowia, kąpielisko. Wiemy, że miasto planowało odkupić od Zyssela Fitermana sąsiedni plac celem rozbudowy miasta. Wiemy, że w 1938 roku planowano rozszerzenie granic Kraśnika do czego doszło na początku 1939 roku. Planowano w tym miejscu nowe miejskie inwestycje budowlane. Sądzę więc, że widziano w tym trójkącie nowe centrum administracyjne miasta Kraśnika. Nie stało się ono nim w skutek wojny, uniemożliwiającej realizację tych planów, którymi władze powojenne już nie były zainteresowane. Ostatni pomysł, z 1947 roku, dotyczył budowy na „trójkącie” od strony obecnej ul. Struga dwupiętrowego budynku dla Miejskiej Rady Narodowej do czego nie doszło. Potem brak jest zainteresowania władz lokalnych jeśli chodzi o siedzibę dla siebie lub innych ważnych instytucji na tym terenie.
Większość współczesnych mieszkańców Kraśnika kojarzy budynek na rondzie jako siedzibę Kraśnickiego Ośrodka Kultury. Było to więc pewna namiastka miejsca, które stanowiło pewne centrum kulturalne dzielnicy...
Tak, ale dotyczyły to właśnie tylko dzielnicy a nie całego miasta. Poza tym trudno porównywać siedzibę domu kultury do centrum w którym znajduje się siedziba władz, szpital, kąpielisko...

I tu dochodzimy do czasów współczesnych w których postanowiono ten teren zrewitalizować...

Rewitalizacja jest na pewno temu miejscu potrzebna, bo wszyscy widzimy w jakim jest stanie. Niestety, realizacja projektów stworzonych kilka lat temu odbędzie się ze szkodą dla pamięci historycznej tego miasta dlatego, że zostanie zlikwidowany obszar, który jest historycznym układem urbanistycznym Kraśnika, który położył swoje piętno na dziejach tego miasta. Trudno mi się pogodzić z tym, co wymyślono kiedyś, bo przecież nie zrobiły tego obecne władze miasta. Odbyło się to bez żadnego zainteresowania przeszłością tego miejsca. Przypominam, że zapowiadane w świetle kamer w 2015 roku powołanie zespołu naukowców z udziałem historyka, który miał przygotować program rewitalizacji nie zostało w ogóle zrealizowane. Dziś mamy tego efekty takie jakie mamy czyli ostatnie chwile, czy też lata kiedy możemy się - w cudzysłowie - nacieszyć widokiem tego ronda.


Rozmawiał Grzegorz Jankowski