Damian Szymański, GKS Bełchatów: Dużo pracy jeszcze przede mną, ale cały czas się rozwijam

Piłka nożna
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

szymanski_damian_IMG_8342_1
Damian Szymański Fot. Michał Antczak/gksbelchatow.com
W piłkę uczył się grać w kraśnickim MUKSie. Był też zawodnikiem juniorskiej drużyny Stali Kraśnik. W wieku 15 lat przeniósł się do Bełchatowa, by w tamtejszym GKS-ie dalej rozwijać swój piłkarski talent. Teraz ma lat 18 i jest zawodnikiem podstawowego składu drużyny, która lideruje piłkarskiej I lidze. Zapraszamy do lektury wywiadu z Damianem Szymańskim, z którym rozmawialiśmy po środowym zwycięstwie GKS-u Bełchatów ze Stomilem Olsztyn.

 

Gratulacje kolejnych 3 punktów. Jak grało się ze Stomilem Olsztyn?

Mecz był trudny, Stomil postawił nam wysoko porzeczkę. Na dodatek graliśmy bez naszych dwóch podstawowych zawodników - Maćka Wilusza i Michała Maka. Najważniejsze, że wygraliśmy, na koncie GKS-u są kolejne 3 punkty i jesteśmy już samodzielnym liderem I ligi.

I co ważne było to już kolejne twoje pełne 90 minut w barwach bełchatowskiej drużyny na pierwszoligowych boiskach.

Bardzo ciesze się, że trener Kamil Kiereś mi zaufał i mogę grać w podstawowym składzie. Nie przyszło to łatwo. Ciężko na to pracowałem. Przed rundą wiosenną na obozie przygotowawczym w Turcji potwierdziłem, że warto na mnie postawić, że powinienem grać w podstawowym składzie i taką szansę dostałem. Mam nadzieję, że tego miejsca szybko nie oddam.

Miałem okazję oglądać cię na żywo podczas w meczu w Łęcznej i przyznaję, że dobrze prezentowałeś się na boisku.

Myślę, że wpasowałem się do drużyny. Dobrze czuje się w środku pola, odpowiada mi styl gry GKS-u. Często szukam możliwości grania diagonalnych piłek (przerzucania akcji w inną, mniej chronioną przez rywala strefę boiska dod.red.), staram się uruchamiać bocznych pomocników, ale potrafię też zagrać prostopadłą piłkę. Staram się być kreatywny. Myślę, że więcej daję zespołowi w ofensywie, ale tutaj w Bełchatowie sporo nauczyłem się też jeżeli chodzi grę tyłem do bramki i w defensywie. Na pewno dużo pracy jeszcze przede mną, ale cały czas się rozwijam, podnoszę sobie poprzeczkę.

Jak zaczęła się twoja przygoda z piłką nożną?

Na pierwszy trening zaprowadził mnie wujek. Było trochę śmiesznie, bo to był w zasadzie mój pierwszy kontakt z piłką. Na początku trenowałem z chłopakami kilka lat starszymi ode mnie. Takim moim prawdziwym pierwszym trenerem był Konrad Szmyrgała z MUKS-u, który bardzo dużo mnie nauczył. Sporo mu zawdzięczam. W kilku sytuacjach mnie uratował, bo wiadomo, że młodym chłopakom do głowy przychodzą różne rzeczy. Mam do niego ogromny szacunek. Ci młodzi chłopcy którzy teraz u niego trenują trafili naprawdę w dobre ręce.

W swoim piłkarskim CV masz też Stal Kraśnik.

Grałem w drużynie juniorów Stali. Jak przenosiłem się do Bełchatowa miałem 15 lat, w pierwszym zespole Stali nie wystąpiłem, ale bardzo miło wspominam ten czas. Jak trenowałem z pierwszą drużyną to trenerem był Anatolij Ławryszyn, który zresztą w przeszłości też grał w Bełchatowie. Pamiętam, że jak pojawiło się zainteresowanie ze strony GKS-u, to namawiał mnie żeby z tej szansy skorzystać, wyjechać, spróbować swoich sił.

A śledzisz to co dzieje się teraz ze Stalą Kraśnik?

Na oglądanie meczów czasu nie mam, ale staram się czytać informacje i na temat Stali i MUKS-u w internecie. Zwracam też uwagę na to co dzieje się z chłopakami którzy tak jak ja na początku uczyli się grać w piłkę w Kraśniku, a teraz próbują swoich sił w innych klubach. Tą drogę jak najszybciej, jeśli dalej chce się rozwijać, powinien wybrać też między innymi Filip Drozd. Potencjał i umiejętności ma moim zdaniem na pewno większe niż na III ligę.

(cd na następnej stronie)

szymanski_damian_IMG_8342_1
Damian Szymański Fot. Michał Antczak/gksbelchatow.com
W piłkę uczył się grać w kraśnickim MUKSie. Był też zawodnikiem juniorskiej drużyny Stali Kraśnik. W wieku 15 lat przeniósł się do Bełchatowa, by w tamtejszym GKS-ie dalej rozwijać swój piłkarski talent. Teraz ma lat 18 i jest zawodnikiem podstawowego składu drużyny, która lideruje piłkarskiej I lidze. Zapraszamy do lektury wywiadu z Damianem Szymańskim, z którym rozmawialiśmy po środowym zwycięstwie GKS-u Bełchatów ze Stomilem Olsztyn.

 

Gratulacje kolejnych 3 punktów. Jak grało się ze Stomilem Olsztyn?

Mecz był trudny, Stomil postawił nam wysoko porzeczkę. Na dodatek graliśmy bez naszych dwóch podstawowych zawodników - Maćka Wilusza i Michała Maka. Najważniejsze, że wygraliśmy, na koncie GKS-u są kolejne 3 punkty i jesteśmy już samodzielnym liderem I ligi.

I co ważne było to już kolejne twoje pełne 90 minut w barwach bełchatowskiej drużyny na pierwszoligowych boiskach.

Bardzo ciesze się, że trener Kamil Kiereś mi zaufał i mogę grać w podstawowym składzie. Nie przyszło to łatwo. Ciężko na to pracowałem. Przed rundą wiosenną na obozie przygotowawczym w Turcji potwierdziłem, że warto na mnie postawić, że powinienem grać w podstawowym składzie i taką szansę dostałem. Mam nadzieję, że tego miejsca szybko nie oddam.

Miałem okazję oglądać cię na żywo podczas w meczu w Łęcznej i przyznaję, że dobrze prezentowałeś się na boisku.

Myślę, że wpasowałem się do drużyny. Dobrze czuje się w środku pola, odpowiada mi styl gry GKS-u. Często szukam możliwości grania diagonalnych piłek (przerzucania akcji w inną, mniej chronioną przez rywala strefę boiska dod.red.), staram się uruchamiać bocznych pomocników, ale potrafię też zagrać prostopadłą piłkę. Staram się być kreatywny. Myślę, że więcej daję zespołowi w ofensywie, ale tutaj w Bełchatowie sporo nauczyłem się też jeżeli chodzi grę tyłem do bramki i w defensywie. Na pewno dużo pracy jeszcze przede mną, ale cały czas się rozwijam, podnoszę sobie poprzeczkę.

Jak zaczęła się twoja przygoda z piłką nożną?

Na pierwszy trening zaprowadził mnie wujek. Było trochę śmiesznie, bo to był w zasadzie mój pierwszy kontakt z piłką. Na początku trenowałem z chłopakami kilka lat starszymi ode mnie. Takim moim prawdziwym pierwszym trenerem był Konrad Szmyrgała z MUKS-u, który bardzo dużo mnie nauczył. Sporo mu zawdzięczam. W kilku sytuacjach mnie uratował, bo wiadomo, że młodym chłopakom do głowy przychodzą różne rzeczy. Mam do niego ogromny szacunek. Ci młodzi chłopcy którzy teraz u niego trenują trafili naprawdę w dobre ręce.

W swoim piłkarskim CV masz też Stal Kraśnik.

Grałem w drużynie juniorów Stali. Jak przenosiłem się do Bełchatowa miałem 15 lat, w pierwszym zespole Stali nie wystąpiłem, ale bardzo miło wspominam ten czas. Jak trenowałem z pierwszą drużyną to trenerem był Anatolij Ławryszyn, który zresztą w przeszłości też grał w Bełchatowie. Pamiętam, że jak pojawiło się zainteresowanie ze strony GKS-u, to namawiał mnie żeby z tej szansy skorzystać, wyjechać, spróbować swoich sił.

A śledzisz to co dzieje się teraz ze Stalą Kraśnik?

Na oglądanie meczów czasu nie mam, ale staram się czytać informacje i na temat Stali i MUKS-u w internecie. Zwracam też uwagę na to co dzieje się z chłopakami którzy tak jak ja na początku uczyli się grać w piłkę w Kraśniku, a teraz próbują swoich sił w innych klubach. Tą drogę jak najszybciej, jeśli dalej chce się rozwijać, powinien wybrać też między innymi Filip Drozd. Potencjał i umiejętności ma moim zdaniem na pewno większe niż na III ligę.

(cd na następnej stronie)

Damian w GKS

Skąd w ogóle pomysł, by swoje piłkarskie umiejętności rozwijać w Bełchatowie?

To przedstawiciele GKS-u mnie zauważyli i zaprosili na testy. Zagrałem mecz sparingowy w którym pokazałem na co mnie stać. Przedstawiciele klubu podpatrywali mnie też na Mistrzostwach Polski, gdzie grałem jako członek kadry województwa lubelskiego. W międzyczasie byłem również na testach w innych klubach. Ostatecznie z tatą zdecydowaliśmy się wybrać GKS, bo tutaj zaproponowano najlepsze warunki. Nie było to oczywiście od razu zaproszenie do pierwszego zespołu, ale do drużyn młodzieżowych, a konkretnie juniorów młodszych. Pamiętam, że już w pierwszym sezonie z tą drużyna miałem chyba 13 bramek i 10 asyst, graliśmy w Mistrzostwach Polski. Później był zespół juniorów, a następnie Młoda Ekstraklasa.

Jak wspominasz grę na zapleczu pierwszej drużyny GKS-u?

szymanski_damian_IMG_5036
Damian Szymański Fot. Michał Antczak/gksbelchatow.com

Początki w Młodej Ekstraklasie nie były proste, bo rywalizacja o miejsce w podstawowym zespole była spora, ale dałem radę. Nie zawsze grałem w pierwszym składzie, czasami do naszej kadry dołączani byli zawodnicy z pierwszej drużyny, wtedy ja występowałem w juniorach, ale w końcu wywalczyłem swoje miejsce. Ważnym momentem była dla mnie poprzednia zima, kiedy trener Michał Probierz dał mi szansę zagrania pół godziny w pierwszym zespole w sparingu z Widzewem Łódź. Trener Probierz wtedy w grudniu odszedł, ale jego następca trener Kamil Kiereś też widział we mnie potencjał. Zacząłem coraz częściej trenować z pierwszą drużyną, miałem szansę pokazać się w sparingach. Trener Kiereś powiedział mi wtedy, że daje mi pół roku na ogranie się w Młodej Ekstraklasie. Jeśli w każdym meczu będę udowadniał swoją przydatność do pierwszego zespołu, to dostanę swoją szansę. Starałem się pokazać na co mnie stać i to zostało docenione. W lipcu ubiegłego roku podpisałem kontrakt z GKS-em, a od początku tego sezonu jestem już członkiem pierwszej drużyny.

Do podstawowego składu trzeba się jednak było przebijać?

Rywalizacja w zespole, w środku pola jest duża. Ja wciąż jestem młodym zawodnikiem który cały czas się uczy, a w drużynie mamy piłkarzy z doświadczeniem z Ekstraklasy. Przez pierwsze pół roku zagrałem chyba tylko w 6 meczach. Podczas tych spotkań i podczas treningów nabierałem doświadczenia. Trener mi zaufał, po okresie przygotowawczym w przerwie zimowej dostałem szansę gry w podstawowym składzie. W meczu z GKS-em Katowice strzeliłem swoją pierwszą bramkę w I lidze. Będę się starał tego zaufania nie zawieść.

Z kim z zawodników klubu masz najlepszy kontakt? Z kim najlepiej się rozumiesz?

Jest ich na pewno kilku. Bardzo dobrze rozumiem się między innymi z Maćkiem Wiluszem.

A z Pawłem Ziębą, drugim z kraśniczan w klubie, często się widujesz?

Nie na co dzień, bo Paweł czasami tylko trenuje z pierwszym zespołem, gra w rezerwach. Raz na jakiś czas się jednak spotykamy, wychodzimy razem do kina, do galerii. Paweł dobrze radzi sobie w III lidze, ma kilka strzelonych bramek. Ma duży potencjał, ale jako boczny pomocnik ma też bardzo dużą konkurencję.

(cd na następnej stronie)

Piłkarskie marzenia

Na jak długi czas jesteś związany umową z Bełchatowem?

Do 2015 roku, ale jak awansujemy, to automatycznie będzie ona przedłużona.

Czyli czujesz się tutaj dobrze i na razie nigdzie indziej się nie wybierasz?

Tak, czuję się tutaj bardzo dobrze, ciesze się, że mogę grać w pierwszym zespole. Ciężko pracuję i skupiam się na tym, żeby tego miejsca nie stracić. Nie myślę o tym czy ktoś mnie obserwuje czy nie, czy zgłosi się jakiś klub. Jak za parę lat przydarzy się okazja żeby spróbować swoich sił gdzieś indziej, to wtedy będę się nad tym zastanawiał.

A jakie są twoje piłkarskie marzenia, gdzie chciałbyś kiedyś grać?

szymanski_damian_IMG_5038
Damian Szymański Fot. Michał Antczak/gksbelchatow.com

Na razie najważniejszym celem jest awans razem z GKS-em do Ekstraklasy i gra właśnie w najwyższej polskiej lidze. A w przyszłości, za kilka lat, jak zdobędę już wystarczające doświadczenie, to marzy mi się oczywiści wyjazd na Zachód i gra w jakimś dobrym klubie zagranicznym. Bardzo podoba mi się liga niemiecka, ale dużo oglądam też ligi angielskiej. Moim ulubionym zagranicznym klubem jest FC Liverpool, a zawodnikiem i piłkarskim wzorem Steven Gerrard.

Jak grę w piłkę, mecze, treningi godzisz z nauką? Lada dzień przed tobą matura.

Rzeczywiście nie mogę powiedzieć, że w szkole byłem tak często jak moi rówieśnicy. Są wyjazdy na mecze, treningi 5 razy w tygodniu. Nie jest łatwo pogodzić to z nauką, ale miałem indywidualny tok nauczania i jakoś się to udało. W piątek mam już zakończenie roku szkolnego (rozmawialiśmy w środę 23 kwietnia przyp. red.), a w maju matura. Na pewno czeka mnie ciężki czas, ale myślę, że będzie dobrze.

Myślisz o studiach?

Obawiam się, że ciężko byłoby mi je pogodzić z dalszą grą. Oczywiście fajnie byłoby zdać maturę i pójść na studia, ale po prostu mogę nie mieć na nie czasu.

W Kraśniku z racji swoich piłkarskich obowiązków bywasz chyba bardzo rzadko?

Rzeczywiście tego wolnego czasu jest bardzo mało, ale teraz kupiłem samochód, więc może będzie szansa przyjeżdżać trochę częściej. Przyjeżdżam przede wszystkim na święta. Wtedy chętnie wracam do mojego rodzinnego miasta, spędzam czas z rodziną, ale też staram się znajdować czas dla znajomych, dla tych z którymi tutaj biegałem po boisku.