• Leasing team

Spring Rolls: Chcemy by nasza muzyka dotarła do jak największej liczby osób

Kultura i rozrywka
Czcionka

spring_rolls_1Ich piosenka "Designer" przez pewien czas utrzymywała się w czołówce Lublisty Radia Lublin. Teraz na głosy słuchaczy czeka tam ich kolejny kawałek "Breaking the silence". Nagrali swoje demo, bardzo dużo koncertują i zbierają dobre recenzje. Mowa o zespole Spring Rolls, który tworzą Artur Łukasik (wokal, gitara, klawisze), Michał Swórka (gitara), Jakub Rachwał (bas) i Albert Wagner (perkusja) - muzycy rodem z powiatu kraśnickiego. Z trzema z nich: Arturem, Michałem i Kubą rozmawiamy o ich muzycznych doświadczeniach, inspiracjach, koncertach i planach na przyszłość.


Zespół Spring Rolls istnieje od 3 lat, ale znacie się podobno sporo dłużej?

Michał Swórka: W obecnym składzie działamy od roku, jednak faktycznie znamy się nie od dziś. Z Albertem i Kubą przyjaźnimy się od czasów podstawówki. Artura wyrwaliśmy z innego zespołu jakiś rok temu.

Artur Łukasik: Michał kiedyś do mnie napisał na Facebooku, spytał się, czy nie chciałbym może pograć, pośpiewać, bo udało im się dostać na przegląd, a chwilowo nie posiadają wokalisty. Bez tego ani rusz, więc zgodziłem się i jakoś tak poszło.

Skąd w ogóle jesteście? Zespół powstał w Lublinie, ale ktoś z członków grupy pochodzi z powiatu kraśnickiego.

Kuba Rachwał: Wszyscy pochodzimy z powiatu kraśnickiego. Artur jest rodowitym kraśniczaninem, reszta z okolic. Zespół powstał faktycznie w Lublinie, bo w tamtym czasie, wszyscy ówcześni członkowie tam żyli i studiowali.

Jakie wcześniejsze, to znaczy sprzed Spring Rolls, doświadczenia muzyczne mają poszczególni członkowie zespołu?spring_rolls_2

AŁ: Każdy z nas miał jakieś swoje własne zespoły. Ja przez dłuższy czas grałem w "Bad Art". Oprócz tego udzielałem się w projektach gospelowych, byłem nawet przez jakiś czas organistą. Gdzieś po drodze udało mi się ukończyć pierwszy stopień szkoły muzycznej. Kuba też grał w gospelowym projekcie "Bliżej". Michał tłukł się po rockowych band'ach w czasie liceum, a Albert próbował swoich umiejętności chyba wszędzie, nawet w kilku szkołach muzycznych.

Jakie są wasze muzyczne inspiracje i jak określilibyście muzykę, którą gracie?

AŁ: Tych inspiracji jest zbyt wiele, by wymieniać. Lubimy określać naszą muzykę po prostu jako rock. Każdy z nas słucha czego innego, a że nasza twórczość jest powiedzmy kompilacją tego wszystkiego, ciężko jest wyróżnić jakiś konkretny rodzaj. Rock to dobra wymówka.

MS: Mnie inspiruje każdy zespół, który działa jako jedność od początku do końca, tzn. przechodzi przez kolejne trudne etapy w dążeniu do sukcesu i razem pokonuje przeciwności. Jest w tym coś przyciągającego, pewna energia której fizycznie nie widać, ale każdy słuchacz od razu ją wyczuwa. Do tego dążymy.

Kto u was odpowiada za teksty, kto za muzykę?

KR: Za teksty odpowiedzialny jest głównie Artur. Póki co nikt więcej nie próbował swoich sił w tym temacie, a szkoda. W każdym razie nie wtrącamy się w jego tekściarski talent. Muzyka to już inna bajka. Zwykle wygląda to tak, że któryś z nas przychodzi z piosenką albo jej fragmentem na próbę i dalej tworzymy razem. Gdy w jednej małej sali prób zamyka się czterech gości, którzy na co dzień niekoniecznie słuchają tych samych płyt w samochodzie, nie jest to łatwa sztuka. Zdarza się, że świetne piosenki potrafią przyjść w piętnaście minut. Częściej niestety czas pochłania projekt, który następnego ranka wszyscy zgodnie wyrzucamy do kosza. Jesteśmy bardzo wybredni.

Do tej pory nagrywaliście tylko kawałki z tekstem po angielsku. Dlaczego? Jest szansa na coś po polsku?

AŁ: To jest chyba głównie moja wina. Powodów jest bardzo dużo, ale chyba największym jest pewna trudność w pisaniu polskich tekstów. Jestem osobą, która wychowywała się głównie na zagranicznej muzyce. Nie wiem czy to było dobre, czy złe. Nie mam póki co odwagi pisać po polsku. Dzięki obcemu językowi potrafię oddzielić swoje własne ja od tego, co piszę. Daje mi to poczucie intymności. Ale znamy potrzeby rynku, wiemy, że w naszym kraju mile widziane są polskie piosenki. Dlatego właśnie pracujemy nad nowym, w pełni polskim utworem. Cierpliwości a niedługo na koncertach będzie można go usłyszeć.

Od kilku tygodni dostępna jest wasza płyta demo. Co na niej można usłyszeć, gdzie ją można kupić?

spring_rolls_3MS: Można na niej usłyszeć efekt naszej kilkumiesięcznej pracy: najpierw w sali prób, a później w Gunslinger Studio Lecha Pukosa, który jest też producentem płyty. Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że nie da się ocenić ani w jakiś sposób opisać jego umiejętności i wiedzy, która nam bardzo imponuje. Nagraliśmy demo, trzy piosenki, które teraz promujemy, a one promują nas. W tej chwili drugi numer z tej płyty, "Breaking the silence", można usłyszeć na Lubliście Radia Lublin, gdzie czeka na głosy słuchaczy. Ciężko by nam było, gdyby nie pomoc ludzi, którzy w nas wierzą i wspierają. Chcieliśmy w tym miejscu podziękować naszym bliskim, rodzinom oraz panom Jackowi Serwinkowi, Piotrowi Janikowi i Józefowi Szendalowi, którzy współfinansowali nagranie dema.

Nagrania można nabyć w formie krążka. Wystarczy do nas napisać na maila (springrolls.band@gmail.com), bądź jakkolwiek inny sposób skontaktować się z nami. Niestety, póki co pierwszy nakład już się rozszedł. Czekamy na kolejną partię płytek. Jak tylko się pojawi, będziemy je znów wysyłać.

A kiedy jest szansa na większą płytę?

KR: Niedawno mieliśmy na to apetyt, jednak wspólnie doszliśmy do wniosku, że wydanie płyty na własną rękę, bez poparcia konkretnej wytwórni, byłoby ryzykowne i pochopne. W dzisiejszych czasach każdy kto choć trochę żyję muzyką wie, że bez promocji, wsparcia medialnego, płyty długogrające są niezauważane i niesłuchane przez potencjalnych odbiorców. Oczywiście pomijając fakt, że nagranie i wydanie dobrej płyty to niemały koszt.

Tego lata bardzo dużo koncertowaliście. Który występ najmilej wspominacie?

MS: Cały ten rok jest dla nas udany. Ciężko powiedzieć, który z koncertów był najlepszy. Graliśmy m. in. przed Myslovitz, Enejem, Piersiami. Mogliśmy obserwować, jak koncertują zawodowcy i uczyć się od nich. Na pewno w pamięci zapadł nam występ w Tyszowcach, kiedy to mogliśmy najeść się do syta genialnymi wyrobimy lokalnego koła gospodyń wiejskich.

AŁ: Baliśmy się, czy Albert po tym wszystkim będzie w stanie zagrać koncert. Na szczęście dał sobie radę. Mi zapadł w pamięci też występ w Józefowie koło Biłgoraja. Mnóstwo ludzi i dobrej zabawy pod sceną.

KR: Ostatnim naszym sukcesem był występ na Rock Alert Festiwal w Lubartowie. Spośród 37 zgłoszonych zespołów jury z Mieczysławem Jureckim na czele przyznało nam drugą nagrodę główną.

Czym zajmujecie się na co dzień. Pracujecie, studiujecie?sprimg_rolls_4

KR: Albert jest w tej chwili w maturalnej klasie. Michał i Artur studiują. Ja skończyłem studia, jestem szczęśliwym inżynierem, pracuję.

Z muzyką wiążecie swoją przyszłość, czy to raczej hobby na czas studiów, nauki?

AŁ: Naszym największym marzeniem jest, by nasza muzyka dotarła do jak największej liczby osób. Dążymy do tego i jak tylko będziemy mogli przy okazji się z tego utrzymywać, będziemy spełnieni. To, co się u nas dzieje na bieżąco, można śledzić na naszym fanpagu: fb.com/springrollsband. Zachęcamy do odwiedzin i do zobaczenia na koncertach.