Grzegorz Smędek, organizator Festiwalu Dobrych Filmów: Kino to nie tylko polskie komedie romantyczne

Kultura i rozrywka
Czcionka

Już za za dwa dni, dokładnie w środę 25 września, rusza w Kraśniku impreza, której z pewnością nie mogą przegapić miłośnicy kina - Festiwal Dobrych Filmów. O tym co to jest dobry film, kiedy i jak zrodził się pomysł zorganizowania festiwalu filmowego w Kraśniku oraz oczywiście dlaczego warto wziąć udział w tegorocznej jego odsłonie rozmawiamy z Grzegorzem Smędkiem, pomysłodawcą FDF i jednym z organizatorów (tym głównym jest Centrum Kultury i Promocji w Kraśniku) jego tegorocznej edycji. 

Jaka jest twoja definicja dobrego filmu?

O mój Boże… Nie mam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. To czy film jest dobry czy nie, to bardzo subiektywne odczucie. Jednej osobie jakiś film może się podobać, a drugiej ten sam wręcz przeciwnie. Jeśli coś ci zostaje w głowie, jeśli poruszyło cię to, co widziałeś, to jest to na pewno coś godnego uwagi. Choć może się okazać, że o filmie, który teraz uznajesz za dobry, za parę lat powiesz, że był beznadziejny.

Czy za wyznacznik dobrego filmu można uznać na przykład to, że był nagradzany na festiwalach?

Nie. W kontekście organizacji Festiwalu, śledzę co się dzieje na rynku, reaguję, ale to nie jest główny wyznacznik.

Kiedy i jak zrodził się pomysł, żeby w Kraśniku zrobić Festiwal Dobrych Filmów, żeby kraśniczanom pokazać trochę inne, mniej komercyjne kino?

Pomysł narodził się już w 2005 roku, kiedy zacząłem pracować w Centrum Kultury, zacząłem prowadzić Kino „Metalowiec”. Kształtów zaczęło to nabierać w 2006 roku. Wzięło się to oczywiście z mojej pasji, miłości do filmów i kina, ale czynnik społeczny, towarzyski miał spory wpływ na decyzję. Chciałem zrobić imprezę, na którą sam chciałbym pójść ze znajomymi!

 

 

Filmom, które będzie można zobaczyć podczas tegorocznego festiwalu, przyświeca jakaś jedna idea, czy każdy dzień to inny temat?

Zawsze tak było na naszych festiwalach, że każdy dzień to inna sekcja, jak dzień z filmem dokumentalnym, dzień z animacjami, z kinem polskim. I tak będzie też teraz. W tym roku tak się to jakoś ułożyło, że większość z filmów, które będzie można obejrzeć, to nowości. Rzeczy bardzo świeże, bądź sprzed kilku miesięcy. W pewnym momencie, układając program, zobaczyłem, że to idzie w tym kierunku. Będą tytuły, które zagramy zupełnie premierowo, jak koreański „Parasite”. To jest film, który wygrał festiwal w Cannes i, nawiązując do jednego z wcześniejszych pytań, moim zdaniem zasłużenie. Nieobejrzenie tego filmu jest grzechem.

Na wszystkie seanse z pewnością warto przyjść, ale jakie perełki, oprócz wspomnianego „Parasite”, szczególnie byś polecił w ramach festiwalu?

To między innymi kolejna nowość, „Ból i blask” - ostatni film Pedro Almodóvara - też nagradzany. Warto zobaczyć dwa dokumenty, które pojawiły się dosłownie dwa miesiące temu w kinach: „Maiden”, opowiadający o kobiecej załodze żeglarskiej, która w latach 80 wzięła udział w regatach dookoła świata jako pierwsza żeńska ekipa oraz „Diego” - dokument o Diego Maradonie. „Co robimy w ukryciu” – paradokument o wampirach w Nowej Zelandii (dawno nie widziałem tak zabawnego filmu!). Na pewno warto też zobaczyć dwa filmy polskie, które trochę, moim zdaniem, niesłusznie przeszły bez echa w kinach parę miesięcy temu. Pierwszy to „Ułaskawienie” Jana Jakuba Kolskiego. Drugi to „Córka trenera” z Jackiem Braciakiem. To taki maleńki film, ale naprawdę godny uwagi. Wychodzi na to, że wymieniłem wszystkie filmy, haha…

Kto wie, być może uda się jeszcze przedłużyć Festiwal o jeden dzień i wtedy zagramy zupełnie premierowo „Mowę ptaków” Xawerego Żuławskiego, który teraz robi zamieszanie na festiwalu w Gdyni. I tu nasz Festiwal robi się prawdziwie interaktywny, bo pytamy na naszym fanpagu Społeczność o zdanie. Zwykle tego nie robimy.

Ciekawostką i wabikiem dla kraśniczan powinno być spotkanie z kinem niemym z akompaniamentem na żywo.

Mam nadzieję, że mieszkańców ta propozycja zainteresuje. W 2011 roku zaprezentowaliśmy już coś takiego. Wtedy był to horror z lat 20 ubiegłego wieku. Spotkało się to z bardzo dobrym przyjęciem, bo to radość sama w sobie. W tym roku będą to cztery krótkometrażowe filmy po kilkanaście minut każdy z zupełnych początków kina, z lat 1903-1912. Zagra do nich na żywo czteroosobowy zespół „Czuła Obserwacja”. Wypatrzyłem ich kiedyś w Lublinie, kiedy grali do niemego filmu pełnometrażowego, więc było to spore wyzwanie dla muzyków. Wtedy pomyślałem sobie, że wypadałoby ich wziąć, jeśli będzie mi dane zrobić Festiwal ponownie. 


Program Festiwalu Dobrych Filmów znajdziecie tutaj.


Kraśnicki Festiwal Dobrych Filmów to nie tylko filmy, ale również koncert.

Dla mnie kino i muzyka to są dwie nierozerwalne kwestie. Jeśli pokazujemy filmy, to muzyka też musi zaistnieć. Zaprosiliśmy lubelski zespół Tatvamasi, o którym jest głośno, a w pewnym momencie było nawet głośniej za granicą niż w Polsce. W największym skrócie to jest jakaś hybryda jazzu z rockiem. Wpisuje mi się to w koncepcję imprezy filmowej, bo oni grają tak trochę ilustracyjnie. Niedługo po koncercie w Kraśniku chłopaki jadą w trasę zagraniczną – Francja, Niemcy, Czechy.

Na Lubelszczyźnie jest kilka ciekawych festiwalowo-kinowych wydarzeń. Czy jest szansa, by do grona tych, na których warto być, dołączył kraśnicki FDF?

Na razie to jest niewielki przegląd w niewielkim mieście i pewnie 90% społeczeństwa nie dowiedziało się jeszcze o tym, że coś takiego tutaj będzie się odbywać. Jak najbardziej jest jednak szansa, żeby była to rozpoznawalna impreza, ale podstawowy warunek to ciągłość. To już 8. edycja festiwalu, ale tak naprawdę z racji pięcioletniej przerwy, która była, startujemy od nowa. Tę markę trzeba więc zbudować, trzeba zdobyć sobie zaufanie ludzi. Są już oczywiście jakieś pomysły na przyszłość. Jeśli to miałoby się odbyć też w przyszłym roku i jeśli ja miałbym się tym zająć, to będę dążył do tego, żeby to był faktycznie prawdziwy festiwal z konkursem. Bo tak jak mówiłem, na razie to jest tak naprawdę przegląd (który cieszy mnie i mam nadzieję, że nie tylko mnie), ale Festiwal brzmi lepiej niż Przegląd .

 

Zdjęcie sali kinowej na górze tekstu - foto Grzegorz