Łukasz Koziarz, prezes LKS Stróża: Cel minimum to utrzymanie, ale liczymy na pierwszą szóstkę

Piłka nożna
Czcionka

Tytułu mistrzowskiego A klasy nie zdobyli, zajęli 2. miejsce w swojej grupie, ale do klasy okręgowej weszli dzięki wygranym barażom. Po pierwszych trzech meczach nowego sezonu byli na czele tabeli i okrzyknięto ich rewelacją lubelskiej okręgówki. Dwa kolejne mecze co prawda przegrali, ale LKS Stróża jeszcze z pewnością nie powiedział ostatniego słowa. O początku sezonu, letnich zmianach w składzie i celach postawionych przed drużyną rozmawiamy z Łukaszem Koziarzem, prezesem LKS Stróża.

Wiosną walczyliście bardzo ambitnie, ale Unii Wilkołaz nie udało się doścignąć. Mimo to wywalczyliście awans do okręgówki.

Taki był nasz cel. Naprawdę niewiele zabrakło, by awans wywalczyć bezpośrednio z pierwszego miejsca, ale już trzy kolejki przed końcem sezonu wiedzieliśmy, że jeśli to się nie uda, to będziemy mieć dodatkową szansę. Zapewniliśmy sobie drugie miejsce w rozgrywkach i czekały nas baraże z drużyną z drugiego miejsca z inne grupy A klasy. Czekaliśmy tylko na rozstrzygnięcie, czy będzie to Janowianka, czy jakaś inna drużyna. Szczęście nam w tym przypadku dopisało i trafiliśmy na teoretycznie słabszą od Janowianki drużynę – LKS Drzewce. Przeciwnika bynajmniej nie lekceważyliśmy, ale pokazaliśmy, że to nam awans się należy. Wygraliśmy oba mecze i upragniony awans, po 11 latach nieobecności w okręgówce, był nasz.

Spodziewaliście się takiego dobrego początku sezonu w klasie okręgowej?

Znaliśmy swoją moc, wiedzieliśmy co potrafimy, po transferach dokonanych latem wiedzieliśmy, że ta grupa chłopaków nie będzie tylko walczyła o utrzymanie, ale o coś więcej. Na pierwsze 3 spotkania plan minimum to było 6 punktów. Osiągnęliśmy więcej i bardzo się z tego cieszymy.

Po tych trzech zwycięstwach przyszły jednak dwie przegrane.

Dwa ostatnie mecze ewidentnie nam nie wyszły. Zarówno z Sygnałem Lublin, jak i ze Stężycą przynajmniej remisy były w naszym zasięgu. Indywidualne błędy w obronie oraz brak skuteczności pod bramką przeciwnika zadecydowały o minimalnej przegranej w obydwu tych meczach. Jeżeli uda się naszym zawodnikom utrzymać pełną koncentrację w defensywie, a do tego wykorzystać sytuacje podbramkowe, jestem pewien, że najbliższy mecz z Opolaninem jesteśmy w stanie wygrać.

Wróćmy na chwilę do przedsezonowych przygotowań. Skład po wywalczeniu awansu uległ dużemu przemeblowaniu?

Pojawiło się kilka nowych twarzy. 4 chłopaków, w tym dwóch młodzieżowców, pozyskaliśmy ze Stali Kraśnik. Przyszli do nas Piotrek Chomczyk, Marcin Wojtaszek, Oskar Szabat i Jakub Woźniak. Poza tym dołączyli do nas Paweł Wysokiński z Popkowic, jeden z najlepszych pomocników ubiegłego sezonu w A klasie, i chłopaki z Tęczy - Bartek Piasecki, najlepszy bramkarz w A klasie ubiegłego sezonu Czarek Andruszak i Łukasz Wich. To znaczące wzmocnienia, ale mnie więcej połowa składu to jednak zawodnicy, którzy grali u nas już w poprzednim sezonie i wywalczyli awans.

Sprowadziliście sporą liczbę piłkarzy z zewnątrz. Wychowankowie mają szansę na grę?

Jak najbardziej. Trener Tola Lavryshyn, który zbudował sukces naszej drużyny, doskonale zna młodych zawodników z naszego klubu, wie na co ich stać i systematycznie wprowadza ich do drużyny. To, że przyszli zawodnicy ze Stali czy Tęczy nie zamyka drogi naszym wychowankom. Zresztą Dawid Szczuka czy Piotrek Chomczyk już wcześniej u nas grali. Nie zapominamy oczywiście o szkoleniu młodzieży. W tym sezonie mamy dwie drużyny młodzieżowe: trampkarzy młodszych i juniorów młodszych. Oprócz tego na terenie Stróży funkcjonuje Football Academy, która szkoli dzieci od 3 do 12 roku życia. Po skończeniu 12 lat te dzieci przechodzą automatycznie do nas.

Przeskok z A klasy do okręgówki jest spory nie tylko pod względem sportowym, ale i finansowym. Jak te kwestie wyglądają w LKS Stróża?

Nie byłoby to oczywiście możliwe gdyby nie sponsorzy, którzy nas wspierają. To są pasjonaci, którym serdecznie za to wsparcie dziękuję, oraz oczywiście gmina. Pan wójt czuje piłkę, zdaje sobie sprawę, że gminę można promować m.in. poprzez sport, właśnie za pośrednictwem LKS Stróża.

Jaki cel jest postawiony przed drużyną na ten sezon?

Cel minimum, jak na beniaminka przystało, to utrzymanie się. My, tak jak już wspomniałem, mamy jednak nieco większe aspiracje. Celujemy w pierwszą szóstkę na koniec sezonu. Czy uda się go zrealizować, czas pokaże. Jeśli nie będzie kontuzji, nie będzie głupich kartek, to myślę, że jesteśmy w stanie go osiągnąć, bo liga jest naprawdę wyrównana. Każdy z każdym może wygrać i każdy z każdym może przegrać. My zawsze gramy o pełną pulę. Co też ważne możemy liczyć na wsparcie kibiców, których spora liczba przychodzi na mecze. Na barażu z Drzewcami było nawet 450 osób.