Kamil Jastrzębski trenuje w Kenii - mateczniku najlepszych biegaczy

Biegi
Czcionka

Chcesz być coraz lepszy, musisz trenować jak najlepsi – mówi Kamil Jastrzębski (SKB Kraśnik/Duklanowski Team). Wychodząc z tego założenia kraśniczanin postanowił przygotowywać się do kolejnych startów tam skąd pochodzą najlepsi biegacze, czyli w Kenii.

- Pomysł z Kenią siedział mi w głowie od dłuższego czasu, ale zawsze brakowało odwagi. Wysokość, inny klimat, flora bakteryjna, po prostu nie wiedziałem jak na to zareaguję. Jednak im częściej zaczęły padać kosmiczne wyniki wiedziałem, że któregoś dnia tu przybędę. Oczywiście wcześniej były rozmowy z trenerem i to on w największej mierze przyczynił się do przekonania mnie do wyjazdu – informuje Kamil Jastrzębski.

 

 

Czy naszemu biegaczowi dzięki przygotowaniom w Kenii uda się poznać „afrykański patent” na wygrywanie?

- Jak się okazało po pierwszych dniach pobytu w Kenii, to w informacjach które można znaleźć w sieci jest dużo prawdy. Metoda na sukces to po prostu trening w grupie, wzajemne wsparcie i brak taryfy ulgowej. Posiedzę tu 6 tygodni. Powrót do Polski mam zaplanowany na 7. marca. Przez ten czas będę spokojnie biegał, trenował z elementami zabaw biegowych i budował bazę wytrzymałościową pod kwietniowy maraton. Na razie nie miałem okazji biegać z miejscowymi. Ich tempo jest relatywnie szybsze od tego, którym ja się poruszam, ale mam nadzieję, że będzie możliwość i okazja złapać kompana do towarzystwa – mówi kraśniczanin.

Kamil w trakcie pobytu na „Czarnym Lądzie” nie planuje startu w żadnych zawodach.

- Zbyt krótki okres czasu tu będę i takie ściganie po prostu mogłoby przynieść odwrotny efekt niż założony. Wysokość 2300 metrów n.p.m. to nie są żarty. Wszystko trzeba robić ostrożnie i słychać organizmu – wyjaśnia Kamil Jastrzębski.

Pierwszy poważnym sprawdzianem tego co udało się zrobić podczas kenijskich treningów ma być dla Kamila kwietniowy maraton w Rotterdamie.