Realizuję swoje życiowe marzenia

Piłka ręczna
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

O tym by osiągnąć sukces, także w sporcie marzy wielu młodych ludzi. Julia Pietras, wychowanka kraśnickiego KMKS, a od najbliższego sezonu zawodniczka Superligowego MKS-u Lublin opowiedziała nam o tym jak wyglądała jej droga do spełniania sportowych marzeń.

Dlaczego właśnie piłka ręczna?
Zawsze chciałam uprawiać sport. Na początku była to piłka nożna. Później tato dowiedział się, że jest klub piłki ręcznej w Kraśniku. Oczywiście chciałam spróbować. Trafiłam do drużyny trenera Artura Hajdenrajcha. Spodobało mi się od pierwszego treningu, choć fizycznie i technicznie byłam daleko za dziewczynami, które trenowały już dwa, trzy lata. Od razu też wiedziałam, że ręczna to jest to.

Zaczęłaś późno jako zawodniczka, ale twoja sportowa droga pokazuje, że to chęci, ciężka praca i postawione sobie cele decydują, że można osiągnąć sukces. Twoje koleżanki, które musiałaś kiedyś doganiać już w większości skończyły swoją zawodniczą przygodę z piłką ręczną a ty ją dopiero zaczynasz na dobre...
Oczywiście, że moment gdy się zacznie uprawiać sport nie jest najważniejszy. Ja takie solidne trenowanie zaczęłam od pierwszej klasy gimnazjum. Wiedziałam, że jestem daleko za dziewczynami, ale to dawało mi też takiego silnego kopa do tego żeby mocniej trenować, biegać indywidualnie. Nie miałam wtedy bramki w domu więc rzucałam piłką o bramę wjazdową. Postawiłam sobie cel, że muszę te dziewczyny dogonić.

Czy już wtedy marzyłaś, żeby kiedyś grać w piłkę zawodowo np. w zespole Mistrzyń Polski?
Na pewno tego typu marzenia się pojawiały, szczególnie jak to wszystko zaczęło wychodzić. Zamieniłam te marzenia w cel, który zaczynam powoli osiągać.

Zaczęło się jednak od pierwszych kroków jakie postawiłaś w kraśnickim klubie...
Po dwóch latach grania w KMKS dostałam się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Płocku. To był dla mnie duży krok naprzód. To szkoła, gdzie trafiają najlepsze piłkarki ręczne w Polsce. Na pewno dużo dało mi to, że mam w sobie wolę walki, że bardzo chciałam tam być. Starałam się więc mocno trenując więcej niż wymagał tego trener.

Grając w SMSie trafiłaś też do reprezentacji Polski najpierw juniorek młodszych, potem juniorek. Jak to jest uczucie z twojej perspektywy grać z Orzełkiem na piersiach?
To było kolejne moje marzenie, które ma chyba każdy sportowiec. Do tej pory pamiętam pierwszy mecz jaki rozegrałam w reprezentacji: to było na turnieju we Francji. Pierwszy hymn, ciarki na plecach, łzy w oczach, choć sportowo poszło kiepsko bo dostałyśmy 20 bramkami od Węgierek.


Kolejny duży krok jaki zrobiłaś w swoje karierze to zakończenie nauki w SMS-ie i angaż w zawodowym klubie w Superlidze...
Takim przedsmakiem Superligi były dla mnie ostatnia dwa lata w szkole, kiedy grałam już w drużynie pierwszoligowej. Ale kończąc szkołę nie wiedziałam czy dostanę się do jakiegoś klubu w Superlidze, czy będę miała kontrakt. Trafiłam do JKS Eurobud Jarosław i jestem wdzięczna temu klubowi za to, że mogłam u nich postawić swoje pierwsze zawodowe kroki. Trener też dawał mi w tych dwóch sezonach sporo pograć. Dzięki temu nabrałam większej pewności siebie, doświadczenia. Stałam się też mocniejsza emocjonalnie i dziś gdy nawet nie idzie mi w meczu to nie spuszczam głowy ale walczę i biegam do końca.

Po dwóch sezonach w JKS-ie trafiasz bliżej domu, do drużyny wielokrotnego Mistrza Polski MKSu Lublin. Myślałaś kiedyś żeby zagrać w tej drużynie?
Pamiętam pierwsze mecze MKSu które oglądałam razem z rodzicami na żywo. Wtedy to było takie "Wow, jak one grają! Jaką mają mocną piłkę". Podziwiałam te dziewczyny, robiłam sobie z nimi zdjęcia. Ostatnio nawet śmiałyśmy się razem z tego, że już z niektórymi mam zdjęcie gdy wspólnie fotografowałyśmy się w MKS. Teraz będę mogła z nimi grać. Dla każdej zawodniczki trafić do topowego klubu w Polsce to spełnienia marzeń, dla mnie też.

Czyli nawet dziewczyna z małego klubu w takim mieście jak Kraśnik może wejść na sportowe szczyty, grać w reprezentacji, trafić do zawodowej ligi i jednego z najlepszych klubów w Polsce? Co jest najważniejsze, żeby spełniać sportowe marzenia tak jak ty to robisz?
Najważniejsza jest wytrwałość, dążenie do celu by być jak najlepszym w swojej dziedzinie. Ważne jest to, żeby cały czas się uczyć, angażować w to co się robi na sto procent, i na treningach i na meczach. Gdy komuś brakuje talentu może to wypracować. Gdy się chce ćwiczyć problemem nie są też warunki. Gdy nie miałam gdzie trenować rzucałam np. piłką w bramę, szłam biegać po polach czy lasach. Dla mnie nie ma żadnych przeszkód.

Jesteś jeszcze młodą zawodniczką. Pniesz się po szczeblach swojej kariery. Masz kolejne marzenia?
Oczywiście. Może kiedyś trafię do jakiegoś klubu za granicą?  Na razie chcę nabierać doświadczenia i się rozwijać w MKSie.

Julia Pietras, była zawodniczka KMKS Kraśnik i superligowego JKS Eurobud Jarosław. Była młodzieżowa reprezentantka Polski, uczestniczka Mistrzostw Europy i Świata.