• Leasing team

Kierowca jadący samochodem na "kraśnickich blachach" ciągnął za sobą psa przywiązanego do haka

Na sygnale
Narzędzia
Czcionka

Do zdarzenia doszło w Motyczu koło Lublina. Kierowca który ciągnął za swoim samochodem (auto z tablicą rejestracyjną LKR) psa przywiązanego do haka zatrzymał się dopiero po 2 km, gdy inni kierowcy zaczęli na niego trąbić.

Sprawę nagłośniło stowarzyszenie Lubelski Animals, które na swoim facebookowym profilu opublikowało zdjęcia dokumentujące zdarzenie.

- Zwyrodnialec przywiązał psa do samochodu i pędził z nim ok 2 kilometrów. Zatrzymał się dopiero w Kozubszczyźnie, kiedy doganiał go inny samochód z włączonym klaksonem. Zwyrodnialec zatrzymał się, wyskoczył z samochodu, martwego psa rzucił na siedzenie i uciekł ale jesteśmy w kontakcie ze świadkami. Jutro z samego rana Lubelski Animals składa doniesienie do prokuratury. Będziemy tego pilnować aby oprawca poniósł zasłużoną karę i odpowiedział za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem doprowadzającym do śmierci - post tej treści pojawił się wczoraj na facebookowym profilu organizacji.

Mężczyzna dzisiaj skontaktował się ze stowarzyszeniem i z policją. Tłumaczył się z tego co się stało. Twierdzi, że nie zrobił tego specjalnie. Psa przywiązał do haka samochodu, bo szedł po drewno do stodoły. Gdy dostał od siostry która jechała na pogrzeb telefon z prośbą o pomoc wskoczył do auta i odjechał. Zapomniał, że zwierze jest przywiązane do samochodu. Po zdarzeniu zabrał psa do weterynarza. Pies przeżył. Podobno nie ma złamań i obrażeń wewnętrznych.

 

O zdarzeniu informuje między innymi RMF.FM 

 

foto www.facebook.com/lubelskianimals