Przeżyj to sam. Bluesowy konkurs i Lombard na zimną sobotę

Aktualności
Czcionka

Sobotnie przedpołudnie niczym nie przypominało letniego dnia. Zimno i wiatr raczej nie skłaniały do wyjścia z domu. Ale ci, którzy zaryzykowali i przyszli lub przyjechali na drugi dzień festiwalu Kraśnik Blues Meeting Przystanek Dzierzkowice nie żałowali. Było dużo dobrego bluesowego grania w konkursie i Lombard, który rozgrzał publiczność.

Zaczęło się od parady motocyklowej po gminie Dzierzkowice oraz Kraśniku. Zlot motocyklistów był bowiem imprezą towarzyszącą bluesowego festiwalu. A jak wyglądało motocyklowe miasteczko możecie zobaczyć na naszych zdjęciach.

Po południu na scenę wkroczyli muzycy. Ostatecznie do konkursu stanęło 8 zespołów, z których każdy mógł zagrać trzy utwory. Ze sceny można było usłyszeć różne pomysły na bluesa. Od tego tradycyjnego, po angielsku, po polskie piosenki nawiązujące bluesowym klimatem do polskiej duszy i rzeczywistości. W większości wszystko to było dobrze zagrane i zaśpiewane. Nic dziwnego, że jury w  składzie: Sławomir Wierzcholski, Mieczysław Jurecki, Andrzej Pawka i Adam Dobrzyński miało problem z wyłonieniem zdobywcy Grand Prix.

- Poziom konkursu z roku na rok jest coraz wyższy, w tym roku chyba był najwyższy. Choć nie poziom jest tu najważniejszy a świeżość przekazu, koncepcja, nowatorstwo ale też i wierność tradycji. Było to więc niełatwe zadanie - powiedział nam przewodniczący jury Sławek Wierzcholski.

Grand Prix festiwalu trafiło ostatecznie do zespołu Black Job z Krakowa. To 5-osobowa grupa, która gra bluesa i blues rocka od ponad dwóch lat. Nagroda ich zupełnie zaskoczyła.

 

 

- Jesteśmy w totalnym szoku. Przyjechaliśmy tu z takim nastawieniem, by zagrać i dobrze się bawić. Zmieniliśmy trochę kierunek naszej muzyki i jak widać słusznie. To co zagraliśmy dzisiaj w Dzierzkowicach, to był nasz premierowy program i nie wiedzieliśmy jak przyjmie go publiczność i jury. Skończyło się najlepiej jak mogło - powiedziała tuż po ogłoszeniu werdyktu wokalistka zespołu Liwia Limberger.

- Zwycięski zespół zagrał w sposób inny, ciekawy, nowoczesny. Miał inne podejście do tej, dosyć starej muzyki, a każda muzyka powinna się rozwijać. Na pewno pomoże to temu zespołowi. Niektórzy starsi i bardziej doświadczeni muzycy, którzy dziś zagrali, mogliby powiedzieć, że tak się bluesa nie gra i co oni tu wyprawiają. Ale tak jak powiedziałem, każda muzyka musi się rozwijać i oni to gwarantują - tłumaczył decyzję jury jej członek Mieczysław Jurecki, znany basista, znany chociażby z Budki Suflera.

Główną nagrodą festiwalu była równowartość 1000 euro ufundowane przez SAWP Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno – Muzycznych oraz statuetka.

Jak wyglądał konkurs w naszym obiektywie możecie zobaczyć tutaj.

Po krótkim występie na scenie po długiej przerwie pojawił się ubiegłoroczny laureat festiwalu duet Manfredi & Johnson. Swoim koncertem potwierdzili, że wygrana na kraśnickim festiwalu to nie był przypadek. Klimatyczny, świetnie brzmiący duet na harmonijkę, gitarę i głos w swoisty sposób interpretujący bluesową muzykę. Wydawałoby się, że takie zestawienie najlepiej sprawdzi się w jakieś klimatycznej sali, ale dzierzkowicka scena także okazała się bardzo dobrym miejscem na takie występy. Potwierdzało to także wielu innych muzyków grających w weekend na festiwalu.

Kolejną gwiazdą, która zagrała, była Nocna Zmiana Bluesa ze Sławkiem Wierzcholskim. Fanom festiwalu zespół bardzo dobrze znany, ale po raz kolejny robiący bluesowe show na wysokim poziomie.

 

 

Gwiazdą wieczoru był zespół Lombard, z liderem Grzegorzem Stróżniakiem i wokalistką Martą Cugier, który zagrał swoje największe przeboje. Miejsce pod sceną znów zapełniło się, choć nie tak szczelnie jak na Dżemie dzień wcześniej. Na pewno wpływ na to miała zimna pogoda. Ale ci co przyszli nie żałowali. Stare dobre hity w energetycznym wykonaniu rozbujały dzierzkowicką publiczność.

Jak wyglądał koncerty gwiazd możecie zobaczyć na naszych zdjęciach i filmiku z największym hitem zespołu.

 

 

Na koniec swój koncert zgrał zespół S03.