Z gminy Urzędów do Danii śladem historii poloneza

Aktualności
Czcionka

Jednym z jego hobby jest motoryzacja i stare auta. Na portalu OLX w oko wpadł mu ponad 30-letni polonez. Nie było to co prawda dokładnie takie auto, jakiego poszukiwał, ale było w niezłym stanie, więc zdecydował się je kupić. Okazało się, że nabył nie tylko ciekawy samochód, ale stał się w ten sposób częścią interesującej, i co ważne dobrze udokumentowanej, historii. Tomasz Franc, mieszkaniec Zadworza (gm. Urzędów), jest właśnie w trakcie wyprawy odrestaurowanym polonezem do Danii, kraju, w którym auto miało swojego pierwszego właściciela.

Miłośnikom polskiej motoryzacji marka polonez jest doskonale znana. Dzięki serialowi ”07 zgłoś się” i jego głównemu bohaterowi - porucznikowi Sławomirowi Borewiczowi, który takim autem jeździł, zyskało ono nawet miano kultowego. Wśród pasjonatów, którzy takie samochody mają, jest wspomniany już Tomasz Franc. Pochwalić się może on jednak nie tylko posiadaniem historycznego pojazdu.

- Wyjątkowość samochodu, który trafił w moje ręce, polega na tym, że mam na niego pełną dokumentację, począwszy od ksera dowodu rejestracyjnego pierwszego właściciela, a w zasadzie nawet od ulotek z salonu Saaba, ówczesnego dealera FSO na Danię, z opisami, osiągami i parametrami tego modelu – informuje Tomasz Franc.

Samochód, o którym mowa, po wyprodukowaniu w Polsce przeznaczony został bowiem na eksport, właśnie do Danii. Zakupiony został w Kopenhadze w Saab Dealer w 1987 roku i do roku 1990 jeździł po duńskich drogach. Jego właścicielką była Karin Pardst z Aarhus. Po 3 latach „emigracji” samochód wrócił do Polski, a konkretnie do Świnoujścia, gdzie na giełdzie kupił go Czesław Czajkowski. W jego rękach auto było do 2014 roku i dzięki niemu dotrwało do naszych czasów we w miarę przyzwoitym stanie.

 

 

W kolejnych latach niewiele brakowało, by jego historia niezbyt szczęśliwie się zakończyła.

- Po 2014 roku, zanim trafił w moje ręce, miał jeszcze dwóch właścicieli. Najpierw kupił go mężczyzna z Wałbrzycha, by poddać go renowacji. Samochód przestał jednak u niego w garażu przez kilka miesięcy i znowu został sprzedany. Kolejny nabywca kupił go jako dawcę części do remontowanego przez siebie poloneza. Na szczęście okazało się, że do nieco starszej wersji pojazdu, który posiadał, niewiele z niego może wykorzystać i zdecydował się sprzedać go dalej – wyjaśnia hobbysta motoryzacji z Zadworza.

To wtedy w historii samochodu pojawia się pan Tomasz, który wypatrzył ogłoszenie o jego sprzedaży na OLX.

- Początkowo nie za bardzo mi się podobał, bo była to już przejściówka z tzw. „Borewicza” na „akwarium”. Był jednak w niezłym stanie, dlatego zdecydowałem się go kupić. Dopiero jak zacząłem dokładnej przeglądać dokumenty, które otrzymałem wraz z samochodem, okazało się, że wraz z nim kupiłem niezwykle ciekawą historię. Już wtedy pojawiły się pierwsze pomysły, by po odremontowaniu samochodu spróbować poszukać i odwiedzić jego pierwszego właściciela – informuje pan Tomasz.

 

 

Tak też się stało. Wraz z pracami remontowymi przy polonezie zaczęło się dokładne badanie jego historii. O ile pierwszego polskiego właściciela udało się odnaleźć i skontaktować z nim bardzo szybko, to już z Dunką, która kupiła go w 1987, był problem.

- Szukaliśmy jej przez różne fora, facebooka, prosiliśmy o pomoc Urząd Miasta z Aarhus. Udało nam się znaleźć dwie panie o danych jak te z pierwszego dowodu rejestracyjnego, ale żadna nie odpowiedziała na prośbę o kontakt. Może w dowodzie rejestracyjnym jest błąd, bo jedna literka się nie zgadza, może to konto jakieś wirtualne, które wnuczka założyła babci, a ta z niego nie korzysta, a może po prostu to żadna z tych pań i dlatego nie odpowiedziały na nasze pytania – zastanawia się Tomasz Franc.

To go jednak nie zniechęciło, by wyruszyć polonezem w sentymentalną podróż do Danii. Pierwszej właścicielki tego konkretnego poloneza co prawda odnaleźć się nie udało, ale udało się skontaktować z dwoma Duńczykami, którzy takimi autami jeździli. W poszukiwania mocno zaangażowali się duńscy paralotniarze, z którymi pan Tomasz z racji drugiego swojego hobby nawiązał kontakt, dlatego pojawiła się okazja, by połączyć obie pasje.

W miniony czwartek wraz z 3 kolegami i napędem paralotni przyczepionym do haka, mieszkaniec Zadworza wyruszył polonezem przez Lublin (tu zaliczyli jeszcze imprezę „Lubelskie Klasyki Nocą”), Świnoujście , by spotkać się z panem Czajkowskim (na zdjęciu powyżej), i Szwecję do Danii. Niewiele brakowało, by musieli nieco tę wyprawę odłożyć w czasie, bo długo nie było pewne czy znajdzie się dla nich miejsce na promie, ale się udało.

 

 

Co warte podkreślenia, wyprawa ta to nie fanaberia pana Tomasza i jego kolegów oraz chęć przeżycia przygody, ale wiąże się z nią coś więcej. Jej organizator zdecydował, że część środków, które udało się pozyskać na nią od sponsorów, przekazana zostanie za pośrednictwem fundacji Sue Rider na rzecz Domu Pomocy Społecznej w Popkowicach. Fundacja ta w przeszłości sfinansowała budowę jednego z pawilonów tej placówki.

O wrażenia z wyprawy zapytamy oczywiście pana Tomka, gdy z niej wróci. Właściciel poloneza jednak zanim na nią jeszcze wyruszył do tej historii już dopisał ciekawy wątek. Bohaterowi naszego artykułu udało się spotkać z Bronisławem Cieślakiem, aktorem, który grał porucznika Borewicza w serialu „07 zgłoś się”.

- Do pana Bronisława udało się dotrzeć z pomocą mojego brata, który współpracuje z Jerzym Rogalskim - serialowym porucznikiem Jaszczukiem. To było niezwykle miłe spotkanie. Pan Bronisław opowiedział sporo ciekawostek z planu serialu, między innymi o cenzurze, która wycinała spore fragmenty nagranego materiału. Serialowy porucznik Borewicz dał się namówić także do podpisania kilku gadżetów, między innymi modeli poloneza, które będę chciał przekazać na aukcje charytatywne – informuje Tomasz Franc.

 

 

Wykorzystane zdjęcia pochodzą z archiwum Tomasza Franca