By zwierzętom w Kraśniku było lepiej

Aktualności
Czcionka

Jak co roku Rada Miasta na wniosek burmistrz uchwaliła Programu  opieki  nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie Miasta Kraśnik. Zawiera on wiele elementów z których mogą skorzystać kraśniczanie a dokładniej ich czworonogi.

Jest to m.in. bezpłatne chipowanie psów. Skorzystać z niego mogą mieszkańcy, którzy mają zarejestrowane psy w Urzędzie Miasta oraz opłacony za nie podatek. By oznakować psa, trzeba udać się do odpowiedniej komórki Urzędu Miasta, która zajmuje się ochroną środowiska i tam otrzymać skierowanie na zabieg.

Projekt ten realizowany jest od dwóch lat i cieszy się sporym zainteresowaniem. Nowością jest natomiast finansowanie z budżetu miasta sterylizacji i kastracji zwierząt właścicielskich. Tu procedura jest podobna do tej jaka stosowana jest przy znakowaniu zwierząt - zacząć trzeba od referatu ochrony środowiska UM. Ma to pomóc w ograniczeniu rozmnażania się zwierząt. Od lat sterylizowane i kastrowane są zwierzęta bezdomne, które udaje się złapać i dowieść do gabinetu weterynaryjnego. Teraz miasto idzie krok dalej i wspiera właścicieli psów i kotów, które często mają kontakt ze zwierzętami bezdomnymi, tak by ilość tych ostatnich zwierząt była jak najmniejsza.

 Kwota przeznaczona na program rośnie z roku na rok. W 2017 było to 100 tys. zł, w 2018 roku 135 tys. a w bieżącym jest to ponad 173 tys. zł.

- Potrzeby się zwiększają, rosną też ceny za niektóre usługi - tłumaczyła na marcowej sesji Rady Miasta Beata Kuś z Referatu Ochrony Środowiska Urzędu Miasta.

Miasto ma podpisane trzy umowy związane z opieką nad zwierzętami, które finansowane są z budżetu miasta.

Pierwsza z nich zawarta jest z  gabinetem weterynaryjnym "Ewet" przy ul. Lubelskiej 122, który zajmuje się sterylizacją, kastracją, znakowaniem zwierząt, usypianiem ślepych miotów czy po prostu opieką weterynaryjną nad zwierzętami bezdomnymi. Także ten gabinet sprawuje opiekę w  przypadku  zdarzeń drogowych z  udziałem  zwierząt  na terenie Miasta Kraśnik.

Jeśli chodzi o zwierzęta bezdomne to ich odławianiem i opieką zajmuje się schronisko dla zwierząt "Baros" w Suchedniowie. Pracownicy tej placówki, prowadzą takie akcje w porozumieniu ze Strażą Miejską w Kraśniku. W ubiegłym roku odłowiono w Kraśniku 37 psów, które trafiły następnie do schroniska.

Zanim jednak tam trafią, prowadzone są próby adopcji bezdomnych psów. Informacje ze zdjęciami zwierząt, które szukają swojego domu można znaleźć na stronie internetowej miasta czy profilu facebook.

Miasto ma także podpisaną umowę dotyczącą opieki nad zwierzętami gospodarskimi, które tego wymagają, np. zostały komuś odebrane. Na szczęście w ostatnich latach takiej potrzeby nie było.

Miasto współpracuje zarówno z gabinetem jak i schroniskiem już od lat i jak mówią urzędnicy nie mają do świadczonych usług żadnych zastrzeżeń choć jedynym kryterium wyboru była cena świadczonych usług. Także wolontariusze chwalą sobie tę współpracę i sam program.

Bo oprócz firm czy osób, które świadczą swoją pracę w ramach programu odpłatnie, kraśnickimi zwierzętami zajmuje się spora grupa wolontariuszy.

- To praca charytatywna, ciężka, spotykające się często z szykanami ze strony innych mieszkańców - mówiła o wolontariuszach miejska urzędniczka. Takich osób zaangażowanych w pomoc zwierzętom, w Kraśniku jest prawie 70.

- Liczba porzuconych zwierząt, zwłaszcza kotów, jest ogromna. Tylko pod moją opieką jest ponad 45 kotów. Trudno jest zapanować nad miotami, trudno w ogóle złapać te koty. Dzięki temu programowi zmniejszy się liczba bezdomnych kotów. Na pewno pomoże też sterylizacja i kastracja - mówiła podczas dyskusji nad tym programem podczas sesji Rady Miasta pani Elżbieta.

Jak mówi w ciągu roku tylko na "Piaskach" udało się wysterylizować 15 kocic. Dwie ciągle nie dają się złapać.

- Ważne, żeby trzymać rękę na pulsie tak, żebyśmy się nie cofnęli o 5 czy 10 lat do tyłu z tematem rozmnażania kotów. Koszty leków, opieki weterynaryjnej idą bowiem do góry - mówiła jedna z "kocich opiekunek".

A historie związane z bezpańskimi kotami są różne.

Jak opowiadała podczas sesji Rady Miasta pani Alicja jedna z kotek, która miała młode nie dawała się złapać, nawet pomimo specjalnej klatki. Za to przynosiła pod drzwi swoje małe kocięta by kobieta mogła się nimi zaopiekować. Oczywiście kotki te zostały wysterylizowane, tak by ich populacja się nie zwiększała.

- Dzięki temu programowi możemy wpływać na życie tych kotów ale i zmniejszać ich populację. Przez to że są takie udogodnienia ze strony Urzędy Miasta - mówiła jedna z opiekunek.

Opiekunowie kotów dostają od Urzędu Miasta karmę dla bezdomnych zwierząt. Mogą także skorzystać z opieki weterynaryjnej dla swoich podopiecznych jaką opłaca miasto. Także oni współpracują z weterynarzem przy kastracji i sterylizacji kotów.

- Zwierze sobie nie zawsze pomoże. My możemy pomóc. Proszę o tę pomoc i dziękuję za tą, którą dostaliśmy do dnia dzisiejszego - mówiła jedna z opiekunek.

Większość z osób, które zajmują się w Kraśniku kotami to kobiety. Często same mają swoje życiowe trudności jak chociażby choroby, jednak dzień w dzień dokarmiają te zwierzęta i jeśli potrzebują pomocy kontaktują się z gabinetem weterynaryjnym.

To do nich często trafiają ludzie informując o zwierzętach potrzebujących opieki jak np. porzucona na polach w dzielnicy Piaski suczka z młodymi, którą ktoś przywiązał drutem do drzewa. Były też przypadki nieodpowiedzialnych właścicieli psów, którzy urządzali sobie polowania na bezpańskie koty. Ofiary takich sytuacji były później leczone przez weterynarzy, choć gdyby nie interwencje wolontariuszy pewnie leczyć nie było by kogo.

Bardzo często spotyka je w środowisku niezrozumienie czy nawet opresja ze strony innych mieszkańców. Zdarza się, że ludzie negatywnie nastawieni do ich zaangażowania, co niestety w naszym mieście nie jest sprawą rzadką, permanentnie niszczą np. poidła zostawione dla kotów. Zdarzają się też utarczki słowne.

To nie zraża tych osób, które często od lat wspomagają bezdomne zwierzęta.