Od klocków lego do projektu polskiego pawilonu Expo w Dubaju

Aktualności
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

1 października zainaugurowana została, opóźniona o rok ze względu na pandemię, Światowa Wystawa Expo 2020 w Dubaju. W jej ramach otworzony został także polski pawilon, który ma promować nasz kraj pod różnymi względami. Jednym z architektów, który pracował przy projekcie tego obiektu i znajdującej się w nim wystawy, jest kraśniczanin Piotr Łosek. Rozmawiamy z nim o tym przedsięwzięciu, ale także o innych projektach, które współtworzył.

Jak powstawała koncepcja projektu polskiego pawilonu na Expo w Dubaju?

Wstępna koncepcja pawilonu jest wynikiem wygranego w 2018 roku konkursu architektonicznego. Pracę konkursową przygotowaliśmy we współpracy ze szwajcarskim biurem Bellprat Partner. Do każdego takiego zadania podchodzimy w pracowni WXCA z największą starannością. Inwestujemy w nią dużo czasu, pracy, chcemy, by efekt był dla nas jak najbardziej satysfakcjonujący. Zaczynamy od szerokiej analizy wszystkich aspektów, uwarunkowań, ponieważ zawsze znajduje się zestaw cech czy wartości, które należy uwypuklić. Potem materializujemy te pomysły w postaci szkiców, rysunków, makiet. Tematem przewodnim otwartej 1 października Światowej Wystawy Expo 2020 w Dubaju jest „Connecting Minds, Creating the Future”. Naszą twórczą odpowiedzią na to postawione przez organizatorów pytanie było odniesienie się do bogactwa naturalnego Polski. Dzięki różnorodności krajobrazu oraz strategicznemu położeniu w sercu Europy, Polska jest najważniejszym siedliskiem europejskich ptaków wędrownych. Ta informacja stała się dla nas bazą, kanwą do zaprojektowania rzeźby kinetycznej, która oplata cały pawilon i zaprasza, wręcz wciąga widza do obejrzenia całej wystawy wewnątrz. Pozostałe aspekty, które tworzą pawilon, to znaczy rzeźbiarska forma z nadwieszeniami, użyte materiały, układ przestrzenny budynku, czy jego modułowość, to już tak naprawdę konsekwentne realizowanie założeń projektowych i wytycznych programowych, które pojawiły się w konkursie.

Czy trudno było wpasować się w oczekiwania Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu?

Zawsze jak tworzymy nasze projekty, to niezwykle ważne jest prawidłowe odczytanie kultury, historii, kontekstu miejsca, a przede wszystkim potrzeb ludzi, które leżą u podstaw tworzonej przez nas architektury. Nasz pawilon na Expo w Dubaju jest w tym zakresie unikalny - poprzez naszą kulturę i historię musieliśmy odnieść się do zwyczajów, do tradycji, dziedzictwa bardzo odległej od nas kultury. Osadzić budynek również w kontekście miejsca, w sytuacji, gdy całe jego otoczenie miało być dopiero równolegle budowane. Dodatkowo musieliśmy wziąć pod uwagę uwarunkowania klimatyczne, zgoła inne od tych, z którymi obcujemy i które ujmujemy w projektowaniu na co dzień w naszych europejskich warunkach. Myślę, że jury konkursowe doceniło w naszej pracy spójnie udzielone odpowiedzi i ten szeroki, wielowątkowy program polskiego pawilonu.

Czy konkursowy wymóg przedstawienia łącznie projektu obiektu i scenariusza ekspozycji był utrudnieniem czy ułatwieniem?

My zawsze na problemy i utrudnienia staramy się patrzeć tak, by stały się zaletami i mocnymi stronami danego zadania projektowego. Tak też można myśleć o połączeniu projektu pawilonu i wystawy w ramach jednego konkursu. Wcześniejsze konkursy na pawilony Expo organizowane były niezależnie od wystaw, które te budynki później wypełniały. Ich twórcy musieli się zmieścić w zadanej przez architekta kubaturze. Tym razem dzięki połączeniu tych dwóch zadań w jedno pojawiła się możliwość stworzenia spójnej koncepcji, by wystawa stała się nierozłącznym elementem pawilonu. A ten jej najbardziej spektakularny element, rzeźba kinetyczna symbolizująca ptaki w locie, która oplata pawilon z każdej strony, docierając do granicy pomiędzy wnętrzem i zewnętrzem, jest łącznikiem między budynkiem i wystawą.

 

Czy w tej sytuacji zaprojektowany przez państwa pawilon można rozpatrywać tylko jako budowlę, czy jest to już w zasadzie swego rodzaju rzeźba?

Architektura jest formą sztuki. O tym też zawsze warto pamiętać. Ten projekt pawilonu to taka wielowątkowa opowieść o polskiej naturze, o mobilności, eksporcie idei, myśli, technologii, tym wszystkim, co odnosi się do tytułu wystawy Expo 2020. Czy pawilon jest rzeźbą? Jest to rozrastająca się ku górze modułowa konstrukcja, która zaprasza zwiedzających do odpoczynku w cieniu tych nadwieszeń. Forma pawilonu i użyte materiały skłaniają do refleksji nad przetwarzaniem natury, nad relacją między środowiskiem naturalnym i zbudowanym. Myśląc o pawilonie, mieliśmy na względzie także to, że ta wystawa trwa tylko 6 miesięcy. Dlatego chcieliśmy także zaplanować drugie życie tego budynku. Z tego powodu zaprojektowaliśmy modułową strukturę, złożoną z prefabrykowanych elementów, które po zakończeniu wystawy można rozebrać i przenieść w inne miejsce na świecie, a w razie rozbiórki na stałe materiały, z których został stworzony, powtórnie wykorzystać. Wielowarstwowość tego pawilonu należy oceniać nieco szerzej niż aspekt rzeźby kinetycznej, na którą w pierwszej chwili zwracamy uwagę.

Jak wyglądała państwa praca nad projektem pawilonu?

Po wygranym konkursie w 2018 roku podpisaliśmy umowę z inwestorem i przygotowaliśmy koncepcję wielobranżową, która posłużyła w kolejnym postępowaniu przetargowym do przygotowania szczegółowych planów technicznych i wyboru wykonawcy pawilonu. Z naszej strony pracowało nad nią kilka osób. Mieliśmy też oczywiście inżynierów, z którymi współpracowaliśmy w zakresie instalacji, konstrukcji, zarówno tu w Polsce jak i tam na miejscu w Dubaju. Do tematu pawilonu zostałem dołączony, ponieważ wcześniej brałem udział w projektach kilku wystaw muzealnych i budynków muzealnych. Pracowałem również przy ekspozycji polskiego pawilonu na Expo w Mediolanie w 2015 roku. Zebrane doświadczenia wykorzystałem jako członek zespołu do rozwinięcia koncepcji wnętrz i wystawy stałej w obecnym pawilonie oraz do określenia parametrów technicznych ujętych w formie specyfikacji. Poza tym, już po przekazaniu koncepcji wielobranżowej inwestorowi, zostałem zaproszony do grona osób, które w postępowaniu przetargowym wybierały wykonawcę pawilonu. Co ważne, dzięki naszym wskazaniom, o wyborze wykonawcy decydowała nie tylko cena, ale również jakość przedstawionych próbek materiałowych i modeli - oceniany był m.in. fragment rzeźby kinetycznej.

 

Co najbardziej podoba się panu w finalnym projekcie?

Dla widzów odwiedzających pawilon z pewnością najbardziej spektakularna jest instalacja kinetyczna przedstawiająca wędrowne ptaki, która oplata cały budynek z zewnątrz i przenika do środka. Dla mnie jednak tym, co jest najcenniejsze w tym projekcie, w zrealizowanym pawilonie, jest konsekwencja, z jaką udało się utrzymać pierwotnie przyjęte idee. Droga od pierwszego szkicu do wybudowanego budynku jest zawsze długa i kręta, zwłaszcza jeżeli dotyczy realizacji budynku w innym kraju, na dodatek jeszcze na innym kontynencie. Cieszymy się, że w tym przypadku nasze pierwsze pomysły zostały zrealizowane.

Jako pracownia WXCA braliście państwo czynny udział w budowaniu obiektu, czy wasza rola skończyła się na jego zaprojektowaniu?

Jak już wspominałem, po konkursie przygotowaliśmy koncepcję wielobranżową ze specyfikacją techniczną pawilonu, natomiast dokumentacja wykonawcza , na podstawie którego powstaje już sam budynek, była częścią składową przetargu. Przetarg przeprowadzono w formule zaprojektuj i wybuduj. Tym zajmowała się więc już inna firma, współpracując przy tym zadaniu z lokalnymi wykonawcami z Dubaju. W trakcie prac budowlanych pełniliśmy nadzór autorski. Kilkukrotnie przedstawiciele naszego biura byli na placu budowy, ale część tej pracy, ze względu na covid, wykonywaliśmy też zdalnie. W tym względzie pandemia była utrudnieniem, ale z drugiej strony przesunięcie otwarcia wystawy o rok pozwoliło na budowę pawilonu bez dużej presji czasu.

Czy jest pan zadowolony z finalnego efektu? Widział już pan na żywo wybudowany pawilon?

Z taką oceną chciałbym poczekać właśnie do momentu, aż zobaczę go na własne oczy. Część koleżanek i kolegów z naszej pracowni miała okazję zobaczyć go 1 października podczas otwarcia Expo. W większym gronie osób które projektowały pawilon, planujemy wybrać się do Dubaju w listopadzie.

Jak długo pracuje pan w pracowni WXCA?

W zasadzie całe moje dotychczasowe doświadczenie zawodowe związane jest z tą pracownią. Związałem się z nią w 2013 roku jako asystent architekta, wtedy w pracowni było około 10-15 osób. Dzisiaj po niespełna 9 latach, jako młodszy partner w pracowni, mam szczęście dalej być częścią wspaniałego i niezwykle utalentowanego zespołu ponad 50 architektów. Praca w takim zespole to czysta przyjemność. Każde wyzwanie projektowe, jak chociażby ten zrealizowany pawilon, sprawiają, że czas spędzony w biurze biegnie bardzo szybko. Przez cały ten okres pracy w pracowni WXCA brałem udział w przygotowaniu kilkunastu projektów, z czego kilka doczekało się realizacji.

Co najbardziej lubi pan projektować, w czym się pan specjalizuje?

Jako pracownia specjalizujemy się w projektowaniu dosyć złożonych obiektów. Często jest to wyjątkowa skala, unikalny kontekst, czy też skomplikowany proces inwestycyjny. To zawsze jest szansa do dalszego rozwoju, do zdobywania doświadczenia oraz wykazania się umiejętnościami zdobytymi w trakcie poprzednich zadań. Ja zajmuję się przede wszystkim projektami użyteczności publicznej, z dużym naciskiem na obiekty muzealne i wystawiennicze. Ostatnio są to również tematy związane z przestrzenią publiczną, m.in. placami miejskimi.

Z jakich projektów, które doczekały się realizacji, jest pan najbardziej zadowolony?

Wszystkie projekty, które kończą się realizacją, to powód do radości. Po to przecież projektujemy, aby nasze pomysły były realizowane w formie budynków. To jest unikalne w naszym zawodzie, że mały, niewinny szkic, niepozorna makieta, zamienia się z biegiem czasu w fizyczną przestrzeń, w której będzie funkcjonował człowiek, często przez wiele pokoleń. Jeżeli chodzi o konkretne realizacje, to, patrząc chronologicznie, na pierwszym miejscu wymieniłbym krakowskie Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie, które zostało otwarte po remoncie w 2019 roku. Projekt i prace dotyczyły zarówno remontu zabytkowego budynku, jak i potem realizacji wystawy. Ten projekt miałem przyjemność tworzyć jeszcze w moim poprzednim biurze, w którym pracowałem w trakcie studiów i chwilę po nich. Mowa o Biurze Projektów Lewicki Łatak z Krakowa. To muzeum, oprócz szeregu innych nagród, w 2019 roku zdobyło Grand Prix Konkursu Sybilla, czyli najważniejszej nagrody przyznawanej co roku w polskim muzealnictwie. Dosłownie przed kilkoma dniami taką samą nagrodę za 2020 rok otrzymała wystawa w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, którą również miałem przyjemność współprojektować. W realizację tego projektu byłem zaangażowany od 2016 roku, a samo muzeum zostało otwarte w czerwcu zeszłego roku. O Dubaju oczywiście też warto wspomnieć. Oprócz muzeów cieszę się bardzo również z projektu, który jest właśnie realizowany za oknami naszej pracowni na ul. Szpitalnej w Warszawie, a mianowicie z Placu Pięciu Rogów. Jest to przestrzeń publiczna w centrum stolicy. Finalny efekt realizacji tego projektu będziemy mogli podziwiać wiosną przyszłego roku.

Kiedy w pana życiu pojawił się pomysł, żeby zostać architektem?

Jak ktoś mnie o to pyta, zawsze przywołuję pamięcią dzieciństwo, bo z tego, co sobie przypominam, to całe dnie spędzałem pośród klocków lego. I mam wrażenie, że ta fascynacja budowaniem pojawiła się już wtedy. Potem, w okresie szkolnym, ten temat odszedł na boczny tor. Przy okazji chciałbym wtrącić, że moim zdaniem w szkołach brakuje edukacji architektonicznej. Młode pokolenie powinno być wyposażone w wiedzę dotyczącą otaczającego nas krajobrazu, zwłaszcza architektury, czyli krajobrazu przetworzonego przez człowieka. W budynkach spędzamy większość naszego życia. Ich jakość wpływa bezpośrednio na nas, na to jak funkcjonujemy na co dzień. Wracając do odpowiedzi na pytanie, temat architektury pojawił się, gdy byłem w klasie maturalnej w Liceum im. Mikołaja Reja, kiedy trzeba było podjąć decyzję co dalej. Wtedy o zainteresowaniach z dzieciństwa przypomniała mi mama i dzięki niej zacząłem naukę rysunku i zdałem później na studia na politechnice. Bardzo za to przy tej okazji dziękuję. Rysunek sam w sobie był drogą do uczelni, biletem wstępu na Politechnikę Lubelską. Na uczelni zacząłem już prace nad projektami, nad budową fizycznych modeli. Wtedy złapałem prawdziwego bakcyla i ta fascynacja architekturą trwa do dzisiaj.

Ukończył pan architekturę na Politechnice Lubelskiej?

Moja edukacja pomaturalna związana jest z czterema uczelniami i czterema miastami. Zacząłem w Lublinie na politechnice, natomiast po drugim roku zdecydowałem przenieść się na krakowską politechnikę. W trakcie nauki w Krakowie byłem z kolei na semestralnej wymianie studenckiej w Kopenhadze. Czwartym miastem i uczelnią jest z kolei SGH w Warszawie. Kilka lat po studiach magisterskich uzupełniłem tam swoją wiedzę z zakresu zarządzania projektami w ramach studiów podyplomowych.

Jakie jest pana największe marzenie zawodowe jako architekta?

Chyba nie mam głowie jakichś konkretnych obiektów, które chciałbym zaprojektować. Cieszę się i doceniam te projekty i realizacje, przy których do tej pory miałem okazję i przyjemność pracować. Życzyłbym sobie, żeby te najciekawsze wyzwania były jeszcze przede mną. To zachęca mnie do dalszej pracy.

 

Zdjęcia Pawilonu Polski na Expo w Dubaju udostępnione przez pracownię WXCA