– mówi prezes Fabryki Łożysk Tocznych - Kraśnik Radosław Domagalski-Łabędzki
Panie prezesie, na początku naszej rozmowy zadam pytanie wybiegające w przyszłość. Za pół roku ile osób będzie Pan zatrudniał w Fabryce Łożysk Tocznych?
Docelowo planujemy zatrudnienie na poziomie 800 osób. Wynika to z założeń, które przyjęliśmy już na początku 2025 roku. Proces zwolnień grupowych, który przeprowadzamy w tej chwili jest obliczony na uzyskanie trwałego efektu racjonalizacji zatrudnienia na poziomie 800 osób.
Czyli w przyszłości będzie możliwe utrzymanie stabilnego zatrudnienia na tym poziomie ?
800 osób to jest taki stan osobowy, który spełnia nasze potrzeby w zakresie utrzymania produkcji, dalszego rozwoju firmy, a nawet zwiększenia zakresu działalności. Przypomnę, że my jako FŁT - Kraśnik prowadzimy nie tylko działalność produkcyjną w zakresie łożysk, ale mamy kilka jednostek pomocniczych, które nie są bezpośrednio związane z biznesem łożyskowym, więc nie wszyscy nasi pracownicy przypisani są do działalności produkcyjnej w zakresie łożysk.
Wracając do tematu najbardziej interesującego mieszkańców Kraśnika czyli spraw pracowniczych. Na jakim etapie zwolnień obecnie jesteście? Początkowo zapowiadano, że pierwsza tura zwolnień obejmie 120 osób, a całościowa redukcja zatrudnienia wyniesie 350 pracowników. Jak ten proces wygląda?
Zapowiadana liczba 350 osób uległa znacznemu zmniejszeniu. Ostatecznie wypowiedzenia dostało niespełna 200 pracowników. W pierwszym terminie dostały wypowiedzenia 82 osoby. W tej chwili trwa druga tura procesu zwolnień, która obejmuje 115 osób i już jest w ostatniej fazie czyli wręczania wypowiedzeń. Jest to oczywiście bolesny i dla wielu dramatyczny proces ale udało nam się przeprowadzić go w taki sposób, że jest on możliwie najmniej uciążliwy dla pracowników.
Czyli to już jest ostatni etap zwolnień grupowych i nikt już więcej nie straci pracy?
Tak. Chciałbym to właśnie bardzo mocno zaakcentować, że ten proces dobiega końca. Oczywiście on jest rozłożony na kilka miesięcy, bo wiąże się z kwestią długości okresu wypowiedzenia, ale co do zasady ostateczna liczba osób objęta procedurą zwolnień grupowych, zamyka się w liczbie niespełna 200 osób.
Czy macie dane ile z tych osób może liczyć na emeryturę lub wcześniejszą emeryturę, a ile z nich będzie musiało szukać nowego zatrudnienia?
Zdecydowana większość zwolnionych będzie dostępna na rynku pracy. Jest duża szansa, że szybko znajdą zatrudnienie z tego względu, że to są osoby o pełnowartościowych kwalifikacjach. Straciły one u nas zatrudnienie, nie ze względu na swoje umiejętności, lecz z powodu zachodzących zmian w mechanizmie działania zakładu. Trwa reorganizacja procesu produkcji i stąd wynikła potrzeba przeprowadzenia procedury zwolnień. Jestem jednak pewien, że osoby odchodzące z naszej firmy znajdą sobie miejsce na rynku pracy, bo mają akurat takie kwalifikacje, które w Kraśniku są potrzebne.
Co według Pana wpłynęło na obecną sytuację fabryki? Jakie były przyczyny, że fabryka jest w takiej sytuacji w jakiej jest i że te zwolnienia musiały nastąpić?
Zdecydowanie najważniejszy wpływ miały czynniki zewnętrzne i od nas niezależne. Tak zwana siła wyższa miała istotny wpływ na pogarszające się wyniki fabryki. Najpierw pojawił się covid - i co się z ty wiąże - ograniczenia działalności i przerwanie łańcuchów dostaw, a później wojna za wschodnią granicą. Oba te negatywne zdarzenia miały niestety duże przełożenie na bieżącą działalność takich firm jak nasza. Szalejąca niepewność i brak stabilności w świecie gospodarczym spowodowały, że rynek się kurczył, a ceny surowców, mediów, energii i innych usług w latach 2021-23 dramatycznie rosły. To miało przełożenie na koszty funkcjonowania zakładu. W związku z tym uważam, że można było pewne działania reorganizacyjne podjąć wcześniej.
Jedną z przyczyn zwolnień jak podawaliście to mniejszy popyt na produkty które produkujecie i sprzedajecie. Czy problem dotyczy sprzedaży łożysk, czy też czegoś innego?
To jest szersze zjawisko, o którym przed chwilą wspominałem czyli wpływ na gospodarkę covid-u i wojny. Dodatkowo w ostatnim czasie branża motoryzacyjna w Europie znalazła się pod ogromną presją powodowaną faktem, że chińskie firmy masowo i z powodzeniem wchodzą na europejski rynek samochodowy. Jednocześnie zauważamy, że koniunktura przemysłowa w ostatnim okresie zmniejsza się. Widzimy spowolnienie gospodarcze w Niemczech. Niemcy są na krawędzi recesji, a nawet ocierają się o recesję w niektórych kwartałach. To oczywiście ma bezpośredni wpływ na takie firmy jak FŁT - Kraśnik, bo rynek niemiecki jest dla nas bardzo ważny. Jesteśmy w sieci powiązań na rynku automotiv i jakiekolwiek oznaki spowolnienia, czy też niepewności mają wpływ na nasz biznes i ilość zamawianego towaru. Spadający popyt na produkty powoduje, że musimy myśleć o redukcji kosztów lub zmianie filozofii funkcjonowania zakładu.
Na początku roku deklarowaliście państwo, że szukacie nowych klientów i nowych obszarów do prowadzenia biznesu. Na jakim etapie są w tej chwili te wasze działania?
W tej chwili cały zarząd pracuje nad przygotowaniem nowej strategii sprzedażowej. Jak już mówiłem jesteśmy bardzo mocno wpięci w branżę przemysłu samochodowego, jednocześnie zauważam, że w ostatnich latach zaniedbaliśmy pozostałe ciekawe i obiecujące branże jak choćby rynek rolniczy, rynek kolejowy, czy branża przemysłu ciężkiego. Rynek kolejowy daje wielkie szanse, bo zbliżają się olbrzymie inwestycje w rozwój infrastruktury kolejowej w Polsce. Warto w najbliższej perspektywie stać się w jakiejś części beneficjentem tego procesu. Natomiast rynek przemysłu ciężkiego jest tradycyjnie bardzo interesujący dla nas gdyż ze względu na duże zużycie materiałów potrzebuje on ciągle nowych łożysk. To są te obszary, który chcemy dowartościować w strategii sprzedażowej.
Może Pan szerzej rozwinąć ten wątek...
Przeprowadzamy dynamiczne zmiany, jeżeli chodzi o strukturę i organizację naszych zasobów handlowych, bo musimy znacząco zwiększyć przychody. Jest to priorytet i zadanie które stoi przed zarządem i kadrą menedżerską. Chcemy być bardziej widoczni i ekspansywni na rynku, bo nasza strategia komunikacji, czy marketingu dotychczas była niedowartościowana. Oczywiście musimy zakończyć parę procesów wewnętrznej reorganizacji, które pomogą zredukować koszty, bo każda firma w kłopotach finansowych musi bardzo mocno pilnować swoich kosztów. Myślę, że od trzeciego kwartału ruszymy bardzo mocno w rynek.
Z tego wynika, że Zarząd koncentruje się na sprzedaży, natomiast jak będą wyglądały kwestie produkcyjne? Czy to będzie skupianie się na sprzedaży własnych wyrobów, czy też będziecie szukali jakiejś kooperacji z podmiotami zewnętrznymi. Czy sprzedaż nowych wyrobów będzie wyglądała tak, że to będzie import z Chin?
Na pewno profil działalności FŁT - Kraśnik zmienia się z firmy czysto produkcyjnej na firmę handlowo-produkcyjną. Należy to rozumieć w ten sposób, że utrzymujemy naszą dotychczasową produkcję w Polsce. Zdecydowana większość produktów w takim dającym się przewidzieć horyzoncie czasowym zachowa polskość, czyli dalej będą to łożyska oznaczane sygnaturą Made in Poland czy Made in Europe. W dzisiejszych czasach rodzime pochodzenie jest dużym atutem w biznesie i będziemy naszą strategię marketingową opierać na fakcie, że jesteśmy firmą europejską, która dostarcza produkty wytworzone w Polsce. To jest podstawowe założenie. Natomiast sprzedaż produktów importowanych stwarza możliwości zarabiania pieniędzy. To naturalne, że gdy takie możliwości będą, to będziemy z nich korzystać. Cały rynek tak robi - również nasza konkurencja. Jeżeli będzie możliwość uzupełnienia oferty o dobrej jakości produkty to będziemy to robić. Jednak dalej będziemy firmą europejską, produkującą w Polsce i planujemy tę produkcję w Kraśniku dowartościowywać.
Mówiło się też, że w Kraśniku będą produkowane nie tylko łożyska. Czy są takie pomysły, tym bardziej, że jesteście częścią wielkiej międzynarodowej firmy?
Z całą pewnością produkcja łożysk będzie wiodącą, bo robimy to doskonale. Nauczyliśmy się przez dekady produkować łożyska spełniające wszystkie możliwe standardy w tak wymagających branżach jak motoryzacyjna czy kolejowa. I to na pewno się nie zmieni. Natomiast, jeżeli pojawią się okazje do rozwoju biznesu, to na pewno będziemy z nich korzystać. Jeszcze jest za wcześnie by mówić o szczegółach. Jesteśmy na etapie przygotowywania nowej strategii sprzedażowej i pewnie w perspektywie dwóch miesięcy będziemy w stanie podzielić się informacją jak ten model biznesowy będzie docelowo wyglądać, bo obecnie zależy to od wielu okoliczności. Musimy zakończyć rozmowy z bankami dotyczące finansowania, czy refinansowania. Musimy zakończyć procesy reorganizacji naszej produkcji. Planujemy, że do końca czerwca uda się zakończyć te procesy i wtedy będziemy już gotowi przedstawić nową strategię.
Czyli możemy już umówić się na kolejną rozmowę na jesieni bieżącego roku?
Jak najbardziej. Myślę, że dla lokalnej społeczności będziemy mieli pozytywne informacje. Pragnę z mojej strony dać jasny przekaz - chcemy tę firmę rozwijać! Nawet w tej chwili nie ograniczamy naszej działalności. My po prostu się reorganizujemy. Procesy zachodzące w zakładzie to nie restrukturyzacja, tylko reorganizacja mająca na celu zapewnienie firmie podstaw pod dynamiczny rozwój.
Dalej chcemy inwestować w modernizację naszych linii. Chcemy rozmawiać o możliwościach rozwoju naszego biznesu w tych branżach, w których byliśmy do tej pory bardzo słabo widoczni. No i chcemy przede wszystkim wykorzystywać wsparcie właściciela, które cały czas jest ale z jakichś powodów nie było wykorzystywane we właściwy sposób.
Niech Pan powie jaki cel przed Panem postawił właściciel, kiedy Pan zatrudniał?
Przede wszystkim sprawnie przeprowadzić procesy reorganizacji, bo to jest ta baza, która pozwoli nam dynamicznie rozwijać się w najbliższych latach. Wiąże się to z urealnieniem zatrudnienia i dokonaniem niezbędnych zmian w procesie produkcyjnym. To jest kluczowe wyzwanie i oczekiwanie właściciela, żeby stworzyć w Kraśniku podwaliny pod dynamiczny, bardzo dynamiczny i ambitny rozwój biznesu. Nasza praca musi się przełożyć na zwiększenie przychodów. Niestety jesteśmy firmą, która doświadczyła spadku przychodów w ostatnich latach na rynku, który akurat rósł. Więc my nawet nie gonimy rynku, bo w tej chwili jesteśmy w sytuacji, że startujemy z dosyć niskiego poziomu. Z dużo niższego poziomu niż ten, który tutaj był 3-4 lata temu. Musimy odrobić ten stracony dystans, a potem po prostu ambitnie iść do przodu wraz z rozwojem przychodów.
Czyli właściciel nie ma planów, żeby zamykać lub sprzedawać zakład?
Zapewniam, że nie ma takich planów. Jeżeli dobrze rozumiem cele właściciela, to chce on wykorzystać nasz zakład do całościowego rozwoju swojego biznesu, odpowiednio wykorzystywać skalę i zaplecze całej grupy kapitałowej. My jak FŁT – Kraśnik musimy wykorzystać synergię wynikającą z faktu, że jesteśmy częścią bardzo dużej grupy kapitałowej. Nasi właściciele to firmy wiodące na swoich rodzinnych rynkach, bardzo mocno osadzone w eksporcie na globalne rynki. Naszym zadaniem jest żeby wykorzystywać te wszystkie efekty skali i synergii kosztowych, synergii operacyjnych, rynkowych, żeby móc się rozwijać.
A proszę powiedzieć czy zmiana na chińskiego właściciela naszej fabryki otworzyła w jakiś sposób chiński rynek na kraśnickie produkty?
Zmiana właściciela przede wszystkim zapewniła stabilność naszej fabryce, głównie stabilność finansową. Zauważalne jest to w ostatnich miesiącach, kiedy właściciel większościowy bardzo mocno nas wspiera. Nie oznacza to jednak, że chiński właściciel nagle nam otworzy rynek w Chinach. Żeby przybliżyć realia tego biznesu, to muszę powiedzieć o zmianach które w ostatnich latach zaszły w tym państwie. Chińskie firmy przeszły niespotykany gdzie indziej skokowy proces automatyzacji i robotyzacji. Obrazki, które być może pamiętamy jeszcze sprzed kilkunastu lat, kiedy to fabryki zatrudniały tysiące ludzi, odeszły już w przeszłość. Obecnie funkcjonują tam firmy, które są całkowicie zautomatyzowane. Z tak dobrze zorganizowanymi zakładami bardzo ciężko jest konkurować, zwłaszcza z tymi firmami, które mają efekt skali. Efekt skali w biznesie jest przepotężnym narzędziem. To znaczy, że nie da się walczyć z firmami, które mają globalny zakres i mają przychody liczone w miliardach dolarów, bo to już mówimy o innej skali działalności. To oznacza, że utrzymanie konkurencyjności i stworzenie sobie możliwości eksportu do Chin są mało prawdopodobne. Ale jednocześnie pojawia się przed nami szansa związana z amerykańskim rynkiem. Zachodzące procesy geopolityczne mogą pozytywnie wpłynąć na sytuację naszej firmy, bo chińskie firmy mają teraz problemy ze sprzedażą bezpośrednio do Stanów Zjednoczonych. W związku z tym dostrzegam możliwości na zaistnienie na tym rynku i wypełnienie przez nas pojawiających się tam różnych luk.
Wspominał Pan o geopolityce a my przejdziemy do polityki. Kilka dni temu Kraśnik odwiedził były premier Mateusz Morawiecki. Na spotkaniu z wyborcami padły stwierdzenia, że w 2023 roku polski rząd był gotów odkupić FŁT – Kraśnik, a właściciel też podobno był skłonny odsprzedać kraśnicki zakład. Jednak już po wyborach i po zmianie władzy - temat upadł. Słyszał Pan coś na ten temat?
Nie słyszałem. Osobiście nie mam takiej wiedzy, że takie rozmowy były prowadzone. Być może były, natomiast jak widzimy do niczego to nie doprowadziło.
Ma Pan doświadczenie i polityczne, i menadżerskie. Czy mógłby Pan przedstawić jak wyglądała Pana kariera zawodowa? Co Pan wcześniej robił przed objęciem prezesury w FŁT - Kraśnik?
Trochę różnorodnego doświadczenia udało mi się zebrać. Początkowo przez 10 lat pracowałem dla Michała Sołowowa, a to jest w biznesie najlepsza referencja. Byłem między innymi prezesem kilku jego spółek. Przez 7 lat mieszkałem w Chinach, dzięki temu poznałem tamtą mentalność, kulturę i etos pracy, więc jest mi teraz łatwiej się komunikować z właścicielami FŁT - Kraśnik. Byłem też wiceministrem rozwoju, członkiem Komisji Nadzoru Finansowego, prezesem KGHM Polska Miedź, prezesem Rafako, wiceprezesem Polskiej Grupy Zbrojeniowej, pracowałem w Banku Gospodarstwa Krajowego, pracowałem w funduszach private equity. Od września 2024 roku jestem w FŁT - Kraśnik, co bardzo sobie chwalę, bardzo mi się to podoba i zamierzam tutaj zostać jak najdłużej.
Dziękujemy za rozmowę
Rozmawiali Grzegorz Minik, Grzegorz Jankowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze