W dniach 1-2 lipca 2023 Aleksander Bogusławski wraz z pilotem Dariuszem Pankiem wzięli udział w 5. Rajdzie Ziemi Głubczyckiej. Impreza stanowiła rundę Rajdowego Samochodowego Pucharu Śląska oraz Opolskiego Samochodowego Pucharu Rajdowego.
- Był to mój pierwszy start w zawodach rangi Super KJS od 2017 roku i startu w Rajdzie Rzeszowiak. W formule tej samochody muszą być koniecznie wyposażone w pełne wyposażenie bezpieczeństwa, takie jak klatka bezpieczeństwa, rajdowe fotele i pasy szelkowe, dwie gaśnice lub system gaśniczy, a kierowca i pilot korzystać muszą z niepalnych kombinezonów – mówi kraśnicki kierowca.

Startem treningowym dla naszej załogi przed tymi zawodami była 3. Runda Samochodowych Mistrzostw Tychów na Torze Fiata w Bieruniu. Tam jednak, mimo dobrego tempa, na pierwszym odcinku, zaraz po starcie do drugiego, awarii uległa skrzynia biegów. Na szczęście udało się ją wymienić na czas przed rajdem w Głubczycach na Opolszczyźnie.
Rajd rozpoczął się w sobotnie popołudnie od miejskiego prologu rozegrany na terenie browaru w Głubczycach. Wyniki dwóch przejazdów nie były jednak wliczane do klasyfikacji generalnej rajdu, więc można było potraktować je bardziej treningowo. Mimo tego załoga Bogusławski & Pankiewicz zajęła w nim wysokie 6 miejsce w klasyfikacji generalnej na 31 załóg ze stratą zaledwie 2 sekund do najszybszej ekipy.

Prawdziwe ściganie miało miejsce w niedzielę na bardzo szybkich, ale i technicznych odcinkach Galmet i Browar. Ten drugi urozmaicony był dodatkowo fragmentem szutrowym oraz efektowną „hopą”. Auta odrywały się tam od asfaltu czterema kołami przy prędkości ponad 130 km/h. Oba odcinki startujący przejeżdżali trzykrotnie.
- Pierwsza pętla rajdu przebiegła dla nas spokojnie i bez najmniejszych przygód. Niemałym zaskoczeniem było dla nas to, że na obu odcinkach zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji generalnej z bardzo małą stratą do najszybszej załogi oraz pierwsze miejsce w swojej klasie, pokonując 11 innych załóg – relacjonuje Aleksander Bogusławski. - Na dojazdówce do pierwszego odcinka drugiej pętli zaczął padać lekki deszcz – nie mieliśmy już w tym momencie możliwości zmiany opon, więc pojechaliśmy na oponach na suchą nawierzchnię. Mimo bardzo ostrożnej jazdy nie uniknęliśmy kłopotów i w końcówce odcinka Galmet wylecieliśmy z drogi. Na szczęście udało nam się uciec w polną drogę aby uniknąć uszkodzeń, jednak auto zgasło, musieliśmy wycofać z powrotem na asfalt i straciliśmy na tym około 18 sekund - dodaje.

Ta przygoda spowodowała, że spadli na 4. miejsce w swojej klasie i 8. miejsce w klasyfikacji generalnej. Kolejny odcinek przejechali jeszcze bardziej asekuracyjnie.
- W połowie odcinka wjechaliśmy dosłownie w ścianę wody, wycieraczki nie nadążały jej zmywać z przedniej szyby, ale jakoś to przetrwaliśmy i ukończyliśmy odcinek z relatywnie niedużą stratą do najszybszych, którzy startowali przed nami i zdążyli przed deszczem – mówi rajdowiec.
Na serwisie przed trzecią pętlą rajdu zapadłą decyzja o zmianie przednich opony w Peugeocie na deszczowe, ale pogoda jak na złość się jednak zmieniła. W połowie dojazdu na pierwszy odcinek pętli przestało padać, a następnie dzięki wysokiej temperaturze asfalt wysechł całkowicie. Wiele załóg popełniło jednak ten sam błąd w doborze opon.
- O dziwo mimo zbyt miękkich, jak na te warunki, deszczowych opon, udało nam się poprawić o kilka sekund na każdym z odcinków, a kończący rajd odcinek Browar wygraliśmy nawet w klasyfikacji generalnej, pokonując mnóstwo mocniejszych samochodów. Podkręcenie tempa na ostatniej pętli przyniosło pożądany skutek i awansowaliśmy dzięki temu na 2. miejsce w klasie i 5. w klasyfikacji generalnej całego rajdu - informuje kraśniczanin.
W wynikach Rajdowego Samochodowego Pucharu Śląska, gdzie nie są klasyfikowane auta o pojemności powyżej 2 litrów, zajęli natomiast 2. miejsce w klasie i 3. w klasyfikacji generalnej.
- Do załogi Tomasz Jasiński / Dominik Jasiński jadącej Hondą Civic, zwycięzców naszej klasy, jak i klasyfikacji generalnej rajdu, straciliśmy ostatecznie 16,3 sekundy. Gdyby nie mała przygoda na trzecim odcinku prawdopodobnie wygralibyśmy cały rajd w klasyfikacji generalnej, jednak nie przejmujemy się tym zbytnio – zaprezentowaliśmy naprawdę solidne tempo, auto spisało się tym razem bez zarzutu i pokazaliśmy, że możemy walczyć z lokalnymi kierowcami w mocniejszych autach nawet w rajdach odbywających się, tak jak ten w Głubczycach, niemal 500 km od Kraśnika. Bardzo dziękuję Darkowi za świetny pilotaż, a firmom Rusinek Auto Serwis oraz WSB Wojciech Gieral za pomoc w naprawie auta po imprezie w Tychach – podsumowuje Aleksander Bogusławski.

Pełne wyniki rajdu odnajdziecie tutaj. Zapraszam do śledzenia strony ABRally Aleksander Boguslawski na FB. Znajdziecie ją tutaj.
A poniżej jeszcze nagranie z wnętrza auta z wygranego przez ABRally w klasyfikacji generalnej odcinka nr 6 "Browar".
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze