Jeremy Sochan z San Antonio Spurs to w tej chwili najlepszy polski koszykarz, regularnie występujący w NBA. Nie ma drugiego takiego jak Sochan. Kiedy gra swoje mecze?
Jeremy Sochan wzbudza wiele emocji, bo to jedyny Polak, który gra w najważniejszych rozgrywkach koszykarskich świata, amerykańskiej NBA. Tak jak i w poprzednim sezonie, tak i obecnie zawodnik reprezentacji Polski gra dla San Antonio Spurs, będącego częścią Konferencji Zachodniej, Dywizji Południowo-zachodniej. Pierwsze mecze bieżącego sezonu wiązały się jednak z nieobecnością polskiego koszykarza. Sochan narzekał bowiem na problemy zdrowotne (nie opuściły go one także w minionych rozgrywkach NBA). 22-latek nie wystąpił również w Eurobaskecie, ponieważ narzekał na uraz łydki, a potem nie było go na początku sezonu z powodu kontuzji nadgarstka. San Antonio Spurs nie mogli też wtedy korzystać z takich graczy jak De'Aaron Fox czy Kelly Olynyk.
Trener San Antonio Spurs, Mitch Johnson, na parkiecie mógł skorzystać z Polaka dopiero na początku listopada, gdy rywalem zespołu na wyjeździe była ekipa Los Angeles Lakers. San Antonio Spurs nie zaksięgowali zwycięstwa w tym meczu, przegrywając ledwie dwoma punktami, jednakże Jeremy Sochan zdążył pokazać swoją jakość po powrocie do NBA. W 23 minuty rzucił 16 punktów, kilkukrotnie próbując z dystansu, co było drugim najlepszym wynikiem w jego drużynie. Dodatkowo miał skuteczność wynoszącą ponad 85 procent, co stanowi znakomity poziom, jaki można uzyskać w trakcie spotkań koszykarskich. Niestety jednak potem Jeremy Sochan nie był na boisku tak dobry, jak wtedy, a jego statystyki poleciały na łeb, na szyję.
Jeremy Sochan nie ma bowiem najmocniejszej pozycji w San Antonio Spurs, a to przecież absolutnie najważniejszy element, jaki dotyczy kariery zawodnika w NBA. Konkurencja jest tam przeogromna, mimo że o mistrzostwo w najlepszej lidze świata rywalizuje dokładnie 30 drużyn. Wspomniany pierwszy mecz z Los Angeles Lakers był nie tylko pierwszym, ale i... najlepszym w wykonaniu Polaka, bo potem już nigdy w bieżącym sezonie nie zdobył 16 punktów ani nawet nie zbliżył się do tego poziomu w Spurs. Kibice, którzy od tygodni śledzą szczegóły związane z jedną z najlepszych polskich karier koszykarskich w ostatnich latach, mają wielkie obawy. To wszystko za sprawą nowego kontraktu Sochana.
Jego umowa bowiem wygasa z końcem rozgrywek i na ten moment nie ma ani widu, ani słychu, ani San Antonio Spurs mieli w planach coś z tym fantem zrobić. Na możliwość podpisania nowego kontraktu z klubem nie wpływa pozytywnie fakt, że odkąd drużynę prowadzi Mitch Johnson, rola urodzonego w Oklahomie silnego skrzydłowego wyraźnie zmalała. Za poprzedniego menadżera San Antonio Spurs, słynnego Gregga Popovicha (obecnie to prezes), prowadzącego zespół jako szkoleniowiec od 1996 roku do maja 2025 roku (!), Sochan miał znacznie lepszą pozycję. Bardzo często był desygnowany w pierwszej piątce i wyróżniał się w ataku w dużej liczbie spotkań, które Spurs wygrali.
Ostatnio jednak nie idzie w tym sezonie dobrze polskiemu dwumetrowcowi. Po LA Lakers wyraźnie spuścił z tonu, tylko dwukrotnie zdobywając jeszcze dwucyfrową liczbę punktów, nie „przesadzając” też, jeśli chodzi o asysty. Nawet jeśli grał ponad 20 minut, nie dawał już oczekiwanej jakości, nawet gdy San Antonio Spurs jako zespół grali dobrze i przewyższali na parkiecie swoich przeciwników. Teoretycznie na korzyść Sochana powinien wpływać fakt, że w drużynie San Antonio Spurs nie brakuje kontuzji, które ograniczają pole manewru, jakim dysponuje trener. Nie wpływa to jednak pozytywniej na poprawę punktowego konta jednego z najlepszych polskich koszykarzy w historii.
Czy po sezonie Sochan zostanie więc w San Antonio Spurs, a jego umowa ulegnie przedłużeniu? Nie wiadomo. Nie oznacza to co prawda, że Polak będzie musiał opuścić NBA (byłaby to wielka szkoda), bo skusić się na niego może jakiś inny zespół, zagra gdzie indziej. Jednakże to, jak prezentuje się w każdym pojedynczym meczu w sezonie, ma wpływ na jego pozycję negocjacyjną i to, jak ułoży się jego kariera na parkiecie. Nie jest to oczywiście wpływ pozytywny.
Mecze NBA w każdym sezonie odbywają się z ogromną regularnością i natężeniem. Czasami gra się dzień po dniu, czasami przerwy wynoszą maksymalnie dwa czy trzy dni. Czy to w niedzielę, czy w poniedziałek, koszykarze biegają po boisku i nie inaczej jest z San Antonio Spurs i graczami takimi jak Jeremy Sochan, De'Aaron Fox czy Chris Paul. Ze względu na długość i intensywność sezonu, co wynika z liczby drużyn i wielkości Stanów Zjednoczonych (w końcu trzeba przemieszczać się z jednego miejsca na drugie, choć częściej w ramach jednej Konferencji), proces łapania minut przez Sochana jest trwały i regularny. W najbliższym czasie będzie mógł liczyć na mecze z takimi ekipami, jak Orlando Magic, Cleveland Cavaliers, New Orleans Pelicans czy Washington Wizards. W międzyczasie, 11 grudnia, czeka San Antonio Spurs mecz w NBA Cup z Los Angeles Lakers. Pytanie brzmi, z jakiej strony pokaże się Polak i czy nastąpi zwyżka jego dyspozycji.
Obecnie San Antonio Spurs, jak i inne kluby, które należą do NBA, znajdują się w etapie rundy zasadniczej. Spurs dobrze punktują w Konferencji Zachodniej, dzięki czemu znajdują się na miejscach dających udział w play-offach. Z kolei w ich dywizji tylko Houston Rockets spisują się lepiej. By zapewnić sobie pozostanie na lokatach dających play-offy, Spurs i Sochan muszą uciekać od Minnesota Timberwolves czy Phoenix Suns, a także próbować gonić Denver Nuggets czy wspomnianych Rockets. Ich największą siłą są spotkania u siebie, natomiast do poprawy na pewno są mecze wyjazdowe.
art. sponsorowany
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze