To, że po szkole średniej młodzież wyjeżdża na studia nikogo nie dziwi. Wielu jednak nie wraca z powrotem w rodzinne strony zostając głównie w dużych miastach. Jeden a naukowców postanowił wyliczyć jaka jest to liczba. A my korzystając z jego metody sprawdziliśmy dane dotyczącego naszego terenu.
Prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego, to autor badania "Skąd i dokąd uciekają młodzi Polacy?". Prezentuje on dane dotyczącego młodych ludzi, którzy decydują się na wyjazd.
- W opracowaniu wykorzystano inne podejście do zbadania skali i kierunków wewnątrzkrajowych przemieszczeń polskiej młodzieży. Punktem wyjścia jest obserwacja, że dzieci w wieku obecnej szkoły podstawowej praktycznie zawsze zamieszkują razem z rodzicami, a zatem w miejscu pochodzenia. Tymczasem adolescencja (okres dorastania-przyp.red.) i dorosłość związane są często ze zmianą miejsca zamieszkiwania jako rezultatem pobierania nauki w szkołach średnich i wyższych poza miejscem pochodzenia i wiązania się z nowym miejscem pobytu, migracjami związanymi z poszukiwaniem lepszej pracy lub z chęcią zamieszkania wspólnie z życiowym partnerem - stwierdza profesor.
Reklama
Naukowiec z UŁ najpierw przyjrzał się liczbie dzieci w wieku 10-14 lat, zameldowanych w każdym z powiatów na koniec 2004 r. a potem zestawił ją z liczbą zameldowanych w wieku 30-34 lat na koniec 2024 r. Przyjął on, że wyjazdy młodzieży zaczynają się już w związku z nauką w szkołach średnich, a wiek powyżej 30 lat to taki, który może dawać obraz tego czy wyjazd z rodzinnego terenu był na stałe lub na dłuższy okres.
Nie jest to metoda idealna, ale stosując ją można wysnuć pewne dane. Nie uwzględnia bowiem np. migracji zagranicznych, jak i zgonów. Ponadto dane dotyczą osób zameldowanych, a często jest tak, że młodzi ludzie wynajmując mieszkanie w dużym mieście nadal pozostają zameldowani w rodzimej miejscowości.
Na 380 powiatów problem ucieczek młodych do dużych miast nie dotknął 54 z nich. Aż 35 powiatów odnotowało "ucieczkę młodych" na poziomie co najmniej 30-procentowym. Powiatu kraśnickiego nie ma na tej ostatniej liście. Są z kolei powiaty krasnostawski i hrubieszowski, które są w krajowej czołówce tych, z których w ostatnich latach odpływała młodzież.
Atuty jakie mają większe miasta są jasne.
- Oferują one największe możliwości w zakresie dostępu do wysokiej jakości, specjalistycznej edukacji, do atrakcyjnego rynku pracy i do możliwości spędzania czasu wolnego - napisał profesor Szukalski w swoim raporcie.
Reklama
Generalnie największa skala odpływu młodych ludzi dotyczy peryferyjnych terenów województw – najczęściej znajdujących się przy granicy z innymi regionami młodych. Z drugiej strony stolice województw i tereny je bezpośrednio otaczające charakteryzują się napływem młodych. Pokazują to chociażby dane dla Lublina (+34) i powiatu lubelskiego (+0,7). Największe przyrosty w Polsce mają: Warszawa (+127,5%), Wrocław (+127,4%), Kraków (+126,6%), Rzeszów (+93,0%), Gdańsk (+93,4%).
Jeśli chodzi o nasz teren, to przyjmując metodę naukowca z Uniwersytetu Łódzkiego, według danych z Głównego Urzędu Statystycznego z terenu całego powiatu ubyło 28% młodych ludzi. Uplasowało to nasz powiat w krajowej większości, gdzie "ucieczki" młodych są skali 10-30%. Patrząc na dane, więcej wyjechało z powiatu kobiet niż mężczyzn.
Patrząc na gminy to najwięcej młodych ubyło w gminie Trzydnik Duży (34,70%), gminie Annopol (32,46%) i mieście Kraśnik (33,33%).
Jak wskazywał prof. Szukalski, najwięcej młodych wyjeżdża z terenów przygranicznych, leżących na skraju konkretnych jednostek administracyjnych. Jak widać sprawdza się to także u nas, gdy gminy Trzydnik i Annopol leżą właśnie przy granicy województwa i powiatu, w oddaleniu od dużych miast i możliwości zdobycia atrakcyjnej pracy, czy mieszkania. Część młodych mieszkańców z gminy Trzydnik Duży przyciąga prawdopodobnie sąsiedni powiat stalowowolski z mocno rozwijającą się jego stolicą a w przypadku Annopola zapewne jest to kierunek "świętokrzyski".
Najwięcej młodych w wieku 30-34 lat postanowiło natomiast zostać, wrócić lub osiedlić się w gminach Dzierzkowice (81,31%), Gościeradów (80,07%) i Wilkołaz (77,78%). Dzierzkowice, to gmina leżąca tuż przy Kraśniku. Gościeradów natomiast przeżywa w ostatnich latach spore zmiany: inwestuje tam Erkado, pojawiła się jednostka wojskowa. To dla młodych szanse. Wilkołaz to natomiast najbardziej wysunięta i najlepiej skomunikowana gmina w kierunku Lublina z terenu naszego powiatu. Młodym opłaca się więc pracować np. w Lublinie i wracać do rodzinnych miejscowości.
Jeśli chodzi o pozostałe gminy to procent młodych, którzy je opuścili jest następujący: gm. Kraśnik - 25,19%, Szastarka - 27,99%, Urzędów - 24,41%, Zakrzówek - 23,78%.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze