Reklama

Z Formuły 4 do Kraśnika

W środowe popołudnie 15 października do Kraśnika, a dokładniej do Wioski SOS przy ul. Gmeinera przyjechał ciekawy gość. To Kornelia Olkucka - jedyna Polka we włoskiej Formule 4, która jest najwyższym stopniem wyścigów dla młodych, zdolnych kierowców i jednym ze szczebli do Formuły 1.

Formuła 4 to kategoria wyścigów samochodowych dla młodych kierowców, którzy zakończyli karierę w kartingu i przygotowują się do dalszych etapów, takich jak Formuła 3, a docelowo Formuła 1. To pierwszy poważy krok, gdy ktoś marzy o tym, by coś osiągnąć w motosporcie.

W tej kategorii w jej włoskiej edycji startuje właśnie 22-letnia Polka, Kornelia Olkucka, nowa Ambasadorka Wiosek Dziecięcych SOS, która we środę 15 października odwiedziła kraśnicką placówkę.

- Zdecydowaliśmy się na współpracę z Kornelią ze względu na sport. Przez to, że jest ona młodą dorosłą, jest sportowcem, jest kierowczynią wyścigową we włoskiej Formule 4. Jest to mega inspirujące w kontekście dawania takiej wiary w siebie naszym młodym podopiecznym. - powiedziała nam Paulina Górska, kierowniczka Działu PR SOS Wiosek Dziecięcych.

Reklama

Sport jest ważnym elementem życia, także w środowisku Wiosek Dziecięcych.

- Sport uczy emocji, uczy radzenia sobie z trudnościami. Jest takim świetnym polem do dawania dzieciom poczucia sprawczości, co w kontekście naszych podopiecznych jest bardzo istotne. Więc ten czynnik sportu jest dla nas szalenie ważny. - mówi przedstawicielka Stowarzyszenia SOS - Więc Kornelia jako młoda osoba daje ten świetny, taki rówieśniczy przykład naszym podopiecznym. - dodaje Paulina Górska.

Zawodniczka będzie wspierać Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w szerzeniu jego misji udzielając wywiadów, w social mediach czy podczas wyścigów. Już teraz na jej bolidzie znajduje się naklejka z logo SOSu. 

Reklama

- Dzięki Kornelii będziemy mogli docierać do innej grupy docelowej niż do tej pory. Do młodych, zaangażowanych ludzi, którzy interesują się sportem. - dodaje przedstawicielka Stowarzyszenia.

Podczas swojej pierwszej wizyty w Wiosce Dziecięcej Kornelia poznała jej życie od kuchni. Towarzyszyli jej rodzice, którzy od początku wspierają ją w jej karierze towarzysząc na co dzień także podczas takich wizyt. Po kraśnickiej placówce oprowadził ich dyrektor Dariusz Krysiak w towarzystwie przedstawicieli Stowarzyszenia z Warszawy. Spotkali się oni z jedną z rodzin wioskowych, przy herbacie i cieście rozmawiając o codziennym życiu w Wiosce. Kornelię szczególnie interesowały sprawy związane z pracą specjalistów, w tym terapeutów i psychologów gdyż sama jest studentką tego ostatniego kierunku.

Reklama

Do Kraśnika przyjechała też z niespodzianką. Był to symulator jazdy, z którego na co dzień korzysta, dzięki któremu można się trochę poczuć jak kierowca w bolidzie na torze. Mieszkańcy Wioski mogli więc choć w namiastce spróbować tego czym na co dzień zajmuje się ich nowa Ambasadorka.

Poniżej rozmowa jaką przeprowadziliśmy z nową Ambasadorką podczas wizyty w Kraśniku.

Jakie są twoje wrażenia po pierwszej wizycie w Wiosce? 

Wspaniałe. Naprawdę fantastycznie to wszystko wygląda. Tu wszystko jest otwarte, ludzie się znają, dzieciaki spędzają ze sobą czas. Sale terapeutyczne są fantastycznie wyposażone i widać, że ludzie, którzy tutaj są, którzy tu mieszkają, naprawdę chcą wspierać te dzieci i im pomagać. Serce mi się raduje, że zostałam Ambasadorką Wiosek i też będę częścią tej organizacji, która wspiera dzieciaki.

Reklama

Co zdecydowało że wsparłaś ideę Wiosek? 
Uwielbiam wspierać dzieci i młodzież przede wszystkim w realizowaniu ich marzeń. Każdy z nas ma w sobie jakąś taką iskierkę, która może zmienić świat w przyszłości, ale nie zawsze mamy możliwość spełnienia tego z różnych przyczyn. I właśnie dlatego zdecydowałam się zostać Ambasadorką bo może w przyszłości dziecko, którego na przykład tutaj poznam, zostanie kolejnym Einsteinem, czy na przykład neuropsychologiem lub chirurgiem o bardzo dużej renomie i to będzie mnie bardzo mocno budowało. Warto wspierać takie instytucje, by te dzieciaki wiedziały, że mają też za sobą kogoś, kto chce im w życiu pomagać. 

Myślałaś kiedyś, że jazda samochodem, gokartem, czy bolidem będzie tym co najbardziej lubisz robić w życiu?
Od zawsze uwielbiałam motorsport, oglądałam od małego Formułę 1. Gdyby nie to, to byłoby mi ciężko powiedzieć, kim bym chciała zostać w przyszłości, bo jako dziecko, gdy miałam 5-6 lat, myślałam jak inne dzieci że chcę zostać piosenkarką, modelką, księżniczką. Ale właśnie dzięki temu, że weszłam w sport motorowy, znalazłam w swoim życiu ścieżkę, która pokazuje mi, że nie muszę być tylko sportowcem, ale też mogę zostać psychologiem sportowym i wspierać tych zawodników. I to właśnie motorsport bardzo dużo mi jednak dał.

Reklama

Kiedy zaczęłaś swoją przygodę z tym sportem?
Ścigać zaczęłam się w wieku 14 lat, więc bardzo późno jak na tę gałąź sportu, ale od małego byłam nią zainteresowana. Od początku byłam bardzo zdeterminowana do tego, że chcę być taka jak moi rówieśnicy. Mimo, że zaczęłam później od nich chciałam im dorównać. Więc by to osiągnąć bardzo ciężko pracowałam, byłam bardzo zdeterminowana.
Moi rodzice mnie w tym wspierali, wozili mnie, jeździli ze mną. Mój tata był moim mechanikiem przez pierwsze 6 lat w kartingu. Więc gdyby nie ich wsparcie, to też ciężko by było osiągnąć mi te cele, które już osiągnęłam.

Jesteś teraz w Formule 4, to już jakby najwyższy etap, o którym myślałaś ? Czy chcesz pójść dalej? 
Bardzo chcę iść dalej. To było moje marzenie, żeby przynajmniej usiąść w bolidzie Formuły 4 i przejechać się nim. Branie udziału w zawodach i ściganie to było powyżej mojego jakiegokolwiek oczekiwania. Więc ja jestem bardzo dumna z tego, że znalazłam się w tej klasie wyścigowej. 
Chciałabym pójść dalej, ale wiem, że będzie to bardzo ciężkie, gdyż my kobiety nie jesteśmy aż tak widoczne w tym świecie. Ja przecieram te szlaki młodszym dziewczynom. I też mówię, podczas spotkań z młodzieżą, że dziewczyny nie musicie być tak jak ja, kierowczynią wyścigową. Jeżeli na przykład kochacie siedzieć przy śrubkach, kręcić, wymieniać i chcecie zostać na przykład mechaniczką, to jest fantastyczne widzieć, że na przykład na polach startowych ze mną jest dziewczyna. Czy na przykład uwielbiacie liczby, telemetrię, inne takie rzeczy i chcecie zostać inżynierką, to też jest naprawdę fajne. Dlatego bardzo często mówię dziewczynom, żeby się nie poddawały, żeby były do tego zdeterminowane.

Reklama

Dużo kobiet jeździ w Polsce? 
Nie. Właśnie w mojej kategorii, czyli w mojej serii wyścigowej jestem jedyną Polką. U mnie w serii wyścigowej jest 44 zawodników, z czego są 4 dziewczyny. Jest nas coraz więcej i to widać bardzo mocno, ale wciąż dominują tu mężczyźni.

Jak często startujesz, ile czasu spędzasz na zawodach, na treningach? 
Mój sezon zaczyna się w styczniu, a kończy się w listopadzie, z czego listopad, październik my to nazywamy takim posezonowym testowaniem. Zaczynamy w styczniu, jeździmy na przykład do września czy do października, co zależy od serii wyścigowej. Ja jeździłam akurat do października, w tamtym tygodniu skończyliśmy zawody, ale nadal wyjeżdżamy na tory i cały czas siedzimy w wozie, jeśli oczywiście budżet nam na to pozwala, i szlifujemy swoją jazdę, to czego nauczyliśmy się w ostatnim sezonie i przygotowujemy się powoli na następny. Jedyny miesiąc, kiedy odpoczywam to jest grudzień. 

Reklama

Formuła 4 jest podobna do formuły pierwszej? 
Dużo jest różnic. W mojej wszystkie bolidy są równe, żaden z teamów nie tworzy swojego własnego bolidu. My jeździmy na Tatuusie T421 na silniku Abartha 1.4 z turbojetem, który ma 180 koni mechanicznych i rozpędza się do maks. 250 km na godzinę. I to jest taki pierwszy etap, żeby znaleźć się w Formule 1. Oczywiście mamy różne serie wyścigowe, mamy właśnie moją włoską Formułę, mamy hiszpańską, mamy wyścigi w Wielkiej Brytanii, mamy edycję francuską, centralno-wschodnią. Potem na przykład można wskoczyć o wyższy szczebel w tej drabince, do Formuły 3, która jest certyfikowana i jest centralnie pod F1, czyli zawodnicy ścigają się podczas weekendów wyścigowych w Formule 1. 

Myślisz, że kiedyś Cię zobaczymy w F1? 
Mam nadzieję. Jeżeli nie uda mi się to jako zawodniczce, to może przynajmniej jako psycholożka sportowa któregoś z zawodników, bo właśnie dlatego też wybrałam psychologię sportu, gdyż siedzę w tym sporcie, wiem jak to wygląda od środka. Wiem ile tu jest naprawdę wyrzeczeń, wymagań, presji i jak to jest ważne, żeby zawodnik obok siebie miał kogoś, kto to wszystko doskonale rozumie, bo siedział w tym sam i wie w jaki sposób może pomóc.

Reklama

Jest szansa, że będziemy Cię częściej widywać w Kraśniku, w Wiosce? 
Na pewno, bo chcę wspierać te dzieciaki i myślę, że też część swoich praktyk studenckich zrobię właśnie tutaj.
 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Krasnik24.pl




Reklama