{datsopic:22267 left} - Jedni kolekcjonują samochody, inni kobiety, jeszcze ktoś inny podróżuje, a ja postanowiłem spróbować, czy w Polsce można zrobić dobre wino - mówi z przymrużeniem oka Lech Mill, współwłaściciel Winnicy Dom Bliskowice. To dzięki niej nadwiślańskie okolice gminy Annopol coraz bardziej przypominają włoską Toskanię.
Pomysł na stworzenie winnicy i produkcję wina na terenie gminy Annopol zrodził się kilka lat temu.
- Któregoś razu, gdy wracałem z jakiegoś spotkania towarzyskiego w okolicach Rzeszowa, coś mnie podkusiło, żeby przejechać się terenami nad Wisłą. To wtedy zobaczyłem, że są tutaj piękne wzgórza. Dokładnie takie same, na jakich zwykle na całym świecie robi się wino. Tymczasem tutaj ludzie uprawiają buraki, kartofle, mają sady. Pomyślałem, że można by spróbować zrobić tu wino - wspomina Lech Mill.{datsopic:22266 right}
Sprzyja nadwiślański mikroklimat
Do pomysłu tego udało się panu Lechowi przekonać kilku znajomych. Stworzyli spółkę Winnice Wisły. Pierwsze sadzonki winorośli na polach miejscowości Bliskowice i Popów pojawiły się wiosną 2009 roku. Zaczęło się od małych poletek. Teraz Winnica Dom Bliskowice obejmuje już 5 hektarów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem właścicieli, może się ona rozrosnąć nawet do 10 ha. Uprawiane są tutaj przede wszystkim hybrydy, czyli "mieszańce" klasycznych odmian winorośli, odporne na mrozy, ale też i chociażby klasyczny riesling.
- Fachowcy z Europy Zachodniej, od których kupowaliśmy sadzonki, patrzyli na nasz pomysł z przymrużeniem oka. Tymczasem tu jest specyficzny mikroklimat, sprzyjający takim uprawom. Dzięki wzgórzom, temu że jest tu ruch powietrza, jest Wisła, która działa jak coś w rodzaju kaloryfera oddającego ciepło, gdy jest chłodniej, unika się tego co jest najgroźniejsze dla winorośli, czyli wiosennych przymrozków. Poza tym ziemia też jest fajna, bo to margle wapienne z wysokim pH, dające winu pewien charakter, pazur - wyjaśnia współwłaściciel Winnicy.
Lepiej mniej, a lepiej
{datsopic:22269 left}Przy prowadzeniu winnicy potrzeba dużo cierpliwości i bardzo dużo pracy. Na polu zaczyna się ona już w lutym - marcu, kiedy następuje przycinanie roślin na właściwą formę. Pozostawia się tylko tyle pąków, by winorośl nie była za bardzo obciążona. Potem na bieżąco trwa pielęgnacja roślin, uszczykiwanie pędów, uszczykiwanie i wyrzucanie nadmiaru owoców. Cały czas trzeba dbać o to , by rośliny nie chorowały. Przełom lata i jesieni to przygotowanie do zbiorów, ochrona winorośli przed ptakami. Zbiory owoców w zależności od odmiany, warunków pogodowych, trwają mniej więcej od drugiej połowy września do końca października.
- Głównym wskaźnikiem przy kwalifikacji do zbioru jest poziom cukru w owocach, który przekłada się później na alkohol, oraz poziom kwasu. Ten decyduje, czy to wino w ogóle będzie się nadawać do picia. Przy zbiorach wymagana jest sucha pogoda. Owoce nie mogą być mokre, bo wtedy łatwo się zakażają. Po zbiorze trafiają do naszej winiarni w Bliskowicach i tam są przerabiane. Generalnie robimy wina wytrawne, czyli takie, w których cukier zawarty w owocach jest całkowicie lub prawie całkowicie przerobiony na alkohol - informuje Lech Mill, podkreślając przy tym, że przy produkcji hołduje zasadzie "lepiej mniej, a lepiej". Stąd starania, by winorośle nie były obciążane dużą ilością owoców.{datsopic:22272 right}
O pierwszych miarodajnych jej efektach można się przekonać najwcześniej po 3 sezonach. Dopiero wtedy owoce są prawie optymalne. Najlepszy wiek dla winorośli to jednak 20-30 lat. W przypadku Winnicy Dom Bliskowice obecny to już 6 rok owocowania, a prowadzący ją są zadowoleni z efektów pracy.
Przede wszystkim praca ręczna
- Co ważne, my nasze wina robimy bardziej ręcznie niż maszynowo. Oczywiście zupełnie maszyn uniknąć się nie da, ale cała pielęgnacja winorośli i winnicy, selekcja owoców, zbiory, odbywają się ręcznie. Wszystko robimy przy pomocy lokalnych pracowników. Przez te kilka lat dopracowaliśmy się fajnej ekipy, dzięki której nasza winnica właściwie się rozwija. Ja jestem klasycznym chłopem z Marszałkowskiej, który 6 lat temu dowiedział się, że rośliny sadzi się zielonym do góry. Mam swoją pracę, jestem architektem, prowadzę swoją pracownię, a winnica miała być hobby, które jednak trochę wymknęło się spod kontroli. Poświęcam mu coraz więcej czasu - dodaje winiarz.
{datsopic:22274 left}Obecny poziom produkcji Winnicy Dom Bliskowice to kilka tysięcy butelek rocznie win różnego rodzaju. Za butelkę trzeba zapłacić 45-50 zł. Sprzedaż prowadzona jest przede wszystkim na miejscu, w winnicy w Bliskowicach, po wcześniejszym umówieniu się. Wina produkowane z owoców dojrzewających na nadwiślańskich wzgórzach koło Annopola prezentowane są także na różnego rodzaju festiwalach win, konkursach. Co roku są na majowym świecie wina w Janowcu, tam premierę ma zawsze białe wino z bliskowickiej winncy z owoców z poprzedniego roku, ale też na wiedeńskim WeltWeinFestival i zbierają pochlebne recenzje.
Zdjęcia z winnicy można obejrzeć klikając tutaj lub na jedno ze zdjęć dołączonych do artykułu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze