Do zakończenia rozgrywek 1 grupy lubelskiej A klasy jeszcze 2 kolejki spotkań. Losy tytułu mistrzowskiego mogą ważyć się do samego końca, bo pierwsze trzy drużyny w tabeli – Wisłę Annopol, Tęczę Kraśnik i Płomień Trzydnik Duży - dzieli różnica jedynie 3 punktów. Największe szanse na końcowe zwycięstwo ma lider, czyli Wisła Annopol, ale jak się okazuje dobra postawa na boisku wcale nie musi oznaczać awansu.
Wisła Annopol to od początku sezonu jeden z faworytów do tytułu mistrzowskiego. Drużyna zbudowana przez trenera Daniela Szewca nie zawodzi. W dotychczasowych 24 meczach zdobyła 62 punkty i o 2 oczka wyprzedza Tęczą, a o 3 Płomień. Wystarczy że w ostatnich dwóch spotkaniach pokona LKS Potok Wielki i Granit II Bychawa, by bez oglądania się na rywali cieszyć się z triumfu i awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Z klubu docierają jednak informacje, że nawet jeśli uda się zdobyć tytuł mistrza A klasy, to wcale nie musi to oznaczać gry w przyszłym sezonie w okręgówce. Wszystkiemu winne są finanse.
- Jesteśmy bardzo blisko celu jakim właściwie od początku było zajęcie pierwszego miejsca w rozgrywkach. Przed sezonem udało się stworzyć bardzo solidny skład, w zimę doszedł jeszcze Kornel Gałkowski, który dał ogromną jakoś drużynie. Teraz kiedy awans jest na wyciągnięcie ręki nie wiemy co nas czeka i jaka będzie przyszłość drużyny. Liga okręgowa generuje zdecydowanie większe koszty oraz wydatki i na ten moment nie ma szans żebyśmy mogli realnie w niej grać i rywalizować. Może się okazać, że mimo że zajmiemy 1. miejsce to zrezygnujemy z tego awansu i zostaniemy w A klasie – mówi trener Daniel Szewc. - Trochę byłoby szkoda nie spróbować. Mamy w drużynie wielu fajnych młodych zawodników no i oczywiście Kamila Kaczanowskiego, który pewnie chętnie postrzelałby gole w wyższej lidze. Trochę się martwimy tą całą sytuacją, a czasu zbyt wiele nie ma. Trzeba powoli podejmować decyzje co do przyszłości klubu i drużyny, bo może być tak, że po prostu się rozpadniemy i część z nas opuści Annopol i będzie występować gdzie indziej. Wierzymy jednak, że sytuacja szybko się wyjaśni, bo zawodnicy i kibice tego oczekują i na to zasługują swoją postawą na boisku i trybunach – dodaje trener.
Reklama
W podobny tonie wypowiadają się władze klubu.
- Mamy bardzo dobrego trenera, który tak poukładał drużynę, że z powodzeniem rywalizujemy na boiskach A klasy. Nasz zespół to mieszanka doświadczenia i młodości, w sporej części to nasi wychowankowie. Rozwijamy szkolenie młodzieży. Niestety gra w okręgówce oznacza większe koszty, konieczność wzmocnienia drużyny. Na ten moment takich pieniędzy nie mamy. Bez większego wsparcia ze strony miasta o grze w okręgówce możemy tylko pomarzyć. Rozmawiałem już o tym z przewodniczącym Rady Miejskiej, złożyliśmy pismo do komisji. Liczymy na pozytywną odpowiedź – mówi Grzegorz Tęcza, prezes MGKS Wisła Annopol.
Reklama
Prezes przekonuje przy tym, że gra Wisły Annopol w klasie okręgowej to prestiż nie tylko dla samego klubu, ale także dla miasta.
Nie bez przyczyny klubowe władze szukają wsparcia w Radzie Miejskiej, a nie u burmistrza Annopola Mirosława Gazdy. W takcie kampanii wyborczej oficjalnie nawoływały do „zmiany władzy” przekonując, że samorząd nie sprzyja klubowi. Wybory wygrał i na stanowisku pozostał Mirosław Gazda. Co na temat oczekiwań klubu myśli burmistrz?
- Na ten moment sprawa jest bezprzedmiotowa, nikt się do mnie oficjalnie w tej kwestii nie zgłaszał. Był na początku roku konkurs na realizację zadań pożytku publicznego z zakresu upowszechniania kultury fizycznej i sportu na terenie Gminy Annopol. Wiśle przyznana została dotacja, klub zadeklarował wykonanie zgłoszonych zadań w przyznanych pieniądzach. Łączna dotacja to 140 tys. zł. Nie ma możliwości prawnych przekazania dodatkowych środków – przekonuje burmistrz Mirosław Gazda.
Reklama
Wygląda więc na to, że Wisłę Annopol i jej kibiców czeka nerwowa końcówka sezonu. Nie tylko ze względów sportowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze