{datsopic:27518 left} Chodzi oczywiście o Śmigusa Dyngusa, czyli Lany Poniedziałek. Dziś przypominamy jak to dawniej było w Kraśniku (i nie tylko). Zapraszamy do oglądania zdjęć z miejskiego ?polewania? i wspominania tego jak spędzało się kiedyś Poniedziałek Wielkanocny.
Od kilku lat pogoda nie rozpieszcza nas w Święta Wielkanocne. Woda więc leje się, ale głównie z nieba. Polewania wodą z okazji Śmigusa Dyngusa jest nieco mniej. Zmieniło się także to, w jaki sposób się ono odbywa. Kiedyś służyły do tego głównie kanki (młodzież, dla której to słowo jest obce odsyłamy do rodziców i dziadków albo do wujka gogle) lub metalowe wiaderka, w latach 80-tych zamienione na plastikowe. Dziś królują pistolety na wodę kupione w markecie lub po prostu butelki po napojach z dziurką w korku.
Starsi używali natomiast różnego rodzaju wód toaletowych pokrapując się delikatnie. Popularne były także plastikowe jajka psikawki, które w kioskach przed świętami trudno było dostać.
Oczywiście głównym obiektem śmigusowych zabaw były dziewczyny, które tego dnia do kościoła szły bocznymi uliczkami lub pod eskortą dorosłych. Ci ostatni, którzy próbowali pouczać polewających, także byli narażeni na to, że dostanie im się kanką wody, co widać na naszych zdjęciach.
Jako, że krążyło się wtedy praktycznie po całym osiedlu w poszukiwaniu kogoś do polania, gdzieś trzeba było zaopatrywać się w wodę. Świetnie do tego nadawały się studnie, których teraz nikt już nie używa. Wystarczyło trochę popompować, by popłynęła z nich woda.
Dla wielu osób była to spora rozrywka co widać po oknach, z których wyglądają ciekawscy kraśniczanie.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z ?lejusa? zrobionych prawdopodobnie we wczesnych latach 70-tych w dzielnicy fabrycznej. Głównie w okolicach Szkoły Podstawowej nr 5 i ul. Sikorskiego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze