Wiadomo było, że to nie będzie łatwy mecz, bo Lublinianka Lublin nie bez przyczyny jest wiceliderem tabeli i podobnie jak Stal Kraśnik ma chrapkę na awans do III ligi, i taki też był. Po emocjonującym pojedynku na szczycie IV ligi komplet punktów został w Lublinie i walka o mistrzostwo z pewnością nabierze większych rumieńców.
Przy pierwszej bramce w meczu rozegranym w Lublinie udział miał kraśniczanin, ale grający w Lubliniance. Po kwadransie gry akcję prawą stroną boiska zainicjował Bartłomiej Koneczny, piłka po drodze trafiła jeszcze do Bartłomieja Skrzyckiego, a wykończył ją Jarosław Milicz i było 1:0 dla gospodarzy. Stal chciała szybko odrobić tę stratę, miała przewagę, niestety brakowało skutecznego wykończenia akcji ofensywnych. Najbliżej było w 29. minucie po błędzie popełnionym przy wykopywaniu piłki przez lubelskiego bramkarza Sebastiana Ciołka. Niestety Karol Kalita nie skorzystał z tego prezentu i przegrał pojedynek jeden na jeden z golkiperem.
W końcówce pierwszej połowy szansę na podwyższenie wyniku miała Lublinianka, ale futbolówka uderzona głową przez Jakub Bednarę tylko otarła się o słupek.
Na początku drugiej połowy po akcji Miłosza Packa okazję do wyrównania miał znowu Kalita. Po raz kolejny na jego drodze wyrósł jednak Ciołek. Piłka do bramki Lublinianki wpadła w końcu w 58. minucie spotkania po strzale głową Rafała Króla. Równolegle jednak w górę powędrowała chorągiewka sędziego asystenta, a arbiter główny przychylił się do jego interpretacji, że strzelający był na pozycji spalonej. Gol nie został więc uznany.
Niebiesko-żółci przeważali, ale podobnie jak w pierwszych 45 minutach nie potrafili znaleźć skutecznego sposobu na finalizację swoich starań. Bliski doprowadzenia do wyrównania był Jakub Rzeźniczak, który w drugiej połowie spotkania pojawił się na murawie. Jego strzał zablokował Mikołaj Jagodziński.
Chwilę później powody do radości na trybunach stadionu na Wieniawie mieli kibice gospodarzy. Efektowny rajd jeszcze ładniejszym golem strzelonym z ostrego kąta wykończył Anesa Kheroufa.
Na tym jednak emocje się nie zakończyły, bo Stal rzuciła się do odrabiania strat. W doliczonym czasie gry udało się zdobyć bramkę kontaktową. Strzelił ją Arkadiusz Bednarczyk. Na wyrównanie czasu już zabrakło. Gola dla Stali z ławki nie zobaczył trener Stali Rafał Kabasa, który w międzyczasie nie utrzymał nerwów na wodzy i zobaczył czerwoną kartkę za podważanie decyzji arbitra.
Lublinianka Lublin – Stal Kraśnik 2:1
***
Po przegranej w Lublinie Stal zachowała pozycję lidera IV ligi z 3 punktami przewagi nad Lublinianką. Zespół z Lublina ma jednak o jeden mecz rozegrany mniej, a kraśniczanie jeszcze nie pauzowali.
W kolejnym spotkaniu, już w najbliższą niedzielę, Rafał Król i spółka w Kraśniku podejmować będą Janowiankę Janów Lubelski. Początek spotkania o godz. 16:00.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze