Na ostatniej konferencji, Mirosław Włodarczyk ogłaszając start w tegorocznych wyborach na burmistrza powiedział, że nie ma służbowego samochodu. Do wyłącznej dyspozycji nie ma, ale nie przeszkadza mu to, by m.in. miejski służbowy samochód odbierał go po dyżurach w szpitalu i odwoził do urzędu. Za publiczne pieniądze.
Za czasów Włodarczyka zlikwidowano kilka cennych inicjatyw, które wcześniej wprowadzono za czasów burmistrza Czubińskiego. Włodarczyk chciał też pozbyć się samochodu kupionego przez poprzedniego burmistrza i zakupić nowy, ale radni nie zgodzili się na taki wydatek. Musiał więc Włodarczyk jeździć ?poczubińską? toyotą avensis. I jeździł za publiczne pieniądze do urzędu, ale także na dyżury do szpitala, co nagrała lokalna telewizja. Widziano Włodarczyka podjeżdżającego służbowym autem do szkoły, przedszkola, do których uczęszczały jego dzieci. W 2012 roku Włodarczyk przejechał ?Czubińską? toyotą 32517 km. W 2013 roku, w którym urząd samochód sprzedał, już tylko 4887 km.
- Z przykrością stwierdzam, że tak jest po decyzji radnych, którzy uznali, że samochód w mieście jest niepotrzebny, że jest to zbędny wydatek. Przyjmuję to do wiadomości, nic się nie dzieje. Ja mam swój samochód i będę nim jeździł, zastępcy też ? powiedział po sprzedaży toyoty Mirosław Włodarczyk. No i jeździł? miejskim służbowym samochodem, co można przeczytać w zestawieniu na stronie Urzędu Miejskiego.
Burmistrzowi nie przeszkadzało, że wozi go ford connect, a więc furgon, zakupiony na potrzeby m.in. zalewu, nie zaś limuzyna w stylu toyoty. W 2013 roku przejechał fordem 7 tys. 601 km. W tym roku do końca marca Włodarczyk przejechał fordem już 6 tys. 726 km.
Temat wyjazdów burmistrza podnosił radny Paweł Świderski:
- Niewiele jest tam delegacji związanych z pozyskiwaniem inwestorów. A znalazłem takie delegacje jak: do Klasztoru Oblatów w Kodniu, Telewizji Trwam do Torunia czy na spotkanie z pielgrzymami do Małogoszczy ? mówił podczas jednej z konferencji prasowych.
Czy na te wyjazdy burmistrz jeździł swoim prywatnym samochodem?
- Luksus i nowy samochód to nie dla mnie. Będąc posłem 6 lat, zawsze jeździłem i dalej zamierzam jeździć swoim samochodem ? mówił z kolei Jarosław Stawiarski, zastępca burmistrza w listopadzie 2011, gdy radni nie zgodzili się na zakup nowego samochodu.
Okazuje się, że wiceburmistrz Stawiarski, który ?zamierzał jeździć swoim samochodem?, korzystał ze wszystkich służbowych miejskich samochodów. Toyotą przejechał ponad 6 tys. km. Fordem już tylko około 3 tys. km. Ale wiceburmistrz zasiadł także w ponad 16-letnim, przejętym z Urzędu Skarbowego, oplu astra, którym przejechał ok. 1,4 tys. km. Tym razem burmistrz nie narzekał, że samochód jest zużyty, jak to było w przypadku 7-letniej toyoty. Urząd przejął samochód, co prawda za darmo, ale jak wiemy kilkakrotnie był w naprawie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze