Przerwa w rozgrywkach, niezależnie od tego czy chodzi o okres letni czy zimowy, to od wielu już lat w Stali Kraśnik gorący czas. Tak gorąco jak teraz, chociaż miniony sezon zakończył się sukcesami sportowymi – awansem pierwszej drużyny do III ligi i rezerw do okręgówki, już jednak dawno nie było. Ale tym razem nie chodzi o piłkarskie roszady kadrowe, czy zmiany trenerów. Bardzo mocno iskrzy na linii klub - samorząd miasta.
Od wielu już miesięcy władze i otoczenie Stali co jakiś czas w różny sposób, często publicznie poprzez media społecznościowe, naciskały na Burmistrza Kraśnika i radnych chcąc wymóc znaczne zwiększenie dotacji miejskiej dla FKS. Padały też już zapowiedzi, że jak pieniądze się nie znajdą, to zarząd klubu poda się do dymisji. Wcześniej w różny sposób, zarówno jeszcze za czasów burmistrza Wojciecha Wilka, jak i teraz podczas kadencji burmistrza Krzysztofa Starucha, tę sytuację dawało się jakoś załagodzić. Teraz jednak sprawa stanęła na ostrzu noża, a wywołało ją czwartkowe oświadczenie wiceprezesa Stali Macieja Poleszaka.
- W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym musi powiedzieć pass. Z naszym klubem jest podobnie. Miliony złotych z prywatnej kieszeni, setki nieprzespanych nocy, by klub mógł być w należytym dla niego miejscu i co? Sparingi rozgrywane na nieswoim stadionie, wyrzucanie z własnego boiska na mecze ligowe, puste słowa wsparcia, nie mające żadnego pokrycia. Traktowanie w standardach z najniższych podwórkowych lig klubu, który podobno ma być chlubą tego miasta – napisał na klubowej stronie internetowej wiceprezes Poleszak.
Reklama
W oświadczeniu pojawiają się zarzuty, że stadion MOSiR z którego korzysta Stal wykorzystywany jest do organizowania festynów w dni meczowe, że Stal musi „wojować” z innymi podmiotami o dostęp do boiska, a dofinansowania miejskie wystarcza jedynie na utrzymanie dwóch zawodników w kadrze przez rok. Mowa jest także o zaległościach finansowych, które mogłyby zostać pokryte „nieszczęsnymi obietnicami”. Niewielka, zdaniem władz klubu, miejska dotacja zestawiona jest z wkładem finansowym prezesa Marcina Jędrasika. Jak wylicza Maciej Poleszak, w ciągu minionych 3 lat było to niemal 3 mln zł. Jest też deklaracja prezesa o wsparciu kolejnym milionem.
- Wynagrodzenia zawodników zawsze spoczywały na prezesie, a miejska dotacja od lat wystarczała zaledwie na koszty takie jak transport czy opłaty bieżące. Co więcej, według naszych planów budżetowych, dotacja nie jest nawet w stanie pokryć kosztów transportowych w pierwszej oraz drugiej drużynie. Nie zrozumcie nas źle, nie chcemy przerzucać pełnej odpowiedzialności za klub na miasto Kraśnik, wręcz przeciwnie. Przez ostatnie lata, to dzięki nam Kraśnik może chlubnie wywieszać banery z dopiskiem "Miasto sportu". Dzięki klubowi Stal Kraśnik, mieszkańcy po prostu mają w weekend co ze sobą zrobić, młodzież może w dobrych warunkach i bezkosztowo uprawiać ukochany sport, zamiast pić alkohol pod blokiem i marnować swoje zdrowie na używki. To w końcu dzięki nam o Kraśniku w całej Polsce mówiło się w dobrych słowach, nie tylko jako o "mieście 5G: czy "anty-LGBT". Można z nami nie sympatyzować, ale kraśnicka piłka nożna, głównie dzięki nam, choć na chwilę wyniosła Kraśnik na piedestał - przekonuje Maciej Poleszak.
Reklama
(cały tekst oświadczenia Macieja Poleszaka można przeczytać tutaj).
W tej sytuacji zarząd FKS Stal Kraśnik zwołał walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze klubu, które zaplanowane jest na 25 lipca na godzinę 18:00.
Miasto odpowiada
Na oświadczenie wiceprezesa Stali zareagowały władze miasta. Burmistrz Krzysztof Staruch przekonuje, że krytyczne uwagi i oceny formułowane pod adresem Miasta przez Zarząd Klubu nie znajdują potwierdzenia w faktach, a grożenie dymisją Zarządu „w razie nie przekazania wygórowanych kwot na działalność klubu po awansie do III ligi” jest nie na miejscu.
- Kraśnicki samorząd, wspierając lokalny sport, nie może sobie pozwolić na arbitralne oceny i decyzje finansowe. Obowiązują nas przepisy określające zakres i celowość dotowania ze środków publicznych oraz świadomość, że oczekiwania względem Miasta mają także przedstawiciele innych dyscyplin: zawodnicy, ich trenerzy i kibice. Miasto Kraśnik jest wspólnotą, ale nie jest to wyłącznie wspólnota kibiców piłki nożnej i fanów „Stali”. Hasło „Kraśnik miastem sportu” to odniesienie do liczonej w dekadach historii sportu kraśnickiego: odniesienie do wspaniałych sukcesów setek zawodników reprezentujących kilkadziesiąt dyscyplin. To kraśniccy mistrzowie Polski, Europy i świata, to wreszcie kraśniccy olimpijczycy oraz trenerzy i działacze, którzy do tych sukcesów w oczywisty sposób się przyczynili – odpowiada burmistrz.
Wyjaśnia przy tym, że nie było obietnicy ze strony samorządu, że ten weźmie na siebie ciężar finansowy związany z awansem Stali do III ligi. Dotacja miejska dla FKS (chodzi o 250 tys. zł), to już ponad 1/3 wszystkich miejskich wydatków na kluby sportowe działające w mieście. Dodatkowo 2 lipca podpisana została z Klubem umowa na promocję miasta w wysokości 50 tys. zł. Poza tym od wielu lat korzysta on z obiektów MOSiR za 1% całej należności, a samorząd i MOSiR wykładają bardzo duże środki finansowe w modernizacje obiektów sportowych.
- MOSiR dokłada wszelkich starań, aby współpraca z FKS „Stal” była na jak najlepszym poziomie. Proszę jednak pamiętać, że MOSiR nie jest własnością „Stali” i „Stal” nie ma go na wyłączność. Obiekty mają służyć wszystkim mieszkańcom Kraśnika, innym klubom, dzieciom i młodzieży. Były i będą tam również organizowane imprezy plenerowe. Jeśli dojdzie do niefortunnego nałożenia się terminu rozgrywanego meczu z innym wydarzeniem, to z odpowiednim podejściem i wolą współpracy można rozwiązać taki problem. Termin tegorocznych Dni Kraśnika został ustalony rok temu i pod ten termin planowane były wszystkie imprezowe wydarzenia, a rok temu nie było jeszcze nawet wiadomo, w której lidze będzie grała „Stal”. Medialna nagonka nie służy rozwiązaniu problemu, wręcz go niepotrzebnie eskaluje – zauważa burmistrz.
Władze miasta odnoszą się także do zaangażowania finansowego prezesa Marcina Jędrasika w działalność klubu.
- FKS „Stal” Kraśnik jest stowarzyszeniem kultury fizycznej. Nie jest własnością Miasta. To jakie pieniądze włożył w działalność prezes Marcin Jędrasik, jest jego osobistą decyzją i na jego osobistą odpowiedzialność. To w jakim stanie Zarząd pozostawi Klub po złożeniu rezygnacji, zależy wyłącznie od Zarządu. To on odpowiada za finanse Klubu. Próba przerzucenia tej odpowiedzialności na Miasto, jaką w ostatnich dniach zasłania się Zarząd, jest niepoważna. T o, czy Klub będzie grał w III lidze, nie zależy ode mnie i Rady Miasta. Zawsze - w miarę możliwości - pomogę tym, którzy mają dobre intencje i szanują tych, do których wyciągają rękę po pomoc. Ale samorząd to nie prywatna firma. A Klub „Stal” Kraśnik to nie własność miasta – zaznacza burmistrz Staruch.
(pełną treść oświadczenia burmistrza Krzysztofa Starucha można znaleźć tutaj)
Jak zakończy się ta sprawa? Możliwe, że tuż przed rozpoczęciem rozgrywek III ligi w klubie nastąpi rewolucja. Tymczasem pierwsza drużyna już rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu. Dzisiaj w Dzierzkowicach o godz. 11:00 zagra sparing z Podlasiem Biała Podlaska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze