Z początkiem 2017 roku - za sprawą ustawy o publicznym transporcie zbiorowym - zmieniają się zasady organizacji, funkcjonowania i finansowania regularnego przewozu osób w publicznym transporcie zbiorowym. Organizacją transportu ma zajmować się m.in. gmina, powiat, województwo, minister właściwy ds. transportu. Ponadto samorządy te nazywane organizatorami transportu mają obowiązek opracować plan zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego, zwany dalej "planem transportowym". Dotyczy to gmin powyżej 50 000 mieszkańców i powiatów powyżej 80 000 mieszkańców. Powiat kraśnicki opracowuje taki plan.
W interesie i gestii władz powiatowych jest zapewnienie mieszkańcom powiatu możliwości korzystania, po dniu 31 grudnia 2016 r., z ulgowych przejazdów wynikających między innymi z ustawy o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego.
Po wyżej wymienionym dniu obowiązek stosowania ulg ustawowych (a co za tym idzie ich refundacji) zgodnie z ustawą o publicznym transporcie zbiorowym zostanie ograniczony wyłącznie do operatorów wykonujących przewozy o charakterze użyteczności publicznej.
Brak opracowania i uchwalenia planu transportowego skutkowałby pozbawieniem mieszkańców prawa do korzystania z przysługujących im ulg ustawowych.
Zgodnie z przepisami projekt planu został poddany społecznym konsultacjom w których każdy mieszkaniec i samorząd mógł zgłosić swoje uwagi i spostrzeżenia.
Pod koniec listopada plan uchwalą radni Rady Powiatu, ale już teraz wzbudził on sporo emocji, za sprawą propozycji jakie do planu złożył Urząd Miasta, który jest krytycznie nastawiony do tego dokumentu.
- Plan zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla powiatu kraśnickiego nie jest planem rozwoju, tylko opisem istniejącego stanu "transportu powiatowego" na terenie Powiatu Kraśnickiego. Nie oddaje on rzeczywistych potrzeb mieszkańców powiatu w zakresie przewozów pasażerskich. Brak w nim podstawowych informacji, np. ilu mieszkańców miejscowości X potrzebuje transportu do pracy, do szkoły, do urzędu w miejscowości Y i w jakich godzinach? - ocenił plan rzecznik magistratu.
Główną kością niezgody okazała się ulica Urzędowska łącząca obie dzielnice Kraśnika oraz tzw. węzły przesiadkowe. Węzły przesiadkowe, to miejsca umożliwiające dogodną zmianę środka transportu wyposażone w niezbędną dla obsługi podróżnych infrastrukturę, inaczej mówiąc przystanki na których można się przesiąść by pojechać w dalszą podróż np. do Lublina, Warszawy, ale i innych miejscowości powiatu. Takich węzłów wskazano trzy - dwa w Kraśniku: główny przystanek w dzielnicy fabrycznej przy ul. Krasińskiego/Mickiewicza oraz dworzec przy ul. Jagiellońskiej i jeden w Annopolu.
Miasto chciałoby, żeby były to jedyne przystanki w Kraśniku na których zatrzymywałyby się pojazdy komunikacji powiatowej. W takim przypadku ktoś jadący np. ze Stróży do szpitala w dzielnicy fabrycznej dojeżdżałby komunikacją powiatową na dworzec przy ul. Jagiellońskiej i tam wsiadałby w autobus komunikacji miejskiej by dostać się do dzielnicy fabrycznej.
- To, że wszystkie kursy powiatowe przebiegają przez Miasto Kraśnik, nie jest najwłaściwszym rozwiązaniem komunikacyjnym. W naszej ocenie istnieją potrzeby transportowe pomiędzy gminami, bez konieczności przejeżdżania przez Miasto Kraśnik - skomentował propozycję rzecznik Urzędu Michał Mulawa.
Urzędnicy miejscy uważają, że miejska komunikacja jest wystarczająca.
- Istniejąca komunikacja miejska w Kraśniku, która spełnia potrzeby mieszkańców miasta oraz okolicznych miejscowości, nie potrzebuje uzupełnienia czy wyręczenia przez przewozy powiatowe na terenie Miasta Kraśnik - dodaje rzecznik UM.
Inne zdanie ma w tej sprawie Starostwo Powiatowe, które nie zgadza się na ograniczenie przystanków dla komunikacji tzw. powiatowej tylko do ww. węzłów przesiadkowych.
- Władze miasta zmierzają do takiej organizacji transportu zbiorowego w Kraśniku, która w efekcie doprowadzi do tego, że mieszkańcy podróżujący do innych gmin i miejscowości będą musieli przesiadać się i dwa razy płacić za bilet. Takie rozwiązanie jest co prawda finansowo korzystne dla spółki MPK, ale dla mieszkańców Kraśnika i okolicznych gmin oznacza, że będzie drożej i dłużej - stwierdził rzecznik starostwa Daniel Niedziałek.
Nawet jeśli propozycja miasta nie zostanie uwzględniona, urzędnicy mają sposób, by powiatowych przewoźników nie wpuścić na miejskie przystanki: z końcem 2016 roku kończą im się zezwolenia na korzystanie z nich. Burmistrz może nie wydać im ponownej zgody. Niektórzy już dziś zapowiadają, że w takiej sytuacji pójdą do sądu. Ale by starać się o jeżdżenie na linii na której część biletów będzie refundowana, trzeba będzie przedstawić zgodę właściciela przystanków na korzystanie z nich. To może wielu firmom utrudnić staranie się o koncesję na konkretne linie.
- Narzucanie przez miasto ograniczeń z myślą o interesach MPK spowoduje, że dla wielu pasażerów podróż okaże się bardziej czasochłonna i zdecydowanie droższa. Jesteśmy przeciwni takiej polityce - mówi rzecznik starostwa i dodaje - Powiat Kraśnicki dysponuje przystankami przy drogach powiatowych na terenie miasta Kraśnik. Nie zamierza jednak utrudniać mieszkańcom dostępu do komunikacji publicznej poprzez wprowadzanie zakazów i preferencyjne traktowanie wybranych przewoźników.Miasto zaś odbija piłeczkę w kierunku powiatu:
- Fakt istnienia na terenie Kraśnika dróg powiatowych nie upoważnia powiatu do organizacji przewozu mieszkańców miasta w obrębie miasta. Od tego jest komunikacja miejska - stwierdził rzecznik Urzędu, który chce w przyszłym roku przyjrzeć się miejskiej komunikacji i nanieść w niej po analizie pewne zmiany.
- Na wiosnę 2016 r. Miasto Kraśnik zamierza przeprowadzić profesjonalną analizę rynku komunikacji miejskiej. W opracowaniu odniesiemy się również do transportu powiatowego. Planujemy, że przeprowadzenie takich badań pozwoli na remarszrutyzację linii, czyli wytyczenie ich od nowa - poinformował nas Michał Mulawa - Linie autobusowe kursują w niezmienionej formie od 40 lat, a potrzeby mieszkańców diametralnie zmieniły się. Zamierzamy objąć komunikacją miejską nowe ulice: Graniczną, Wyszyńskiego, al. Tysiąclecia, al. Młodości, Konopnickiej, a przy rozwoju naszej SSE Budzyńską, Długą, Świerkową itd. Badania mogą nam również naświetlić rolę komunikacji powiatowej i ewentualny zakres jej funkcjonowania w mieście - dodał rzecznik urzędu.
Rewolucji w powiatowych przewozach nie przewiduje natomiast starostwo:
- Obecnie mieszkańcy mogą swobodnie podróżować przez Kraśnik do innych miejscowości i z powrotem. Plan transportowy nie zakłada rewolucji w dostępie do przystanków dla mieszkańców i przewoźników - oświadczył rzecznik starostwa.
Jeszcze ponad rok przewoźnicy i pasażerowie będą jeździli na dotychczasowych zasadach. Jak będzie wyglądał transport publiczny po 1 stycznia 2017 - nie wie tego nikt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze