Dzięki sukcesom w Chinach teraz kraśnicka młodzieżowa drużyna robotyczna Spice Gears przebywa w Detroit, gdzie walczy w finałach First Robotics Competitions. My zapraszamy do lektury wywiadu z Ryszardem Kuśmierczykiem (Richardem Kusmierczykiem) - pomysłodawcą i mentorem drużyny, który przed dwoma tygodniami ukazał się w gazecie Głos Kraśnicki. Rozmawialiśmy z panem Ryszardem oczywiście o naszej utalentowanej młodzieży, ale także o działaniach dotyczących rozwoju gospodarczego powiatu kraśnickiego.
Z jakimi wrażeniami wrócił pan po chińskim tournee z naszymi młodymi robotykami ze Spice Gears?
Wrażenia są niewątpliwie wspaniałe. Osiągnęliśmy znacznie więcej niż marzyliśmy. Wygraliśmy dwa duże turnieje, a oprócz tego zdobyliśmy kilka innych znaczących nagród. Mentor Darek Głuchowski otrzymał nagrodę Woodie Flowers, którą, sądzę, niewielu mentorów z tak krótkim stażem w FRC dostało. Otrzymują ją ludzie, którzy są w to zaangażowani po 15-20 lat, a w tym przypadku to tylko 3 lata. Drużyna zdobyła też w Shenzen Chairman Award – jeszcze ważniejszą nagrodę od wygrania turnieju, i nagrodę przedsiębiorczości. Oprócz tego, że wygraliśmy turnieje, to zdobyliśmy bardzo wielu nowych przyjaciół, co jest również ogromnie ważne. I to nie tylko wśród młodzieży, ale i osób dorosłych. Nauczyciele, profesorowie przychodzili do mnie i do innych mentorów i mówili, że zrobiliśmy pięknego robota. Jest on jak bmw w porównaniu do zaporożca, przy czym nasz był oczywiście jak bmw. Jest niezwykle funkcjonalny i niezawodny. Już pracując w układzie automatycznym odbierał nadzieję innym na to, że będą w stanie mu dorównać.
Jak w ogóle pojawił się pomysł, by ideę First Robotics Competition przeszczepić na polski, kraśnicki grunt?
Zaczęło się to w 2013 roku. Byłem w Polsce z wizytą i wtedy o spotkanie poprosił mnie świeżo wybrany starosta Andrzej Maj. Spotkaliśmy się w Słodkowie Pierwszym i tam trochę porozmawialiśmy. Poprosił mnie wtedy, czy mógłbym w jakiś sposób pomóc młodzieży kraśnickiej, szkołom i biznesowi. To bardzo mnie ujęło. Wychodzę z założenia, że jeśli chcemy być krajem, który będzie w czołówce, to nie możemy konkurować na zasadzie taniej siły roboczej, bo inni są w tym od nas lepsi. Możemy natomiast konkurować w wiedzy i umiejętnościach. Stąd pomysł, by pomóc młodzieży w wyjściu na ten wysoki poziom, gdzie będą konkurowali swoją wiedzą i umiejętnościami. Wróciłem do Kanady. Nie obiecywałem, że mam od razu receptę na te problemy, ale zacząłem się mocno nad tym zastanawiać. Tak się składa, że mój syn jest mocno zaangażowany w robotykę. Tam gdzie mieszkamy, doprowadził do burzliwego rozwoju drużyn FRC. Zaczęło się od jednej drużyny, a po 2 latach było ich już 19 w szkołach średnich i 50 w szkołach podstawowych. Jak to zobaczyłem, to zrozumiałem, że pójście w tę stronę jest dużą szansą dla kraśnickiej młodzieży. Ta propozycja spodobała się staroście i zaczęliśmy działać.

Jakie były początki?
Nie były one zbyt dobre, bo starosta na początku wyznaczył do tego tematu osobę, która nie bardzo go czuła. Straciliśmy więc na początku trochę czasu. Dopiero gdy tu na miejscu rolę koordynatora tego projektu przejął Dariusz Głuchowski, to wszystko nabrało przyspieszenia. Dosłownie w ciągu dwóch tygodni, we wrześniu 2015 roku, opracowaliśmy cały plan działania i zarejestrowaliśmy drużynę. Tutaj Darek dobrał sobie do pomocy jako drugiego mentora Dariusza Pisiaka i kilka innych osób, zaczęło się kompletowanie drużyny. To niezwykle ważna kwestia, bo drużyna pracuje jak mała korporacja. Każdy ma swoje zadanie do wykonania, potrzebne są zaufanie i praca zespołowa. Równolegle do tworzenia drużyny włączył się w to przemysł. Pan Naborczyk z PW Nabor to człowiek, który stworzył nam szansę, by zbudować robota, co początkowo wydawało się nieosiągalne. Powiedział nam - tutaj macie pomieszczenia, tutaj macie maszyny i skrzynie z materiałem, a tam są moi pracownicy. Wszystko jest do waszej dyspozycji. To tam w zasadzie powstał pierwszy robot. Bardzo dobrze też stało się, że drużyna ma oparcie w konkretnej szkole, choć jej członkowie rekrutują się z różnych placówek. Z jednej strony Zespół Szkół rozumie potrzeby drużyny, a z drugiej pani dyrektor doskonale zdaje sobie sprawę, jaką wartością jest ta drużyna dla placówki.
A jeżeli chodzi o samą młodzież, to kiedy Pan zauważył, że jest w niej tak duży potencjał?
Ja zetknąłem się z nimi dopiero w Kanadzie. Tam zobaczyłem, że robot, którego skonstruowali, jest naprawdę dobry jak na początkującą drużynę, że są bardzo kreatywni. Dowodem na to była przyznana im nagroda Judge Award. Do nagrody najlepszego rookie (początkującej drużyny) niewiele zabrakło. Jeżeli chodzi o kolejny turniej, w Calgary, to można powiedzieć, że był pewien dołek. Ten turniej nie wyszedł nam tak, jak byśmy chcieli, chociaż kapitan drużyny otrzymał nagrodę dla najlepszego kapitana drużyn na turnieju. To nauczyło ten zespół, że mimo włożonego wysiłku, nie zawsze od razu odnosi się sukces. Czasami trzeba na niego poczekać. Przełamanie przyszło jeszcze w tym samym roku na robotycznej Olimpiadzie w Waszyngtonie. Drużyna pokazała pazur. II miejsce w tych zawodach to był pierwszy, bardzo duży sukces naszej młodzieży. Pokonaliśmy 156 drużyn z 6 kontynentów. Przegrali tylko z drużyną, która reprezentowała kontynent europejski. Wśród drużyn narodowych byli najlepsi. Sędziowie nazwali naszego robota Polish Monster, bo był tak mocny, tak efektywny i niezawodny, że inni byli w tle każdej gry.
Teraz w Chinach przeszli samych siebie. Byli w stanie wygrać nawet wtedy, jeśli w sojuszu mieli dwie słabsze drużyny. Te dwa turnieje sprawiły, że jest to już drużyna dojrzała, która ma osiągnięcia i z którą trzeba się liczyć.
Zobacz też:
W Kraśniku ma powstać Centrum Młodzieżowej Robotyki. Powołano fundację, która będzie do tego dążyć.
Spice Gears nie zwalniają tempa. W Szanghaju też wygrali.
Dariusz Głuchowski, główny mentor Spice Gears, z nagrodą Woodiego Flowersa
Sukces Spice Gears w Chinach. Wygrali turniej w Shenzen i zakwalifikowali się do finału FRC w Detroit!
Z jakim nadziejami będziecie jechać teraz na finały FRC do Detroit?
Po wygraniu dwóch turniejów w Chinach i zdobyciu jeszcze dwóch nagród dodatkowych nasza drużyna jest w czołówce rankingu po zawodach regionalnych na całym świecie. Nie zapeszając, jadą więc do Detroit jako potencjalni faworyci. Mogą tam oczywiście zapłacić frycowe, może dać o sobie znać trema, ale potencjał mają bardzo duży. Nie nakładajmy na nich dodatkowej presji, po prostu trzymajmy kciuki.
Odejdźmy na chwilę od spraw związanych z naszymi młodymi robotykami. Konsekwencją pana pierwszej rozmowy ze starostą Majem było nie tylko utworzenie drużyny Spice Gears?
Po powrocie do Kanady zająłem się tematem wsparcia dla młodzieży, ale nie zapomniałem także o prośbie dotyczącej pomocy Kraśnikowi, Powiatowi Kraśnickiemu, pod względem gospodarczym. Tak się składa, że mój przyjaciel, którego znam już 35 lat, dosłownie od pierwszego dnia pobytu w Kanadzie, jest właścicielem największej tamtejszej firmy będącej w rękach jednej rodziny, produkującej części do samolotów. To jest człowiek rodem stąd, z Lubelszczyzny. Zapewniłem, że jest otwartość ze strony władz Powiatu Kraśnickiego, że starosta gwarantuje wsparcie w uruchomieniu firmy i udało mi się go przekonać do zainwestowania w Kraśniku. Przyjechał i efektem tego jest utworzenie fabryki Cyclone Manufacturing, rozszerzenie na teren Kraśnika Mieleckiej Strefy Ekonomicznej. Dzięki temu Kraśnik wszedł do prestiżowego klubu miast, gdzie funkcjonuje przemysł lotniczy.
Na tym jednak nie koniec, bo sprawy gospodarcze towarzyszą praktycznie każdemu wyjazdowi Spice Gears na kolejne turnieje.
Dokładnie. Każdy nasz wyjazd związany jest z promocją Kraśnika i Powiatu Kraśnickiego. Drużyna robi swoje, przygotowuje się do udziału w turniejach, a my wspólnie ze starostą Andrzejem Majem i ewentualnie kimś jeszcze w tym czasie mamy spotkania biznesowe, przedstawiamy ofertę Kraśnika, Powiatu Kraśnickiego dla potencjalnych inwestorów. Tak było w Windsor, gdzie zorganizowałem spotkania w trzech dużych formach obrabiarkowych, ze starostą powiatu, z dwoma burmistrzami miast będącymi na terenie powiatu Essex oraz u producenta przetworów owocowych i u producentów owoców i warzyw. Powiat Essex posiada największą powierzchnię terenów pod szkłem na świecie. W Calgary spotkaliśmy się z tamtejszym burmistrzem, a w Waszyngtonie przed turniejem przyjął nas ambasador Polski. Teraz w Chinach, dzięki ogromnemu wsparciu naszej, polskiej pani konsul z kantonu Guangzhou, gościliśmy między innymi w fabryce Huawei, zobaczyliśmy niezwykle nowoczesną linie produkcyjną telefonów. Byliśmy jedną z pierwszych, jeżeli nie pierwszą grupą nierządową, która dostała taką szansę. Mieliśmy też spotkanie z szefem biura handlowego 11 mln Shenzen, tam mówiliśmy o ofercie Kraśnika, ale i Lubelszczyzny, byliśmy traktowani bardzo poważnie, a później w Dongguan z II sekretarzem Komitetu Partii, czyli drugą osobą w mieście.

Na koniec chciałbym podpytać o temat łączący drużynę, szkolnictwo i starania o rozwój gospodarczy powiatu kraśnickiego, czyli Młodzieżowe Centrum Robotyki. Na czym ma ono polegać?
To będzie ewenement na skalę europejską. Chcemy, by Centrum funkcjonowało na czterech poziomach. Pierwszy poziom będzie związany z FIRST Robotics. Chcemy, by do Kraśnika z całej Polski mogły przyjeżdżać drużyny FIRST, tu wymieniały się doświadczeniami, grały razem, wyjeżdżały na turnieje z dopracowanymi robotami. Mamy nadzieję, że nowe warsztaty, które tu będą budowane, będą bazą maszynową, by im pomóc. Będziemy na każdy rok tworzyć plac gry, by przyjeżdżające tu drużyny mogły swoje roboty przetestować w warunkach takich, jakie czekać będą ich na turnieju. Drugi poziom to kształcenie młodzieży. Chodzi o wyjście w tym względzie poza listę standardowych zawodów nauczanych w szkołach, tak by nadążać za postępem technicznym. Odbywałoby się to oczywiście pod patronatem Zespołu Szkół nr 3, we współpracy z przodującymi firmami zajmującymi się wysokimi technologiami. Kolejny etap to kształcenie dorosłych, zaoferowanie możliwości przekwalifikowania się i walka tym samym z bezrobociem. Czwarty poziom to wsparcie dla firm, na przykład w przygotowaniu programów sterujących maszynami.
Zanim to jednak zrobimy, wcześniej musimy załatwić sprawy finansowo-ekonomiczne tego przedsięwzięcia. Temu ma służyć fundacja o charakterze charytatywnym - Centrum Młodzieżowe Robotyki w Kraśniku, którą założyliśmy w marcu. Wśród dziewięciorga fundatorów cztery osoby to obecni bądź byli członkowie drużyny Spice Gears. Znalezienie sponsorów nie będzie prostą sprawą, bo w Polsce jest jeszcze w wielu firmach niezrozumienie, jeżeli chodzi o takie kwestie. Nawet szefowie polskich oddziałów firm amerykańskich czy kanadyjskich, które tam w Ameryce wspierają drużyny FRC czy są partnerami strategicznymi całej organizacji, tutaj nie chcą tego robić. Ursus nie jest zupełnie zainteresowany wsparciem nas, a my podczas zagranicznych spotkań tę firmę reklamujemy. Autosan, Azoty Puławy też powiedziały nie, choć dla nich to, co chcielibyśmy otrzymać, to kropla w morzy wydatków, które ponoszą. Przekazywanie wsparcia na rzecz fundacji da możliwość odliczenia tego sobie od podatku. Mamy nadzieję, że to zachęci firmy działające w Polsce do wspierania nas. Na szczęście mamy już grono kilku sponsorów, do których powoli dołączają kolejni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze