Umiejętnościami górowali nad rywalami, ale niestety nie potrafili sfinalizować wypracowanych sytuacji. Swoje trzy grosze po raz kolejny zdaniem działaczy Stali dołożyli też niestety sędziowie. Stal Kraśnik poniosła wczoraj trzecią w tym sezonie porażkę. Przegrała z beniaminkiem III ligi Wólczanką Wólka Pełkińska.
Początek spotkanie nie zapowiadał przegranej. Podopieczni trenera Dariusza Matysiaka przeważali na boisku i co kilka minut stwarzali sobie dobre okazje strzeleckie. Okazje do wpisania się na listę strzelców mieli między innymi Filip Drozd, Daniel Szewc i debiutujący w Stali ukraiński pomocnik Maksym Pokotyliuk. Przewaga ta udokumentowana została w 20. minucie. Bramkę strzałem z kilkunastu metrów, po podaniu od Daniela Szewca, zdobył Marceli Pacek.
Od 30. minuty kraśniczanie zmuszeni byli niestety do grania w dziesiątkę. Arbiter główny uznał, że w polu karnym rywala sfaulował Mateusz Matysiak i pokazał mu czerwoną kartkę. Marcin Matysiak, już po raz drugi w tym sezonie, pewnie jednak obronił jedenastkę.
W drugą połowę lepiej weszli gospodarze i za sprawą dwóch bramek Krzysztofa Pietlucha wyszli na prowadzenie. Przy pierwszej zbyt daleko w pole wyszedł golkiper Stali i dał się przelobować, a druga padła po błędzie naszej defensywy. W 74. minucie stalowcom udało się jednak doprowadzić do wyrównania. Rzut karny, po faulu na Danielu Szewcu, wykorzystał Filip Drozd.
Ostatnie zdanie należało niestety do gospodarzy. Najpierw w 83 minucie bramkę na 3:2 strzelił Maciej Lech, a w doliczonym czasie gry wynik meczu ustalił Marek Gwóźdź.
Wólczanka Wólka Pełkińska - Stal Kraśnik 4:2
Stal: Marcin Matysiak - Leziak, Mateusz Matysiak, Pietroń, Kalisz, Pacek, Wojtaszek, Pokotyliuk, Szewc, Drozd, Kuzio; ponadto zagrali Wereski, Konrad Chamera, Goździuk i Kłyk
Następny mecz Stal zagra 31 sierpnia w Kraśniku. Jej rywalem będzie Izolator Boguchwała. Początek meczu o godz. 17:00.
Dariusz Matysiak , trener Stali, po meczu dla portalu lubsport.pl : Sytuacja w tabeli robi się bardzo zła. Bardzo mocno dojrzewam do tego, żeby podjąć drastyczną decyzję, ale jeszcze zastanowię się przez niedzielę. Powoli mam wrażenie, że tracę władzę w tej drużynie i może ktoś inny przyjdzie i zaprowadzi nową dyscyplinę. U nas relacje są partnerskie, chłopcy są bardzo mądrzy, ale niektórym już się nie chce, niektórzy się wypalili, inni robią z siebie gwiazdy, a tutaj trzeba biegać i walczyć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze