Po raz pierwszy Nadleśnictwa mają obowiązek przekazywania raportów podsumowujących swoją działalność za poprzedni rok samorządom gminnym. Z tego powodu na jednej z sesji Rady Miasta w Kraśniku pojawił się Nadleśniczy Nadleśnictwa Kraśnik, który przedstawił to co najważniejsze w ostatnim czasie funkcjonowania Lasów Państwowych na naszym terenie.
Temat lasów, szczególnie wśród mieszkańców Kraśnika, wzbudzał w ostatnich latach sporo emocji i wywoływał wiele dyskusji.
- Na temat Lasów Państwowych krąży wiele różnych mitów, niedomówień i dobrze jest właśnie, że jest okazja, żeby pewne rzeczy jasno wytłumaczyć. - stwierdził Nadleśniczy Waldemar Czajka.
Mówił m.in. o Planie Urządzania Lasu, który określa, co leśnicy mogą i powinni zrobić w konkretnych częściach terenów leśnych, którymi się zajmują.
U nas rządzi sosna
- Jest to dokument opracowywany raz na 10 lat, poddawany konsultacjom społecznym na różnych poziomach, zatwierdzany przez Ministra Klimatu i Ochrony Środowiska i on zawiera wszystkie podstawowe dane, pełny opis lasu, każdego jego fragmentu. Każda jego cząstka jest opisana, co tam rośnie, co tam należy zrobić itd. Więc żaden leśnik nie może sobie, że tak powiem, samodzielnie według własnego widzimisię prowadzić tej gospodarki leśnej. Każdy z nas ma wgląd do takiego planu, ponieważ jest umieszczany na stronach internetowych w nadleśnictwach, gdzie można sobie to na BIP-ie obejrzeć, i plan działań, i plan ochrony przyrody. A jeżeli ktoś chce bardzo dokładnie sprawdzić jakiś fragment bliski sercu, chce zobaczyć, co tam planujemy itd., to jest taka aplikacja kierująca do Banku danych o lasach i tam można sobie wszystko dokładnie sprawdzić. - mówił Nadleśniczy.
Reklama
Nowy PUL obowiązywał będzie od nowego roku.
Jeśli chodzi o lasy to ich ogólna powierzchnia na terenie zasięgu terytorialnego Nadleśnictwa Kraśnik (część powiatu kraśnickiego i opolskiego) to 29 tys. hektarów. Z tego lasy państwowe mają 12 266 ha a reszta to lasy własności prywatnej.
Gatunkiem panującym w terenie Nadleśnictwa Kraśnik to jest sosna. Dębów jest 25%, brzozy 4,5%, buka 3%.
Jak mówił Nadleśniczy przewaga sosny ma swoje plusy i minusy. Jest ona głównym materiałem budowlanym. Z drugiej strony gleby, na których rosną lokalne lasy są dużo bardziej bogatsze i tu wg. nadleśnictwa powinny rosnąć gatunki liściaste.
Lasy mamy wiekowe
- Okazuje się też, że sosna staje się gatunkiem coraz mniej odpornym na zmiany klimatu. - mówił Czajka - Profesor Jarosław Socha z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie przedstawił w jednym z swoich wykładów wyniki badań, z których wynika, że przez ostatnich 30-40 lat udział azotu w atmosferze i co za tym w glebie się znacząco zwiększył. Mechanizm jest więc taki, że sosna już nie rozbudowuje tak systemu korzeniowego, żeby sobie pobierać pokarm. W związku z tym, przy szybkim wzroście jest coraz mniej odporna na te zmiany i my musimy mieć perspektywę i wizję, że większość tych drzewostanów sosnowych, szczególnie na bogatych siedliskach, powinniśmy przebudować, ponieważ sosna będzie systematycznie obumierać. - mówił Nadleśniczy.
Reklama
Co ciekawe średni wiek drzewostanów w Nadleśnictwie Kraśnik to 67 lat, przy średniej w Polsce wynoszącej 60 lat.
- Także mamy dość stare drzewostany. - mówił przedstawiciel Nadleśnictwa.
Na terenie lokalnych lasów jest też wiele różnych chronionych gatunków roślin i zwierząt. To m.in. piękne rośliny storczyk obuwik pospolity czy lilia złotogłów.
- Mamy też dwie strefy ochrony Bielika, cztery drzewa pomnikowe, dwa obszary chronionego krajobrazu, dwa parki krajobrazowe. Oczywiście też jest ochrona pod egidą Natury 2000. To na przykład Dzierzkowice, Polichna i przełom Wisły w Małopolsce. Jeden rezerwat przyrody Natalin, to jest najdalej na północ wysunięta jodła pospolita o powierzchni 2,52 hektara. I w projekcie, bo jest to wszystko jeszcze dyskutowane, wstępne propozycje organizacji ekologicznych w Leśnictwie Mosty i w Leśnictwie Zwierzyniec. - relacjonował Nadleśniczy.
Reklama
Będą mniej wycinać
Od jakiegoś czasu bardzo popularny w Polsce jest termin "Lasy Społeczne". Dyskusja o tego typu miejscach trwa także w naszej społeczności od dłuższego czasu.
- Przy mniejszych aglomeracjach, takich jak Kraśnik, nazywamy to Lasy Zwiększonej Funkcji Społecznej. I po wielu obradach Zespołu Lokalnej Współpracy, po wizjach terenowych, dyskusjach w terenie na temat zagospodarowania tych lasów, przegłosowaliśmy demokratycznie, w zasadzie to w głosowaniu leśnicy nie brali udziału, tylko strona społeczna, że znacząco zmodyfikujemy nasze działania. - stwierdził przedstawiciel Lasów Państwowych.
Reklama
Nie oznacza to, że te drzewostany pozostaną bez jakiejkolwiek ingerencji i bez wprowadzania tam młodego pokolenia, które zastąpi ponad stuletnie już sosny.
- Celowo, w tym roku nie usuwaliśmy tam posuszu, żeby pokazać jak ten proces następuje, jeżeli nie ma żadnej ingerencji. I za 20-30 lat, gdybyśmy nic nie zrobili, to po prostu tam będą lasy, jak teraz koło Zakopanego, gdzie same martwe drzewa stoją. Więc propozycja jest taka, że będziemy tam wprowadzać głównie buka. Nie będzie wycinania takich gniazd, jak my to nazywamy, czyli tych dużych kółek, tylko mniejsze. Ale wyprzedzać to trzeba, bo za 20-30 lat ktoś może powiedzieć, no zmarnowaliście swój czas, wy leśnicy przede wszystkim, bo my będziemy pierwsi winni. Oczywiście uzgodniliśmy też, że przed wszystkimi tego typu działaniami będziemy informować miesiąc, dwa wcześniej, żeby wszyscy wiedzieli, co my tam robimy i dlaczego. - relacjonował Nadleśniczy.
Reklama
Lasy ważne dla miasta
Temat lasów ważny jest także dla obecnych władz miasta.
- My postrzegamy obszary leśne jako funkcjonujące tu i teraz, w czasie naszego życia. Przez ostatnie 5, 10 lat chcemy z niego skorzystać w takiej formule, w jakiej je widzimy. Nie wybiegamy na 50 lat do przodu. Robią to leśnicy. Myślę, że znają się na rzeczy i wiedzą, które drzewa należy pozyskiwać i wymieniać drzewostan i za to bardzo dziękujemy, bo Lasy Państwowe to jest jak gdyby też nasz partner strategiczny i bardzo ważna gałąź gospodarki. Polska zawsze lasem żyła, z lasu pozyskiwała drewno na budowę domów i las był zawsze schronieniem nawet w wypadku dużych nieszczęść międzynarodowych. - mówił burmistrz Krzysztof Staruch.
Reklama
O planowane wycinki drzew na tym terenie dopytywali także radni.
- Chciałabym się odnieść tutaj do utworzonej, przedstawionej przez Pana Nadleśniczego Strefy Intensywnego Oddziaływania Społecznego, tych ponad 130 hektarów, bo pamiętamy doskonale, jakim problemem społecznym i jakim szerokim negatywnym echem odbiła się Państwa działalność, wiadoma sprawa w jakim celu, ale głównie też polegająca właśnie na wycince dużej ilości drzew wokół dzielnicy fabrycznej. Chciałabym, żeby jeszcze raz wybrzmiało, że w tak dużym zakresie wycinki drzew wokół fabrycznego nie będzie, jak do tej pory? - pytała radna Marzena Pomykalska .
Reklama
Popełniono sporo błędów
Jak się okazuje obecny Nadleśniczy ma inne spojrzenia na ten temat niż jego poprzednicy.
- Drodzy Państwo, ja się uderzę w piersi może nie w swoje, bo nie czuję się tutaj akurat winny, ale Lasy Państwowe w okresie wcześniejszym, popełniały sporo błędów. Ja powiem już nie jako leśnik, gdybym ja mieszkał powiedzmy dla przykładu w bloku tutaj na Fabrycznym i wycięto by mi połać hektara czy dwóch hektarów lasu pod tym blokiem to też bym nie czuł się dobrze. Więc generalnie takie działania, które niestety Lasy robiły do tej pory były złe i niepotrzebne. Natomiast, tak jak powiedziałem wcześniej, pozostawienie tych drzewostanów bez jakichkolwiek działań niczego dobrego nie przyniesie. Maksymalnie planuje się na dziesięciolecie wycięcie do 20 procent tego drzewostanu - zadeklarował Nadleśniczy - Natomiast każde takie działania powinniśmy modyfikować w zależności od tego, co się będzie działo.
Reklama
W nowym planie Nadleśnictwo zakłada w tym miejscu wpisanie jako wskazówki gospodarczej rębni z bardzo małym pozyskaniem.
- Dlaczego? Dlatego, że po pierwsze my tych działań nie musimy tam robić. Jeden z uczestników zespołu Lokalnej Współpracy zadał mi pytanie, a ile my na tym drewnie, które tam pozyskamy zarobimy. Otóż z pełną odpowiedzialnością mówię, że my do tego dołożymy. Będziemy pozyskiwać tylko posusz lub to co się przewróci, złamie, bo nikt tutaj na sali nie jest w stanie zagwarantować, że kiedyś nie powieje, nie przyjdzie jakaś trąba powietrzna czy podobne rzeczy. - mówił Waldemar Czajka.
Reklama
Edukacja ważna rzecz
Jakiś czas temu, za Urzędowem powstał ośrodek edukacji ekologicznej, nazywany Uroczyskiem. Służy on właśnie do tego, by głównie najmłodsi mieszkańcy mogli dowiadywać się coraz więcej o lesie i jego mieszkańcach.
- Sam jestem zdziwiony, bo wczoraj i dzisiaj łącznie, jak dekretowałem wnioski o lekcje przyrodnicze dla dzieci w Uroczysku, no to było ich sześć w ciągu jednego dnia. Także mamy bardzo duże zainteresowanie, z czego się cieszymy choć zabiera nam to sporo czasu. - mówił Nadleśniczy.
Niedawno miejsce to zostało rozbudowane.
- Poczyniliśmy w zeszłym roku kroki na tyle, ile było nas stać. Rozbudowaliśmy trochę ten ośrodek Uroczysko. Inspiracją do tego, były tak zwane Sobótki, które zrobiliśmy w zeszłym roku razem we współpracy z miastem Urzędów, gdzie było naprawdę mnóstwo rodzin z dzieciakami. I to mnie zainspirowało do tego, żeby wybudować tam takie molo mini, taki pomost, żeby to było i bezpieczniej i wygodniej i bardziej obrazowo. - mówił Waldemar Czajka - Do tego dobudowaliśmy jeszcze taką wiatkę na zewnątrz na około 50 osób, tak że dzieciaki naprawdę mają tam gdzie się schronić, czy nawet zjeść tą tradycyjną kiełbaskę, którą często serwujemy na koniec tych lekcji. Jesteśmy otwarci na wszystkie tego typu inicjatywy.
Edukacja niestety też kosztuje. Nadleśnictwo wydaje na ten cel mniej więcej około 100 tysięcy złotych rocznie.
A skoro o pieniądzach mowa, ten temat także pojawił się podczas sprawozdania Nadleśnictwa za ubiegły rok.
Lasy muszą na siebie zarobić
- Ta rzecz, nie jest powtarzana w społeczeństwie, media tego nie podkreślają, że Lasy Państwowe są instytucją samofinansującą się. Wynika to z ustawy o lasach i ustawy o rachunkowości. My nie dostajemy z budżetu państwa żadnych pieniędzy. Czyli musimy, prawie tak jak przedsiębiorca, na siebie zarobić, żeby żyć, żeby wykonać te wszystkie zadania. Przychody ze sprzedaży drewna za zeszły rok, to było 20,5 miliona. W tym roku 19 400, no w przyszłym jeszcze o 5 milionów będzie mniej. Z tego wydatkowaliśmy na przykład na zabezpieczenie upraw przed zwierzyną, której jest bardzo dużo, szczególnie łosia, jeleń się też pojawił, ponad milion złotych. Na te grodzenia, głównie na grodzenia, to są bardzo drogie rzeczy, gdybyśmy tego nie robili, to te młode sadzonki posadzone niestety by były po prostu zjedzone. - stwierdził przedstawiciel Nadleśnictwa Kraśnik.
Nadleśnictwo płaci też podatki. Samego VATu w ubiegłym roku odprowadziło 3 miliony 300 tys. zł, podatku leśnego prawie 714 tysięcy złotych. 2 procent od wartości sprzedaży przekazywane jest na Rządowy Program Rozwoju Dróg.
Ilość drewna mocno spadnie
Główna działalność gospodarcza Lasów to oczywiście pozyskiwanie drewna. Jak stwierdził Nadleśniczy będzie ona spadać. Nadleśnictwo Kraśnik pozyskało w 2024 roku prawie 68 tysięcy metrów sześciennych drewna, w tym roku planuje 70 tys. m.sześć., a na przyszły rok, już według nowego planu dziesięcioletniego tylko 54 tysiące m.sześć.
Spadać będzie też zatrudnienie. Obecnie łącznie z pracownikami biurowymi i stażystami, pracuje w Nadleśnictwie 48 osób. W przyszłym roku ma być o jeden etat mniej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze