W lipcu minionego roku Sąd Pracy orzekł, że zwolnienie Piotra Różyńskiego z funkcji komendanta kraśnickiej Straży Miejskiej, które miało miejsce w 2011 roku, nastąpiło z naruszeniem prawa. Magistrat z takim rezultatem procesu wówczas się nie pogodził i od wyroku się odwołał. Sąd w II instancji go jednak podtrzymał, a orzeczenie się uprawomocniło. Różyński ma być przywrócony do pracy na wcześniej zajmowane stanowisko. Należy mu się także odszkodowanie w wysokości trzymiesięcznych zarobków.
Piotr Różyński: Zwolnienie mnie z pracy, które jak potwierdził teraz także sąd II instancji było niezgodne z prawem, uderzyło nie tylko we mnie osobiście, ale w całą moją rodzinę. Burmistrz wręczając mi odwołanie zdawał sobie sprawę z tego, że mam czwórkę dzieci, a piąte jest w drodze. Mimo to na niemal dwa lata pozbawił naszą rodzinę środków do życia.
Przypomnijmy jak do zwolnienia komendanta Straży Miejskiej doszło. A zwalniano go, jak relacjonuje sam poszkodowany, "na raty?. Najpierw wręczono mu decyzję o odwołaniu z zajmowanego stanowiska bez obowiązku świadczenia pracy, później próbowano się z niej wycofać, by w końcu zwolnić go dyscyplinarnie za porzucenie pracy.
Przeczytaj też:
Radny Roman Bijak znalazł pracę w Urzędzie Miasta
Arogancja władzy pozostała. Zniknęło ?kolesiostwo? i zerwanie z układami
CKiP tłumaczy się z niewypłacenia pieniędzy Michalczykowi
P ierwszą decyzję Różyński dostał 28 marca 2011 roku. Mowa w niej była o odwołaniu go z pełnionego stanowiska z 3 - miesięcznym okresem wypowiedzenia. Przy czym gdyby nie wyraził zgody na przeniesienie na stanowisko inspektora Straży Miejskiej na czas wypowiedzenia, o czym we wręczonym mu zarządzeniu burmistrza była mowa, miał być zwolniony z obowiązku świadczenia pracy. Problem w tym, że ówczesnego komendanta Straży Miejskiej w ten sposób pozbawić pracy nie było można, bo funkcję tę pełnił nie z racji mianowania, a zatrudniony był na umowę o pracę.
Jeszcze tego samego dnia miejscy urzędnicy mieli poprosić go o zwrot wręczonej mu decyzji. Nie zgodził się jednak na to, ponieważ pracodawca nie porzucił zamiaru pozbawienia go stanowiska. Swoich racji chciał poza tym dochodzić na drodze sądowej. Gdy zaczął korzystać z wypowiedzenia bez obowiązku świadczenia pracy, 14 kwietnia 2011 roku za pośrednictwem strażników miejskich dostarczono mu decyzję burmistrza o zwolnieniu dyscyplinarnym z powodu rzekomego porzucenia pracy.
Najpierw sąd I instancji, a teraz w drugiej przychylił się do racji Różyńskiego. Co na to miejscy urzędnicy?
Michał Mulawa, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Kraśnik: Szanujemy i respektujemy prawomocne wyroki sądowe. Po zgłoszeniu się do pracy w Straży Miejskiej Pana Piotra Różyńskiego zdecydujemy w jakim zakresie i na jakich zasadach będziemy kontynuować dalszą współpracę.
To jeszcze nie koniec tej sprawy. Kilka miesięcy po odwołaniu Różyńskiego w ramach konkursu wybrano przecież nowego komendanta Straży Miejskiej.
Piotr Różyński: Mecenas Cioch reprezentujący w sądzie Miasto podnosił tę kwestię, ale sąd podkreślił, że urzędnicy ogłaszając konkurs na stanowisko komendanta SM musieli sobie zdawać sprawę, że nie ma jeszcze sądowego rozstrzygnięcia w mojej kwestii. Zgodnie z wyrokiem mam być przywrócony na wcześniej zajmowane stanowisko, a więc komendanta Straży Miejskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze