T.Love z Muńkiem Staszczykiem to już legenda polskiej sceny muzycznej. Ale legenda wciąż żywa, i wciąż w dobrej muzycznej formie. Mogli się o tym przekonać Kraśniczanie, którzy w niedzielny wieczór pojawili się na stadionie MOSiR w Starej dzielnicy. Nie zabrakło też rodzimych zespołów i wokalistów.
Ci, którzy odwiedzili okolice ulicy Oboźnej w niedzielne popołudnie, mogli cofnąć się w czasie za sprawą starych autobusów, które zaprezentowano z okazji 50-lecia komunikacji miejskiej w Kraśniku. Można też było otrzymać "empekowskie" gadżety przygotowane na ten jubileusz.
Artystyczne popołudnie z Dniami Kraśnika rozpoczęli wokaliści z CKiP, podopieczni m.in. instruktora Pawła Cieliczki. Po nich na scenie pojawił się nowy projekt muzyczny, który część osób zdążyła poznać na kilku plenerowych imprezach, a mianowicie zespół Turbina, który zgodnie ze swoją nazwą próbował mocno zakręcić publicznością.
Po nim wystąpił wciąż rozwijający się zespół GosPlay, pod kierownictwem Urszuli Olszówki-Wołosz, który pokazał, że świetnie czuje się także na dużej scenie i dużej imprezie.
Zwieńczeniem wieczoru był koncert grupy T.Love, która na plenerowej imprezie w Kraśniku jeszcze nie gościła. Co ciekawe dla jego lidera Muńka Staszczyka, był to powrót do Kraśnika po 30 latach, kiedy to z zespołem "Szwagierkolaska" wystąpił w kraśnickim amfiteatrze.
Stare hity T.Love - w tym na bis "Warszawa" - zabrzmiały w Kraśniku tak jak w latach 80. i 90., śpiewane tym razem przez kraśnicką publiczność razem z Muńkiem, który nie zawiódł swoich fanów i po koncercie na krótko spotkał się z nimi.
A jak wyglądało to popołudnie możecie zobaczyć na naszych zdjęciach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze