Jak informowaliśmy już wcześniej, że już praktycznie pewne jest że nowym właścicielem Fabryki Łożysk Tocznych Kraśnik S.A. stanie się chiński Tri Ring Group Corporation. Z przyjściem inwestora z Kraju Środka wiążą się pewne nadzieje, ale nie brakuje też obaw. Z prośbą o pomoc w odpowiedzi na pytanie czy jest czego się bać dziennikarze Głosu Gazety Powiatowej zwrócili się do kolegów po fachu. Konkretnie do Tomasza Gotkowskiego, dziennikarz podkarpackiego Tygodnika Sztafeta, który relacjonował postępy procesu prywatyzacji części cywilnej Huty Stalowa Wola, a teraz obserwuje jak funkcjonuje ten zakład już po przejęciu go przez chiński koncern LiuGong.
Poniżej fragment wywiadu który w całości przeczytać możemy w aktualnym wydaniu Głosu Gazety Powiatowej, która dzisiaj trafia do sprzedaży:
Chińczykom trzeba dać szansę, a oceniać za to co zrobią
- przekonuje Tomasz Gotkowski, dziennikarz podkarpackiego Tygodnika Sztafeta,
Od momentu prywatyzacji cywilnej części Huty Stalowa Wola i przejęcia jej przez chińskiego inwestora minął już rok. Jak ta prywatyzacja oceniana jest teraz?
Nie ma się za bardzo co podniecać akurat tym, że część Huty przejął inwestor z Chin. Choć podczas prywatyzacji obawy były. Wciąż wiele osób ma w pamięci to co się stało z jednym z odcinków autostrady A2, którą Chińczycy
mieli zbudować. To był zresztą jeden z przykładów i częstych argumentów przeciw sprzedaży przedsiębiorstwa inwestorowi z tego kraju, podnoszony u nas podczas prywatyzacji Huty Stalowa Wola. Akurat te sprawy toczyły się wtedy niemal równolegle w czasie.
Oczywiście trzeba pamiętać, że od sprzedaży minął dopiero rok. To krótki okres czasu. I na ferowanie ostatecznych wyroków, czy firmie ze Stalowej Woli wyszło to na dobre, jest za wcześnie. Tym bardziej, że ostatnio związki zawodowe weszły w konflikt z władzami LiuGonga. Chodzi o płace, podwyżki i premie. Mediacji pomiędzy stronami ma podjąć się wicemarszałek województwa. Jednak obawy które się pojawiały w przypadku sprzedaży HSW moim zdaniem się nie potwierdziły i nie potwierdzają się dalej. Bo setki milionów złotych ze sprzedaży zasiliły wojskową część HSW, która jest obecnie wiodącym zakładem zbrojeniowym w kraju. I HSW sama może pozwolić sobie na to, by kupować inne spółki. Tak stało się w przypadku Jelcza.
Co wpłynęło na to, że inwestor z Dalekiego Wschodu postrzegany jest lepiej?
By te obawy minimalizować strona chińska zrobiła bardzo mądrą rzecz. Bardzo im zależało na satysfakcjonującym każdego zakończeniu rozmów w sprawie pakietu socjalnego. Często podkreślali, że zależy im na dobrych relacjach z pracownikami i na zawarciu tego porozumienia. Związkowcy, też przekonywali, że to strona chińska zachowała się w tej sprawie lepiej niż strona rządowa. Według związkowców tej drugiej na sprzedaży zależało bardzo, ale wydaje się, że akurat o sprawy gwarancji pracowniczych zbytnio się nie troszczyła.
Podejmowali jeszcze jakieś inne działania?
Ponadto Chińczycy, już po przejęciu naszej fabryki, zabrali przedstawicieli związków zawodowych do siebie, do Chin, by pokazać jak tam funkcjonują fabryki LiuGonga...
cały wywiad w: Głos Gazeta Powiatowa nr 5/2013 z 6 marca 2013 roku
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze