Norwegowie zażądali zwrotu całości dotacji za Centrum Współpracy Polsko ? Ukraińskiej. Około 3,7 mln zł miasto ma oddać do końca sierpnia. To reakcja na korupcyjną sprawę z udziałem byłego burmistrza Piotra Cz. związaną z tym projektem. Jak nowy burmistrz Mirosław Włodarczyk walczył, aby nie doszło do oddania dofinansowania? Przez trzy miesiące wysłał dwa pisma do jednego z ministerstw. Większą aktywnością wykazał się dopiero, gdy decyzja o zwrocie pieniędzy okazała się już ostateczna. Mowa była o tym podczas wczorajszego spotkania w Centrum Kultury i Promocji, podczas którego urzędnicy przedstawili ?Białą Księgę Projektu CWPU?.
Dlaczego każą zwracać dotację?
O tym że strona norweska może zażądać zwrotu wspomnianych pieniędzy, wiadomo było od marca tego roku. W piśmie z prośbą do miasta o złożenie w tej sprawie wyjaśnień jako powód podano wyrok skazujący dla byłego burmistrza Kraśnika Piotra Cz. za łapówki. Przed sądem dowiedziono, że od koordynatora projektu Centrum Współpracy Polsko ? Ukraińskiej i jednego z wykładowców od sierpnia 2009 roku do grudnia 2010 roku w zamian za powierzenie tych funkcji otrzymywał on połowę ich miesięcznego wynagrodzenia.
W tej sprawie nasz magistrat wyjaśnienia i swoje stanowisko przedstawił Norwegom - za pośrednictwem Ministerstwa Rozwoju Regionalnego - w dwóch pismach. Mowa była w nich o tym, że projekt został zrealizowany, jego cele osiągnięte, a wykryte nieprawidłowości nie miały wpływu na jego całość. Ewentualny zwrot środków powinien więc dotyczyć tylko części dotacji związanej z udowodnioną korupcją, czyli kwoty nieco ponad 77 tys. zł.
Ministerstwo poparło wniosek Kraśnika dotyczący nieobciążania samorządu żądaniem zwrotu całego grantu, a jedynie ograniczeniem go do sumy naruszeń stwierdzonych podczas postępowania sądowego. Niestety tak zaprezentowana argumentacja Norwegów nie przekonała i jak wspomnieliśmy już na wstępie zażądali zwrotu całości dotacji przyznanej na CWPU wraz z odsetkami, z terminem wykonania do końca sierpnia tego roku. Ponadto zgodnie z podpisanym międzynarodowym porozumieniem, którego stroną jest Polska, decyzja Norwegów w tej sprawie jest ostateczna i nie przysługuje od niej odwołanie.
Władze miasta podczas przekazywania tej informacji przed miesiącem zapowiedziały jednak podjęcie działań w kierunku zmiany tego niekorzystnego rozstrzygnięcia.
- Mój zastępca dzisiaj już pojechał do Warszawy. Ma ustalić termin rozmowy w Ambasadzie Norweskiej, ma rozmawiać w Ministerstwie Rozwoju. Pójdziemy wszędzie, żeby rozmawiać odnośnie tej kwoty. Pan Mulawa mówił, że to decyzja nieodwołalna, ale musimy przedstawić swoje racje, bo wydaje mi się niesprawiedliwe, że konsekwencje działań korupcyjnych poprzedniej władze mają dzisiaj ponosić mieszkańcy ? mówił miesiąc temu burmistrz Mirosław Włodarczyk, zapowiadając, że jeśli będzie taka potrzeba, to przedstawiciele magistratu pojadą w tej sprawie nawet do Norwegii.
- Będę chciał rozmawiać pilnie, zrobię spotkanie z radnymi Miasta Kraśnik. Przedstawię propozycje jak będziemy chcieli wyjść z tej bardzo trudnej sytuacji. Jesteśmy w trakcie realizacji budżetu na 2013 rok, mamy pozawierane umowy, rozpoczęte inwestycje. Musimy wybrać wariant oszczędnościowy i te pieniądze znaleźć, ale nie chciałbym, żeby dotyczyło to bezpośrednio mieszkańców, pracowników urzędu miasta czy jednostek. Bardzo ciężko będzie złożyć przyszłoroczny budżet ? komentował tę sprawę na gorąco na początku lipca burmistrz Włodarczyk.
Spóźnione przyspieszenie?
Spotkanie z radnymi, zapowiadane na początku lipca przez burmistrza jako pilne, odbyło się w zasadzie dopiero wczoraj. Jeśli za takie można uznać wczorajsze spotkanie z
mieszkańcami w sprawie konieczności zwrotu środków za projekt CWPU, które odbyło się w Centrum Kultury i Promocji. Mieszkańców nie związanych z samorządem było na nim zaledwie kilku, ale radni dopisali. Było ich kilkunastu. Niestety wielu radnych szansę na zapoznanie się ze wszystkimi dokumentami w tej sprawie miało właśnie dopiero wczoraj.
Wczoraj można się było między innymi dowiedzieć, że dopiero po wspomnianej już konferencji prasowej z początku lipca, a więc gdy do magistratu dotarła decyzja, że oddać trzeba całość dotacji a decyzja ta jest ostateczna, urzędnicy wykazali się większą aktywność w staraniach o to, by niekorzystną decyzję dla miasta zmienić. Wysłali pisma między innymi do Biura Mechanizmów Finansowych w Norwegii, Ambasadora Norwegii, Wicepremiera i Ministra Gospodarki, Ministra Rozwoju Regionalnego, Ministra Spraw Zagranicznych, Marszałka Województwa Lubelskiego, Wojewody Lubelskiego, 27 posłów i 3 senatorów. Jaki jest efekt tych działań? Decyzja o tym, że do końca sierpnia trzeba zwrócić całość dotacji wraz z odsetkami, a więc ok 3,7 mln zł, nie uległa zmianie.
Z szumnych zapowiedzi wyjazdów do Norwegii i rozmów bezpośrednio ze stroną norweską urzędnicy już się chyba wycofują. Jak podkreślano wczoraj Kraśnik nie jest bowiem w tej sprawie dla Norwegów stroną. Miasto umowę dotyczącą projektu dofinansowanego ze środków norweskich nie podpisywało bezpośrednio z Norwegami, a z polską Władzą Wdrażającą Programy Europejskie podlegającą Ministerstwu Rozwoju Regionalnego. Norwegowie zwrotu dotacji za CWPU chcą nie bezpośrednio od Kraśnika, a od strony polskiej. To reprezentujące ją WWPE domaga się, by do końca sierpnia oddał ją kraśnicki magistrat.
Co dalej?
Jak podkreślał wczoraj burmistrz Mirosław Włodarczyk miasto nie ma wolnych środków żeby zwrócić 3,7 mln zł. Co jeśli do końca sierpnia ich nie oddamy? Najprawdopodobniej finał tej sprawy będzie miał miejsce w sądzie. Dr Paweł Cioch, jeden z radców prawnych magistratu podkreśla, że decyzja nakazująca miastu zwrot dotacji jaki otrzymało na projekt CWPU nie ma charakteru administracyjnego. Jeśli więc miasto pieniędzy nie zwróci, to prawdopodobnie polska Władza Wdrażająca Programy Europejskie, z którą poprzednie władze Kraśnika zawarły umowę o dofinansowanie wspomnianego projektu, będzie się tego domagać na drodze sądowej. To sąd więc zdecyduje, czy i ile pieniędzy trzeba będzie oddać.
Tajemnicą nie jest w zasadzie też linia obrony jakiej prawdopodobnie będzie się trzymać miasto, jeśli do takiej sprawy sądowej dojdzie. Podpowiada ją chociażby polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w piśmie skierowanym do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, będącym odpowiedzią na kraśnicki apel o pomoc. Jego autorzy podkreślają, że przy realizacji projektu Centrum Współpracy Polsko-Ukraińskiej przedmiotem niewłaściwego zarządzania, wynikającego z działań ówczesnego Burmistrza Kraśnika, jest jedynie niewielki procent całości projektu, a dokładnie 3,3 % (nieco ponad 91 tys. zł). Decyzja Norwegów o zwrocie całości dotacji jest więc nieproporcjonalnie surowa. Tym bardziej, że projekt, którego celem był transfer wiedzy i najlepszych praktyk Kraśnika do regionów na Ukrainie, zrealizowano bez uszczerbku na jego jakości. Przedstawiciele MSZ podkreślają także, w odniesieniu do stosowanej przez Królestwo Norwegii polityki zero tolerancji dla korupcji, że ?w przypadku Kraśnika nie udało się wprawdzie zapobiec zjawisku korupcyjnemu, ale udało się je zidentyfikować, a osoba winna nadużyć została ukarana wyrokiem sądowym. Tym samym wyeliminowano szkodliwe praktyki i podjęto kroki zmierzające do uniemożliwienia powtórzenia podobnych działań korupcyjnych w przyszłości (wobec byłego Burmistrza orzeczono m.in. zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w jednostkach samorządu terytorialnego)."
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze