Reklama

Ernest Bodziuch, dziennikarz ekonomiczny: Absurdów w polskiej gospodarce jest bardzo dużo

Jest kraśniczaninem, ale od wielu już lat mieszka w Warszawie. Już na studiach zaczął realizować swoją pasję - pracować jako dziennikarz. Obecnie jest dziennikarzem ekonomicznym Telewizji Polsat, felietonistą Rzeczpospolitej, przedsiębiorcą i wykładowcą. W ubiegłym roku poprowadził kraśnickie Forum Gospodarcze, które zorganizowało Starostwo Powiatowe. Zapraszamy do lektury wywiadu z Ernestem Bodziuchem.


Jak zaczęła się Twoja przygoda z dziennikarstwem?

Zaczęło się już w zasadzie w podstawówce. Tam już byłem w radiowęźle. To samo chciałem robić też w liceum, więc jak tylko nadarzyła się okazja, a było to w II klasie, to się zgłosiłem. W Reju (chodziłem do klasy humanistycznej) w radiowęzeł "bawiłem się" przez 3 lata. Potem były studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim i z początkiem studiów od razu praca w radiu.

W którym?

To było Radio Eska, ale zupełnie inne niż to, które znamy teraz. To było radio publicystyczne, informacyjne, było dużo rozmów. Było dużo ciekawsze z mojego punktu widzenia niż muzyczna stacja, która jest teraz, gdzie nie można się dziennikarsko za bardzo rozwijać.

Reklama

Dlaczego akurat Eska?

Jak postanowiłem szukać pracy, to nie znałem jeszcze Warszawy. Otworzyłem gazetę i zacząłem szukać radia, którego siedziba byłaby blisko uniwersytetu. Chodziło o to, żeby z pracy zdążyć na zajęcia. Robiłem więc to z pomocą gazety i mapy. Uniwersytet Warszawski jest przy Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie, a Radio Eska było wtedy przy Zielnej. To było 5 minut spacerem przez Świętokrzyską.

Od razu Cię przyjęli?

Poszliśmy tam z koleżanką, Kaśką. Pani z sekretariatu skierowała nas do wiceprezesa od spraw pracowniczych. Wtedy poznałem fantastycznego człowieka - nieżyjącego już niestety Jacka Filipowicza. On wtedy wziął nas na rozmowę. Przegadaliśmy może pół godziny. Trochę po polsku, trochę po angielsku, bo chciał nas sprawdzić, i powiedział, że możemy zaczynać.

Reklama

Czym na początku się zajmowałeś?

Dostałem tematy policyjne. To była fantastyczna szkoła dziennikarstwa, Jak zaczynałem karierę w radiu, to w Warszawie trwała wojna gangów. Działo się naprawdę dużo, łącznie z jakimiś wybuchami niedużych bomb, strzelaninami. Teraz Warszawa jest miastem wyjątkowo spokojnym. Wcześniej gangsterzy się tam panoszyli. Kilka miesięcy później zaczęła się tworzyć nowa stacja - Radio Plus. Szukała ludzi do pracy i jakoś tak się złożyło, że tam się przeniosłem i zostałem na parę ładnych lat.

Reklama

Tam zacząłeś się już zajmować innymi tematami?

Przeszedłem do polityki. To były chyba czasy, gdy sejmem rządziło SLD. Myślałem, że nic gorszego już nie może być. Później przyszły rządy AWS i znów myślałem, że już naprawdę nie może być nic gorszego, tymczasem w kolejnym Sejmie pojawiła się Samoobrona. Wtedy stwierdziłem, że wypisuję się z polityki. Tym bardziej, że zawsze ciągnęła mnie gospodarka i właśnie takimi tematami zacząłem się zajmować. To była końcówka mojej pracy w Plusie. Później wróciłem do Eski. To było już jednak po tym, jak przejął ją nowy właściciel, stworzona została grupa z innymi stacjami. Była Eska, Eska Rock, Wawa, Vox FM. To było tak, że nie znało się dnia ani godziny, w której stacji twój materiał zostanie wyemitowany. Przygotowywało się je w jednym wspólnym newsroomie i mogły być wyemitowane w kilku stacjach. Tam już miałem tylko gospodarkę i swój program gospodarczy. Kolejnym krokiem była telewizja.

Reklama

W międzyczasie zrobiłeś jakieś studia ekonomiczne, by lepiej czuć się w tematach gospodarczych?

Nie. Gospodarka zawsze mnie fascynowała, więc bardzo dużo czytałem na temat tego, co się pod tym kątem dzieje w Polsce i na świecie. Lubiłem też matematykę i lubiłem liczyć. Mnie nie interesuje jednak gospodarka, ekonomia czysto naukowa, akademicka. Interesuje mnie ekonomia społeczna, czyli takie rzeczy, które dotykają nas wszystkich, naszych portfeli. My niestety nie jesteśmy społeczeństwem ekonomicznie wyedukowanym, czego dowodem jest Amber Gold czy inne afery. Co ciekawe, Amber Gold nie wszystkich nauczył rozwagi. Już po Amber Gold w w województwie zachodniopomorskim ludzie uwierzyli człowiekowi który obiecywał ponadprzeciętne, kilkudziesięcioprocentowe zyski za inwestycje w czosnek i cebulę. Jeżeli my wierzymy w coś takiego, dajemy na to oszczędności życia, to przepraszam bardzo, ale coś jest nie tak. Stąd takie moje zacięcie trochę edukacyjne. Staram się w moich programach czy felietonach tłumaczyć ludziom różne problemy związane z ekonomią.

Reklama

Trudny był przeskok z radia do telewizji?

Nie. Jeżeli ktoś wcześniej był w radiu, gdzie pracuje się głosem, to praca w telewizji przychodzi wyjątkowo łatwo. Też pracuje się w studiu, czasami jest się na żywo na antenie. Kamera może stresować, ale to jest do opanowania. Trudniej jest na pewno przejść z gazety do telewizji. Pamiętam jak pierwszy raz czytałem wiadomości w radiu na żywo. Przyszedł wspomniany już przeze mnie Jacek Filipowicz i sprawdzając moją odporność na stres podpalił mi kartkę. Musiałem dokończyć informację. Na szczęście udało się. Spalił mi tylko dwa ostatnie zdania, więc jakoś poszło.

Reklama

Tematami gospodarczymi, ale czym dokładnie zajmujesz się w Telewizji Polsat?

W zasadzie wszystkim, ale koncentruję się na rzeczach dotyczących kredytów, pożyczek, lokat, oszczędzania itd. Staram się też poruszać tematy ogólnogospodarcze. Do tej pory nie mogę się na przykład pogodzić z tym, co rząd zrobił z OFE. Pominę już fakt, że całe OFE było źle skonstruowane. Na przykład marże i prowizje pobierane przez OFE. W chwili jednak, gdy ja w otwartych funduszach emerytalnych przez 10 lat odkładałem swoje pieniądze i nagle przychodzi rząd i mówi, że te moje osobiste oszczędności wyjęte z mojej kieszeni nie są tak naprawdę moje, to mi się nóż w kieszeni otwiera. To rozbój w biały dzień. O rzeczach, z którymi się nie zgadzam, też więc mówię. Są też inne sprawy. Państwo mówi, że będzie działało na korzyść przedsiębiorców, że oni są solą tej ziemi, tworzą miejsca pracy, ale życia im się nie ułatwia. Miało być jedno okienko przy zakładaniu działalności gospodarczej, a jak się pójdzie, to trzeba odwiedzić ich kilka. Jest jedno okienko, ale przy likwidacji działalności. Ponadto na stronach Centralnej Ewidencji Gospodarczej jest informacja, że otwieranie działalności gospodarczej jest bezpłatne. Jeżeli ktokolwiek próbuje od nas wyciągnąć pieniądze podczas tego procesu, to powinniśmy o tym od razu zawiadomić prokuraturę, policję itd. Tymczasem jak człowiek otwiera działalność gospodarczą, to trafia w końcu do Urzędu Skarbowego złożyć deklarację, że będzie podatnikiem podatku VAT, a urzędnik mówi: 175 zł proszę. To co jam mam zgłosić na policję, że Urząd Skarbowy popełnia przestępstwo? Takich rzeczy w polskiej gospodarce jest niestety bardzo dużo, więc sądzę, że tematów nie zabraknie mi jeszcze przez wiele lat. Tropienie, tępienie i pokazywanie tego wszystkiego to ważne zadanie.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Krasnik24.pl




Reklama