Najpierw zadzwonił na kraśnicki komisariat, a potem na 112 aby poinformować, że wysadzi komisariat i podłoży bombę. Okazało się, że przyczyną frustracji był policyjny zakaz nałożony wcześniej przez funkcjonariuszy.
Wszystko zaczęło się kilka dni temu od interwencji policjantów z kraśnickiego komisariatu dotyczącej przemocy domowej.
- To wtedy 23-letni mieszkaniec Kraśnika otrzymał policyjny nakaz opuszczenia lokalu mieszkalnego, zakaz zbliżania się do niego, a także do członka rodziny oraz kontaktowania się z nim. Został zatrzymany przez policjantów.
Wstępne ustalenia wskazują na to, że zastosowane środki tak zdenerwowały mężczyznę, że po wyjściu zadzwonił w piątek po południu na komisariat i znieważył policjantkę. Groził przy tym wulgarnie, że podłoży tam bombę, jeśli nie uchyli zastosowanych środków. Następnie zadzwonił na numer alarmowy 112 grożąc tamtejszym mundurowym na czele z komendantem, że wysadzi budynek aby ponownie zmusić ich do uchylenia zastosowanych zakazów i nakazów.
Policjanci szybko ustalili personalia i odnaleźli podejrzewanego o to 23-latka na jednej z ulic w Kraśniku w okolicy komisariatu.
- Ten na widok patrolu zaczął uciekać między blokami, jednak mundurowi w pościgu dogonili go i zatrzymali. W trakcie dalszych czynności mężczyzna był agresywny, stawiał opór, kopnął jednego z policjantów w twarz i groził pozbawieniem życia oraz jego rodziny. Usłyszał dwa zarzuty zmuszania przemocą i groźbą funkcjonariuszy do zaniechania czynności prawnych oraz trzeci: znieważenia funkcjonariusza w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. - mówi aspirant Paweł Cieliczko
Reklama
Mężczyźnie grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Wczoraj sąd zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze