Wiele osób pamięta tzw. "kamienicę Migutowej" przy ul. Kościuszki, która wiele lat temu, z powodu braku remontu po prostu się zawaliła. W ostatnim czasie spore zainteresowanie mieszkańców ale i radnych wywołała z kolei kamienica przy ul. Narutowicza 36. To jeden z miejskich zabytków, który jest w kiepskim stanie i także czeka na ratunek.
Kamienica ta znajduje się na przeciwko kościoła św. Ducha. W odróżnieniu od kamienicy Migutów jej właścicielem jest miasto Kraśnik. Jeśli wierzyć dacie na znajdującym się obok prywatnym budynku w przyszłym roku miałaby 100 lat. Niestety stan jej kiepski.
Od lat 70 pełniła ona funkcje mieszkalno-usługowo-handlowe. Mieściły się tam mieszkania, a na parterze sklepy i zakłady usługowe. Ostatnia firma przeniosła się z tego budynku do innej lokalizacji wiele lat temu i kamienica obecnie stoi pusta. Odpada z niej tynk co powoduje zagrożenie dla przechodniów. Niedawno więc założono specjalną siatkę, która ma ją zabezpieczać. Temat historii tych kamienic pojawił się u jednego z lokalnych regionalistów, gdzie rozgorzała dyskusja na ten temat. Poruszyli go także radni miejscy podczas październikowej sesji.
- Chciałabym zapytać, czy Państwo posiadacie jakąś dokumentację, wycenę ewentualnych prac remontowych tegoż obiektu? I czy w ogóle kiedyś dożyjemy takiej chwili, żeby w tych kamienicach coś pozytywnego zaczęło się dziać, pod tytułem na przykład remont? - pytała radna Marzena Pomykalska.
- Dużo mieszkańców pyta mnie, o te zabytki pobudowane jeszcze w latach trzydziestych. Czy po prostu miasto znajdzie środki na ich wyremontowanie? Ja wiem, że to naprawdę jest bardzo drogi remont. Dobrze, że jest siatka, bo tam leciały już kamienie na samochody. Ludzie którzy przyjeżdżali do Małego Kościółka obawiali się parkować. Mieszkańcy pytają się, co z tym dalej miasto zrobi? - mówił radny Krzysztof Latosiewicz.
Reklama
Problem rozbija się o to co zawsze - o fundusze. By ich poszukiwać jakiś czas temu wpisano kamienicę do Gminnego Programu Rewitalizacji Miasta Kraśnik. Niestety koszty są dosyć wysokie - w GPR całość doprowadzenia do ładu kamienicy i terenu wokół oszacowano na ogromną kwotę 30 mln zł.
- Tynki, elewacja frontowa jest w bardzo złym stanie technicznym. Okna są powybijane zabezpieczone tekturami, pomieszczenia są zawilgocone z uwagi na długi okres nieogrzewania budynku przez lokatorów. Brak w budynku kanalizacji, ogrzewanie z pieców węglowych, potrzebna jest wymiana drewnianych belek stropowych. Budynek wymaga przebudowy wnętrz lokali mieszkalnych, ewentualnie połączenia mniejszych lokali w większe oraz dostosowania części usługowej (parter) do obowiązujących standardów oraz wytycznych konserwatora zabytków z uwagi na to, że obiekt wpisany jest do ewidencji zabytków. - napisano w diagnozie rewitalizacyjnej.
Reklama
Miasto zawarło w Programie Rewitalizacji pewne działania, które chciałoby podjąć by budynek uratować i by znów zaczął tętnić życiem. To m.in. zmiana sposobu jego użytkowania poprzez zmianę lokali mieszkalnych na użytkowe, wyposażeniu lokali w zaplecze higieniczno-sanitarne wykonaniu termomodernizacji budynku zgodnie z wymogami p.poż oraz wytycznymi konserwatora zabytków ale też zaplanowano wykonanie parkingów obsługujących budynek a rozwiązania architektoniczne miałyby być dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Wszystko to jest możliwe o ile znajdą się środki.
Na wieloletnie zaniedbania związane z tym terenem wskazywał burmistrz Krzysztof Staruch.
- Temat Narutowicza i tej kamienicy to jest trzy kadencje, proszę Państwa. Przez kilkanaście lat tynki obsypywały się, leciały cegły, ktoś tam piętą podsunął pod mur i jakoś to było do chwili, gdy to nie zagrażało już tak tragicznie ludziom poruszającym się po chodniku. Naprawdę, proszę Państwa, szukamy rozwiązań tej sytuacji, ale odbijamy się od drzwi. Jak drzwi zamknięte , to wchodzimy oknem, ale tak naprawdę jest bardzo ciężko pozyskać środki, czy uzyskać informacje na temat możliwości wyremontowania tej kamienicy. Wyburzyć jej się nie da, bo się złożą dwie sąsiednie. Więc stoimy przed dylematem. Ale będziemy próbować, będziemy szukać. - zadeklarował burmistrz.
Widzi on też możliwość wejścia tam prywatnego kapitału, by ratować ten zabytek.
- Jeżeli ktoś z Państwa znajomych, może jest jakiś jakaś osoba, która chciałaby tam zainwestować i to wszystko zrobić dla siebie, jesteśmy otwarci. Różne drogi są możliwe, jeżeli chodzi o tę kamienicę. - mówił burmistrz do radnych.
Czy pojawi się ktoś chętny by zamieszkać lub prowadzić biznes w stuletnim zabytku?
W kiepskim stanie jest też sąsiednia kamienica z bramą przy ul. Wałowej. Ta jest jednak w prywatnych rękach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze