Od 1 lutego zmieni się odpłatność związana z odbiorem i zagospodarowaniem śmieci w Kraśniku. Niestety jak można się było spodziewać stawki idą do góry.
Już we wstępnej propozycji jaka pojawiła się przed grudniową sesją Rady Miejskiej stawka miało wzrosnąć z 25 złotych do 30 zł za osobę w przypadku segregowania odpadów oraz 60 zł przy jego braku.
- Jest to stawka średnia, ona oczywiście nie pokryje kosztów gospodarowania odpadami, natomiast pozwoliłaby ograniczyć dopłatę do około miliona złotych w skali roku. - tłumaczyła kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Sylwia Łukasik.
Radni, a dokładniej Komisja Budżetu i Finansów (za wnioskiem głosowało trzech członków komisji, wstrzymał się od głosowania jeden członek komisji, a przeciw gbyło dwóch) zaproponowała by stawka za odpady segregowane wynosiła 33 złotych i 25 groszyod osoby. Co ciekawe taka podwyżka nie przeszła w głosowaniu w komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska.
Ostatecznie o stawkach decydowała cała rada i radni 11 głosami za, przy 9 przeciwnych przyjęli wyższe stawki, które od 1 lutego tego roku będą płacić mieszkańcy. To o 8,25 groszy miesięcznie więcej od każdej osoby niż do tej pory.
W tym momencie oznaczało to, że miasto miało "wolny" milion złotych, którego w tym roku nie będzie musiało już dopłacać do śmieci. Radni zaproponowali więc by za te pieniądze sfinansować opracowanie dokumentacji projektowej dotyczącej ulic: Francuskiej, Staffa, Nadstawnej, Zielonej i chodnika na ulicy Jagiellońskiej.
Wyznaczenie stawki 33,25 zł/ osoba system odbioru śmieci będzie się bilansował czyli wpłaty od mieszkańców mają w teorii w stu procentach pokryć koszty i nie będzie konieczności dopłaty z budżetu miasta. Od wielu już lat dokładane były pieniądze do kwot jakie miasto płaci za odbiór i zagospodarowanie odpadów. I tak w 2022 roku to była kwota 2 miliony 510 złotych zł, w 2023 roku 1 milion 823 246 złotych a według szacunków w roku 2024 to około 2,5 miliona zł.
Do problemu odniósł się podczas sesji burmistrz Krzysztof Staruch.
- Zgłaszaliście Państwo wiele pytań, interpelacji i próśb dotyczących m.in. cieknących dachów w salach gimnastycznych, mówiliście o niedoinwestowanych szkołach, zauważacie potrzebę nowych chodników. Potrzeb jest mnóstwo, są duże potrzeby inwestycyjne. Nawet dokumentacja teraz kosztuje bardzo dużo, to są ceny ogromne. Na przestrzeni ostatnich lat widać ile miasto dopłaca, ile by dopłacało przy takich kwotach. - mówił burmistrz. - Nie są to łatwe decyzje, nie są to dla mnie przyjemne propozycje, które się bezboleśnie podejmuje. z drugiej strony wiem przed jakimi zadaniami stoimy biorąc pod uwagę 2025 rok, jakie potrzeby ma oświata, służba zdrowia. Przecież chcieliśmy otworzyć żłobek od września, przecież mówimy cały czas o punkcie nocnej pomocy medycznej to nie jest za darmo miasto musi w tym partycypować.- stwierdził burmistrz.
Reklama
Poparła go część radnych.
- Cieknące dachy, poprawa nawierzchni, ulice. No skąd my mamy wziąć te pieniądze? Przecież nie jesteśmy instytucją, która zarabia. My musimy tak gospodarzyć z tego, co mamy. Gdyby nie to, że dopłacamy 2,5 miliona do tych odpadów, moglibyśmy rzeczywiście z tym zrobić. - stwierdził radny Jarosław Jamróz.
Sprawa podwyżki, odpłatności, ale i sposobu liczenia opłaty za odpady wzbudziła wśród radnych sporą dyskusję.
- Chciałabym wyrazić sprzeciw wobec tej proponowanej podwyżki zagospodarowania opłatami, które mają ponieść mieszkańcy naszego miasta. Uważam, że jest to decyzja taka krzywdząca i niesprawiedliwa wobec kraśniczan, którzy już teraz odczuwają skutki licznych podwyżek, w tym również kosztów życia, energii, czy też podatków lokalnych, podwyżki cen wody. Po pierwsze musimy zadać sobie pytanie, dlaczego system gospodarowania odpadami wymaga kolejnych dopłat? Czy wyczerpaliśmy wszystkie możliwości optymalizacji kosztów? Czy przeprowadzono audyt działań firm odbierających i przetwarzających odpady? - mówiła radna Dorota Posyniak - Po drugie jestem przekonana, że właśnie władze miasta powinny szukać rozwiązań systemowych zamiast przerzucać odpowiedzialność finansową na mieszkańców. Zamiast podwyżki należy wprowadzić mechanizmy, które będą skłaniały do lepszej segregacji odpadów i zmniejszenia ich ilości. Edukacja ekologiczna, inwestycje w infrastrukturę recyklingu oraz powszechna współpraca z mieszkańcami mogą przynieść długofalowe korzyści. - dodała radna.
Reklama
Radny Paweł Cieliczko przedstawił opinię klubu „Przyjazny Kraśnik”.
- Jako klub "Przyjazny Kraśnik" jesteśmy przeciwnikami tej podwyżki i nasze stanowisko w tej sprawie jest jednoznaczne. Uważamy, że dochody należy i wpływy do budżetu należy rekompensować innymi sposobami, ściąganiem inwestorów, inwestycjami w tym mieście, a nie tą drogą.
Natomiast za urealnieniem opłat byli m.in. radni "Teraz Kraśnik".
- Moje zdanie jest takie, że jest to bardzo,populistyczne potraktowanie tego tematu przez niektórych z radnych. Owszem jest to dobrze odbierane wśród ludzi - tylko czy jest jakakolwiek zasadność żeby w ten sposób traktować ten wątek? My dopłacamy - czy to jest sprawiedliwe, dobre? Z jednej strony tak pomagamy ludziom, a z drugiej strony też krzywdzimy innych, którzy za to co my dopłacamy do śmieci nie mają zdobionego np. dachu cieknącego w szkole jakiegoś kawałka chodnika, czegoś co jest również nie mniej potrzebne. Uważam że najwyższa pora żeby zbilansować wydatki miasta w tym temacie - mówił radny Jan Albiniak.
Reklama
Podobnego zdania był radny Piotr Iwan.
- Zawsze się dziwiłem i dziwić się zawsze będę że następują jakieś opłaty do czegoś co wynikało z przetargu. Jestem zwolennikiem tego, że jeżeli coś wyszło z przetargu to taka powinna być cena. Ludzie chodzą, cieszą się, że płacą 25 zł porównują sobie do innych miast i mówią, a Kraśnik to tak fajnie działa że cena śmieci jest niska, ale to nie prawda, bo dopłacamy 2,5 miliona złotych. To jest ogromna kwota. Jak już chcemy dopłacać to dopłacajmy tym ludziom, którzy najbardziej potrzebują. Ale żeby równo wszystko tak traktować i w budżecie ukrywać rzeczywiste koszty wywozu tych śmieci to naprawdę ciężko jest zrozumieć - stwierdził radny.
Reklama
- Ja wiem, że to nie jest popularna decyzja, ale zbilansowanie tego całego systemu jest nieodzowne. Jestem daleki od tego, żeby w tej chwili posądzać kogoś o populizm, czy hipokryzję, bo tu nie o to chodzi. To co powiedział radny Piotr Iwan, że jeśli się ten system nie zbilansuje, no to my nie ruszymy z miejsca. Nie ruszymy z miejsca w żadnym wypadku. Musicie Państwo sobie z tego zdawać sprawę. Dopłacaliśmy do śmieci, miasto dopłacało, przecież nie ze swoich pieniędzy, tylko z pieniędzy podatników, mieszkańców. - stwierdził radny Jarosław Jamróz.
W trakcie dyskusji padały też propozycje, by na przyszłość zastanowić się nad inną konstrukcją przetargu. Miałoby to wpłynąć na cenę. Kolejne postępowanie przetargowe czeka nas bowiem już pod koniec tego roku.
- Jeżeli chcemy, żeby śmieci były tańsze, to trzeba tak przetarg skonstruować żeby z tego przetargu wyszły mniejsze pieniądze. Można sterować częstotliwością trzeba po prostu popatrzeć, na to przejrzeć i ten przetarg skonstruować do takiej kwoty jaką chcemy pobierać od mieszkańców - mówił Piotr Iwan.
Patrząc na deklaracje władz miasta, w najbliższych latach czekać nas będą prawdopodobnie zmiany w systemie gospodarki odpadami, o ile uda się je na nowo wypracować.
- Od stycznia startujemy z rozmowami. Chcieliśmy "wymiętosić" ten temat tak dokładnie i przedyskutować żebyśmy mieli pewną perspektywę już w maju co chcemy robić. Można pójść drogą: oddzielnie odbiór oddzielnie zagospodarowanie, można zaprosić firmy zewnętrzne, można zaprosić specjalistów w tej dziedzinie. Można popatrzeć jak wygląda to w innych miastach. Być może to jest ta droga i warto przedyskutować - burmistrz Krzysztof Staruch.
Reklama
Radni zwracali też uwagę na problem nieszczelności systemu śmieciowego, jeśli chodzi o ilość osób jaka w nim figuruje, a ilość mieszkańców wynikających z systemu meldunkowego.
- W tym momencie samorząd nie ma żadnych możliwości, żeby ten system skutecznie uszczelnić. No i jest według mnie dosyć duża grupa mieszkańców, która powinna być też wzięta pod uwagę w tym systemie. Wówczas te opłaty będą się rozkładały na wszystkich, a nie tylko na tą grupę mieszkańców, którzy w tym momencie płacą. - zwracał uwagę radny Piotr Janczarek.
Reklama
Niektórzy radni obawiają się, że podwyżka może wpłynąć na to, że kolejne osoby z systemu "uciekną".
- Te opłaty to jest decyzja lokalna. Ona nie przychodzi z zewnątrz, tylko ona powstaje tutaj - w Radzie Miasta. I w tym momencie, jeżeli my dokładamy do tego systemu kolejną zmianę, może być sytuacja taka, że ilość deklaracji śmieciowych złożonych spadnie. A jak zmaleje, to należy się spodziewać, że różnica przy obecnej stawce 30 zł może być o wiele wyższa. Czy my jesteśmy w stanie to przewidzieć? Raczej nie. - stwierdził radny Zbigniew Marcinkowski.
Reklama
Tak jak pisaliśmy w poprzednim numerze jednym z ważniejszych elementów wpływających na cenę śmieci jest ich poprawna segregacja. Niestety z tym jest różnie.
- Chciałem zapytać, jak my jako miasto kontrolujemy mieszkańców odnośnie segregacji śmieci? Chciałem się dowiedzieć ile było interwencji, bo, przepraszam za wyrażenie "chodząc po śmietnikach", widzę jak mieszkańcy, widzę jak wyrzucamy śmieci. Jak nie segregujemy, jak nie dbamy o to, aby te śmieci były, żeby trafiały do odpowiednich frakcji. Natomiast w blokach, w śmietnikach dzieje się armagedon. Parę dni temu na stronie Ekolandu był właśnie taki post o tym, jak nie segregujemy śmieci, jak wrzucamy odpady gdzie popadnie. - zwracał uwagę radny Jacek Michalczyk.
Zgodził się z tym radny Iwan, który na co dzień „prezesuje” największej spółdzielni mieszkaniowej w Kraśniku.
- Chciałbym jeszcze odnieść się do tych śmieci niesegregowanych. Proszę państwa wiem z praktyki, że w każdej frakcji, która jest segregowana tak naprawdę to są różnego typu śmieci wrzucane i można byłoby powiedzieć, że w ogóle cała ta zbiórka śmieci jest niesegregowana. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat pomimo tego, że te śmiecie niby są segregowane i tak wchodzą na linię, bo trzeba ich wysegregować to nigdy żadnej kary nie było. - mówił radny.
Padały też propozycje, by zmienić sposób naliczania opłat, a który w ostatnim czasie wprowadziły niektóre miasta na Lubelszczyźnie.
- Czy nie należałoby zwrócić uwagę na to, żeby zmienić system naliczania opłat? Miasto Świdnik od stycznia wprowadza zmianę, jeśli chodzi o naliczanie opłat. Będą naliczać opłaty od ilości zużytej wody, co jest w moim przekonaniu rzeczą realną, aby zweryfikować co do ilości domowników. - mówił radny Krzysztof Grzegorczyk.
- Niestety przez 5 lat chyba nic się z tym nie udało zrobić, więc system według mnie źle działa i jest wadliwy, bo jeżeli mamy mieszkańców około 32 tysięcy, a deklaracji złożonych 24 tysiące, to gdzie jest 8 tysięcy osób i koszty tych 8 tysięcy osób rozkładają się na pozostałych mieszkańców, na tych co uczciwie segregują i płacą, więc chyba nie powinniśmy utrzymywać tego systemu dalej. Zgadzam się z przedmówcami, którzy mówili o tym, żeby naliczać opłaty za śmieci na podstawie zużytej wody. Byłoby bardziej sprawiedliwe i uczciwe wobec tych, którzy płacą. - mówiła radna Iwona Włodarczyk.
Czy Kraśnik pójdzie w tym kierunku? Na pewno nie obędzie się bez dyskusji na ten temat, bo pod koniec roku miasto będzie musiało znów szukać firmy lub firm, które zajmą się kraśnickimi śmieciami.
- Będzie teraz czas na zastanowienie się nad polityką śmieciową, naprawdę poważne spotkania i wsłuchanie się w to, co mówi świat, co mówi Europa, co mówią ludzie mądrzy, bo może jakąś drogę znajdziemy i wypracujemy. - podsumował burmistrz Krzysztof Staruch.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze