Reklama

Komputery dla mieszkańców Kraśnika: w papierach wszystko w porządku, ale?

Jakiś czas temu pisaliśmy o niejasnościach w projekcie realizowanym m.in. przez Urząd Miasta pn. Internet dla mieszkańców Kraśnika. Jak się okazało projekt ten skontrolowało Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Po kontroli okazuje się, że w dokumentach wszystko się zgadza. Wątpliwości jednak pozostały.

 

Projekt ?Internet dla mieszkańców Kraśnika? realizowany jest przez Urząd Miasta Kraśnik w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, Działanie 8.3 Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu ? eInclusion. W ramach projektu zakupiono 97 zestawów komputerowych wraz z oprogramowaniem i bezpłatnym dostępem do internetu na 8 lat. 65 z nich bezpłatnie miało trafić do rodzin zagrożonych wykluczeniem cyfrowym. W grupie tej znalazło się 20 matek samotnie wychowujących dzieci, 23 rodziny niezamożne korzystające z zasiłków socjalnych oraz 22 osoby niepełnosprawne o różnym stopniu niepełnosprawności. Jedną z osób, które otrzymały komputer z internetem jest obecna p.o. dyrektora CKiP a wcześniej asystentka posła Jarosława Stawiarskiego Wioletta Drumlak. Interpelację w tej sprawie zgłosił radny Mariusz Depta, prosząc o przedstawienie uzasadnienia decyzji o umieszczeniu jej na liście beneficjentów wraz z kopiami odpowiednich dokumentów. Urząd odpisał, że bez pisemnej zgody uczestnika projektu takie dokumenty nie mogą być udostępnione. 

Reklama

Po jakimś czasie pojawiły się wątpliwości co do niektórych osób  biorących udział w projekcie. Nieoficjalnie mówiło się, że część z obdarowanych osób posiadała wcześniej komputer i internet w swoich miejscach zamieszkania. Przed złożeniem wniosku do MOPS o darmowy zestaw z projektu najprawdopodobniej rozwiązała jednak umowy na dostęp do sieci. Starając się o wpis na listę uczestników trzeba było, pod zagrożeniem odpowiedzialności karnej, zadeklarować, że w gospodarstwie domowym, w którym się zamieszkuje, nie posiada się komputera i dostępu do internetu. Miasto nie prowadziło jednak weryfikacji wniosków w domach osób, które je składały. De facto nie miało nawet takich możliwości.

Taką sytuację potwierdził na posiedzeniu Komisji Gospodarki Komunalnej, Przedsiębiorczości i Inwestycji Rady Miasta radny Piotr Iwan, który jest jednocześnie prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej ?Metalowiec?. To pracownicy spółdzielni wyłapali osoby, które najpierw rozwiązały umowy na dostawę internetu ze Spółdzielnią, a później wzięły ten darmowy z projektu.

Reklama

Na tym jednak cała sprawa się zakończyła. Kontrolujący projekt stwierdzili, że ?Zgodnie z informacjami otrzymanymi od Beneficjenta (Miasto Kraśnik) do Urzędu Miasta Kraśnik nie wpłynęły żadne skargi mogące świadczyć o tym, że sprzęt komputerowy został przydzielony niezgodnie z założeniami projektu?. Tymczasem na posiedzeniu komisji obecni byli urzędnicy pracujących przy tym projekcie. Wiedzieli oni więc o historii z rozwiązywaniem umów i korzystaniem z darmowego internetu.

Z pisma ministerstwa wynika także, że ?Wybrana grupa docelowa spełnia kryteria zawarte w Szczegółowym opisie priorytetów Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka?. Wynika z tego, że urzędnikom nie przeszkadza to, że niewiele przed zgłoszeniem do projektu ktoś nie spełniał kryteriów (miał w domu internet), a po wypowiedzeniu umowy już był wykluczony cyfrowo i darmowy zestaw komputerowy wraz z internetem, współfinansowany z budżetu miasta, mógł już otrzymać.

Reklama

Wątpliwości budzi także jeszcze jedna rzecz. Chodzi o dane osobowe uczestników projektu. Urząd Miasta nie chciał udostępnić dziennikarzom listy osób zakwalifikowanych do projektu, zasłaniając się ochroną danych osobowych. Tyle że na stronie internetowej urzędowej telewizji znajduje się film z konferencji poświęconej projektowi, na której burmistrz Włodarczyk rozdawał certyfikaty uczestnikom projektu. Padają w nim nazwiska osób, które otrzymały komputery. W tym przypadku Urząd nie miał wątpliwości co do konieczności ochrony danych osobowych i dodatkowo ? wizerunku uczestników projektu. Również o to pytał w jednej ze swoich interpelacji radny Mariusz Depta. W odpowiedzi burmistrz stwierdził, że mógł wyemitować taki film, gdyż w tym przypadku ujawnienie danych nastąpiło w związku z ?obsługą? projektu, na co uczestnicy wyrazili zgodę. Dziennikarze więc mogli spisać sobie nazwiska z filmu, mając prawie pełną listę, czego nie chciał im podać Urząd. Może dlatego, że podczas wręczania certyfikatów nie padło nazwisko obecnej dyrektorki CKiP?

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Krasnik24.pl




Reklama