Chodziło o podejrzenie narażenia kraśniczan i pracowników miejskiej spółki na możliwość zatrucia się chlorem (budynek chlorowni miał być niewłaściwie zabezpieczony) oraz o podejrzenie antydatowania umowy o zakazie konkurencji dla byłego już dyrektora technicznego Kraśnickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Krzysztofa Krakowiaka (podpisano ją rzekomo już po wyborach samorządowych w 2010 roku, a wstawiono wcześniejszą datę). Gazeta Wyborcza na swoich stronach internetowych poinformowała wczoraj, że Prokuratura śledztwa w tych sprawach umorzyła.
Zdaniem Prokuratury zabezpieczenie chlorowni było wadliwe, ale zagrożenia dla ludzi i środowiska naturalnego nie było. W dodatku nieprawidłowości zostały usunięte. Brak jest też przekonujących dowodów na antydatowanie umowy o zakazie konkurencji dla Krakowiaka, a jej podpisanie było zgodnie z prawem możliwe.
Co na to szefostwo KPWiK? Odsyłamy w tej sprawie do artykułu w lubelskim wydaniu Gazety Wyborczej autorstwa Karola Adamaszka pt. ?Mógł zatruć chlorem całe miasto" Prokuratura? Umarzamy?
Zachęcamy też do lektury artykułu z Gazety Powiatowej Głos (tekst poniżej) dotyczącego zarzutów wysuwanych przez obecne kierownictwo miejskiej spółki wobec Krzysztofa Krakowiaka, który ukazał się w kwietniu tego roku.
Polowanie na dyrektora?
Problemy w pracy Krzysztofa Krakowiaka, byłego już dyrektora technicznego Kraśnickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, zaczęły się na początku tego roku. Pojawiły się wobec niego różnego rodzaju zarzuty. Zaczęło się od tego, że przyczynia się do przedstawiania spółki w złym świetle. Później była mowa o tym, że działał na szkodę firmy, podpisując umowę o zakazie konkurencji, a dokumenty dotyczące jego zatrudnienia zostały sfałszowane. Teraz pojawił się zarzut, że przez jego zaniedbania mogło dojść do zatrucia mieszkańców. Konsekwencją tego jest dyscyplinarne zwolnienie Krzysztofa Krakowiaka z pracy.
Zarzut działania na szkodę wizerunku spółki
Zaczęło się od tego, że władzom spółki nie spodobało się, że Krzysztof Krakowiak, który zasiada na ławie oskarżonych w sprawie o dawanie łapówek byłemu burmistrzowi Piotrowi Cz. (nie przyznaje się do winy), w artykułach prasowych na ten temat przedstawiany był jako dyrektor techniczny KPWiK. To, w związku z faktem, że zajmował w firmie ważne stanowisko, miało mieć wpływ na utratę jej dobrego imienia.
- Informacje o postępowaniu prokuratorskim i sądowym były znane już od kilku lat. Były też przedmiotem wcześniejszych publikacji prasowych. Wiedział o nim zarówno poprzedni jak i obecny zarząd spółki od początku swojego funkcjonowania, ale do tej pory zarzutów z tego tytułu mi nie czyniono. Dlaczego zaczęto teraz, po poru latach? Mogę się tylko domyślać ? komentuje tę sprawę Krzysztof Krakowiak.
Nikomu za to jak na razie nie przeszkadza, że w tej samej sprawie sądowej pojawia się nazwisko Dariusza Sz. - członka Rady Nadzorczej KPWiK. Sz. co prawda jest świadkiem a nie oskarżonym, bo poszedł na współpracę z organami ścigania, ale przyznał się do dawania łapówek. Ponadto przecież były dyrektor nie miał wpływu na to, jak opisując sprawę sądową przedstawiali go dziennikarze. O przestrzeganiu zasady domniemania niewinności w tej sytuacji nawet nie warto wspominać.
Kontrowersyjna umowa o zakazie konkurencji
Równolegle, w zasadzie, pojawił się też zarzut, że Krakowiak ma w firmie zbyt duże przywileje, a przede wszystkim podpisaną umowę o zakazie konkurencji, podczas gdy kraśnicka spółka wodociągowa jest monopolistą i na rynku, na którym działa, konkurentów nie ma. Jak wynika z dokumentów przedstawionych nam przez szefa KPWiK umowa ta, sygnowana na maj 2007 roku, mówiła o tym, że po ustaniu stosunku pracy w spółce, dyrektor Krakowiak nie może podjąć zatrudnienia w firmach konkurencyjnych na obszarze jej działalności. W zamian za to pracodawca miał mu wypłacać odszkodowanie za okres obowiązywania zakazu konkurencji w wysokości 80% pobieranego wynagrodzenia brutto jako dyrektora technicznego KPWiK.
Tadeusz Fijałka, podnosząc przytoczone argumenty oraz to, że w firmie jest kilku innych kierowników o podobnym lub większym stażu pracy i kwalifikacjach, a mniejszych zarobkach, zaproponował Krakowiakowi przeniesienie na stanowisko głównego specjalisty do spraw dokumentacji oraz sieci wod.-kan., kierownika działu TT, z równoczesnym zmniejszeniem zarobków (do 80%). Jak usłyszeliśmy od prezesa, Krakowiak na tę propozycję nie przystał. Inaczej sprawę tę przedstawia nam jednak były dyrektor techniczny.
- Ja na propozycję przeniesienia się zgodziłem, bo zależało mi na pracy w firmie której poświęciłem prawie 20 lat. Nawet ustaliliśmy warunki finansowe. W szczegółach nie mogę jednak do tej sprawy się odnieść, ponieważ prawdopodobnie toczy się w tym temacie postępowanie prokuratorskie - mówi Krakowiak.
Z pisma, które pokazano nam w KPWiK, wynika, że wysuwane pod jego adresem zarzuty dyrektor Krakowiak uznał za szykany i nękanie, a cała sytuacja miała też odbić się na jego zdrowiu, więc poszedł na zwolnienie lekarskie.
Pierwsze doniesienie do prokuratury
W tej sytuacji prezes Fijłaka, utrzymując że żadnego mobbingu wobec dyrektora technicznego nie było, złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa. Mowa jest w nim między innymi o tym, że podpisując aneks do umowy o pracę i umowę o zakazie konkurencji, osoby, które te dokumenty sygnowały, czyli Krzysztof Krakowiak i ówczesny prezes KPWiK Sławomir Ćwikła, działały na szkodę spółki, dążąc do wyłudzenia ok. 300 tys. zł. Istnieć ma też zdaniem Tadeusza Fijałki uzasadnione podejrzenie, że zostały one antydatowane i w rzeczywistości podpisane dopiero po przegranych wyborach samorządowych przez byłego burmistrza Piotra Cz. Dowodem na to ma być ten sam rodzaj czcionki i papieru, co w przypadku umów Sławomira Ćwikły, które powstały w 2010 roku. Jak można przeczytać w piśmie skierowanym do prokuratury, sprzyjać temu miał fakt, że kadrami firmy kierowała wówczas siostra Sławomira Ćwikły.
Warto w tym momencie nadmienić, że to nie pierwsze zarzuty dotyczące antydatowania dokumentów, jakie pojawiły się po wyborach samorządowych w 2010 roku. Nowa ekipa podobne podejrzenia wysuwała w przypadku sprawy umowy Zbigniewa Nity, byłego dyrektora Centrum Kultury i Promocji. Doniesieniem w tym temacie zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Puławach. Przesłuchano kilka osób, sprawdzano nawet komputery. Skończyło się na jej umorzeniu z powodu braku dowodów rzekomego przestępstwa. Odwołanie od tej decyzji też zostało odrzucone.
Zdaniem sygnatariusza obecnego doniesienia, Ćwikła nie miał prawa bez zgody Rady Nadzorczej firmy zawrzeć umowy, której wartość przekraczała 200 tys. zł. Krakowiak miał też dopuścić się innych nieprawidłowości.
Oskarżany o działanie na szkodę firmy, były już dyrektor techniczny KPWiK, zarzuty odpiera.
- Umowy były podpisywane w spółkach wiele lat temu. Te dotyczące mnie były w moich aktach osobowych i były dostępne od wielu lat. Obecny Prezes Zarządu przeglądał moją teczkę osobową, wiedział co w niej jest. Przez ostatni rok funkcjonowania akceptował te umowy, a w 2012 roku podpisał ze mną aneks do umowy w sprawie regulacji płacowych, natomiast wszystkie pozostałe warunki umowy pozostawiał bez zmian. Trudno jest mi powiedzieć dlaczego nagle zaczęła się taka nagonka z tymi umowami, skoro znane były one już od lat. Natomiast sprawa rzekomego podpisywania umów po przegranych wyborach poprzedniego burmistrza, to jest po prostu insynuacja pana prezesa - mówi Krzysztof Krakowiak.
Mieszkańcy mogli ulec zatruciu?
Teraz pojawiła się sprawa chlorowni, za którą były już dyrektor techniczny - w czasie gdy był na zwolnieniu lekarskim - został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. Władze spółki zarzucają mu, że obiekt ten nie był właściwie zabezpieczony i istniało zagrożenie wycieku chloru. To byłoby niebezpieczne nie tylko dla pracowników, ale i dla mieszkańców Kraśnika. W tej sprawie też złożone zostało doniesienie do prokuratury.
- Ciężko mi się ustosunkować do tego tematu, bo tak naprawdę o całej sprawie wiem w zasadzie ze słyszenia. Od stycznia tego roku przebywam na zwolnieniu lekarskim i w trakcie zwolnienia, pod koniec marca, pocztą otrzymałem pismo z rozwiązaniem umowy o pracę. Tak więc nie wiem, co wydarzyło się przed dwa miesiące mojej nieobecności, jeśli chodzi o funkcjonowanie chlorowni, czego by nie wiedział wcześniej o jej pracy zarząd spółki, a miał w tym względzie pełną wiedzę ? komentuje stawiane zarzuty Krzysztof Krakowiak.
Podkreśla przy tym, że służba BHP w przedsiębiorstwie podlega bezpośrednio Prezesowi Zarządu i jeśli były jakieś zagrożenia w funkcjonowaniu chlorowni, to przez ponad rok działalności obecnych władz spółki, na pewno byłby on o nich przez inspektora BHP poinformowany.
- Dodam, że w 2012 roku w celu poprawy bezpieczeństwa pracy w chlorowni, kosztem kilkunastu tysięcy złotych, został wymieniony na nowy system detekcji ? wykrywania chloru, tj. system alarmowania w sytuacjach awaryjnych nieszczelności oraz uruchamiający wentylację awaryjną. W czasie mojej pracy z obecnym zarządem, jak i bezpośrednio przed moim zwolnieniem lekarskim, nie miałem uwag czy informacji o stanach zagrożenia ani od prezesa zarządu, ani od służb BHP, ani od kierowników wydziałów bezpośrednio nadzorujących pracę chlorowni. Odnoszę wrażenie, że w całej tej sprawie stałem się z jakichś powodów osobą niewygodną, którą w jakiś sposób trzeba zwolnić i od jakiegoś czasu stosowano wobec mnie różnego typu nagonki, szukało się pretekstów do zwolnienia z pracy ? mówi Krakowiak.
Co ciekawe w sprawozdaniu z działalności KPWiK za 2010 rok, do którego dotarła nasza redakcja, w punkcie, w którym mowa jest o planowanych przedsięwzięciach rozwojowo-modernizacyjnych na 2011 rok, znajduje się punkt mówiący o projekcie budowlanym, dotyczącym zmian sposobu dezynfekcji wody podawanej do sieci wodociągowej. Dokument ten podpisał prezes Waldemar Dudziak. Rok później, w podobnym dokumencie podpisanym przez obecnego prezesa Tadeusza Fijałkę, mowy o takiej potrzebie już nie ma.
Oboma doniesieniami zajmuje się obecnie prokuratura. Czy śledczy znajdą podstawy by sprawy trafiły do sądu? Na decyzje w tej kwestii jeszcze chyba przyjdzie nam trochę poczekać. brejk
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze