Zginął wam pies, chcecie coś sprzedać, organizujecie koncert lub festyn i chcecie na niego zaprosić, a może co gorsze chcecie wywiesić swój ?manifest polityczny?? Do niedawna jednym z najprostszych sposobów rozpropagowania tej informacji na terenie Kraśnika było po prostu rozklejenie informacji na słupach ogłoszeniowych. Okazuje się, że teraz nie jest już to takie proste. Trzeba mieć na to zgodę miejskich urzędników.
Na miejskich słupach ogłoszeniowych pojawiła się informacja następującej treści: ?Administrator Urząd Miasta Kraśnik, Zakaz plakatowania pod karą grzywny art 63a Kodeksu Wykroczeń?. Podany jest też numer telefonu do Urzędu Miasta. Postanowiliśmy pod niego zadzwonić pod pretekstem chęci powieszenia na słupach ogłoszeń. Pod wskazanym numerem kazano nam dzwonić pod inny. Korzystając ze wskazówki dodzwoniliśmy się do Referatu Gospodarki Gruntami, ale też nic nie załatwiliśmy. Choć dowiedzieliśmy się, że prawdopodobnie ogłoszenie które chcemy powiesić trzeba będzie pokazać do akceptacji, a za jego wywieszenie trzeba będzie zapłacić. Odesłano nas dalej, a konkretnie do kierownika wydziału promocji Urzędu Miasta. 
Cała sprawa jest co najmniej dziwna i przypadkowo bądź nie zbiega się z pewną akcją plakatową z początku czerwca. Chodzi o plakaty pod hasłem ?Włodarczyk = Czubiński?, którego autorzy wytykają obecnemu burmistrzowi Kraśnika, że swoje poparcie zbudował na aferach poprzednika, a teraz jego CBA oskarża w sprawie umorzeń podatków i utraty przez Miasto Kraśnik 300 tys. zł. ?Nie chcemy by kolesie obecnych władz nabijali sobie kieszenie naszymi pieniędzmi. Nie chcemy by burmistrz traktował kraśniczan jak półgłówków i karierowicze stanowiska rozdawał ludziom z Lublina, Janowa itd... Czy nie ma u nas ludzi kompetentnych i wykształconych?? - można było przeczytać na wspomnianych ogłoszeniach. Co ciekawe plakaty te na słupach ogłoszeniowych zbyt długo nie powisiały. ?Ktoś? je szybko pozrywał lub pozaklejał.
Obostrzenia dotyczące korzystania ze słupów ogłoszeniowych budzą sporo kontrowersji. Pojawiają się sugestie, że władze miasta po prostu nie chcą, by "nieprawomyślne" informacje pojawiały się na terenie miasta. Szczególnie w roku wyborczym.
- Pomysł ekipy burmistrz Włodarczyka zakrawa o absurd. Po raz kolejny widać, że burmistrz i jego zaplecze nie radzą sobie z racjonalnym zarządzaniem Kraśnikiem. Czyżby wszystkie problemy miasta zostały już rozwiązane, że ekipa burmistrza z braku zajęcia chce zajmować się analizowaniem drobnych ogłoszeń i plakatów zawieszanych na słupach? Cenzurę zniesiono w Polsce w 1990 roku, ale może niektórzy tego jeszcze nie zauważyli? - komentuje tę sprawę wicestarosta kraśnicki Jarosław Czerw.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze