Tymczasem zleceniodawca budowy kanalizacji sanitarnej wzdłuż ulicy Urzędowskiej i Nadstawnej, czyli Kraśnickie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, nie egzekwuje od wykonawcy kar umownych za niedokończenie prac. Na dodatek dąży uparcie do tego, by inwestycję zrealizowała szczecińska firma, która jesienią porzuciła plac budowy. Szczegółowo sprawę tę przybliża w swoim najnowszym wydaniu Głos Gazeta Powiatowa.
To już kolejny artykuł, który temu tematowi poświęca lokalna gazeta. Jak wspomnieliśmy na wstępie budowa kolektora powinna się zakończyć jeszcze w listopadzie ubiegłego roku. Tymczasem wciąż brakuje kanalizacji sanitarnej w ulicy Nadstawnej, kilku odcinków kanalizacji wzdłuż ulicy Urzędowskiej, a także tych elementów nowej sieci, których nie można było wykonać przed wybudowaniem kolektora w ulicy Nadstawnej. Brakuje, bo firma Mazur nie mogła poradzić sobie z przeszkodami terenowymi, przede wszystkim z dużą ilością wód gruntowych które zalewały wykopy.
Znaleziono co prawda sposób jak się z tym uporać, chodziło o przeprojektowanie części kolektora i puszczenie go inną trasą, ale wiązałoby się to ze sporymi kosztami dodatkowymi. Tych nie chciał wziąć na siebie wykonawca. Gdy nie udało się w tej sprawie dojść do porozumienia, firma Mazur spakowała sprzęt i wyniosła się do Szczecina.
W tej sytuacji miejska spółka ni mniej ni więcej tylko powinna domagać się zapłaty kar umownych za niedotrzymanie terminu zakończenia zadania. Tymczasem nie tylko kar nie nałożyła, ale jak wspomnieliśmy na wstępie bardzo chce, by szczecinianie prace dokończyli. Nawet za cenę poniesienia dodatkowych kosztów, których ponieść w żadnym wypadku KPWiK nie powinien.
Po szczegóły w tej sprawie odsyłamy do aktualnego wydania Głosu Gazety Powiatowej, która znajduje się w sprzedaży.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze