Takie pytanie podczas meczu III ligi piłki nożnej Stal Kraśnik - Orleta Łuków usłyszałem w minioną niedzielę od rozgrzewającego się zawodnika gości. Pytanie można by uznać za dziwne, przecież na stadionie jest zegar, ale spojrzenie na niego rozwiało moje wątpliwości skąd się ono wzięło. Niestety nasz stadionowy czasomierz tak do końca sprawny nie jest, więc takie pytania, szczególnie między 70 a 90 minutą spotkania, są jak najbardziej uzasadnione.
Z prośbą o wyjaśnienie w czym tkwi problem zwróciliśmy się do administratora miejskich obiektów sportowych. I jak się spodziewaliśmy sprawa jest o wiele bardziej złożona niż przepalone żarówki jak sugeruje część kibiców.
Grzegorz Mazurek, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji: To jest bardzo stara instalacja robiona kiedyś przez jakiegoś elektryka z fabryki. Niestety szans na doprowadzenie tego do pełnej sprawności nie ma. Poprawiliśny to na tyle, na ile to było możliwe. Efekt jest rzeczywiście taki, że 80. minuty zegar ten nie pokazuje. Z pozostałymi wskazaniami jest lepiej, ale też nie zawsze tak jak powinno być.
Rozważana była oczywiście sprawa kupna nowego czasomierza, ale ta kwestia też wymaga głębszego zastanowienia. Po pierwsze rozpiętość cenowa takich urządzeń, w zależności od funkcji jakie miałoby spełniać, jest spora. Po drugie wieszanie nowoczesnego sprzętu na spikerce, która lata świetności ma już bardzo dawno za sobą, też może budzić pewne wątpliwości. Po trzecie w końcu Stal, która w zasadzie jako jedyna z tego sprzętu korzysta, ma wobec MOSiR-u zadłużenie i dopiero podejmowane są kroki zmierzające do jego umorzenia. Do tego czasu miejska placówka z takimi inwestycjami się wstrzymuje.
Najlepiej byłoby oczywiście zrealizować, przygotowane już zresztą od kilku lat, plany modernizacji całej zachodniej trybuny stadionu wraz z budową nowych pomieszczeń i spikerki.
Grzegorz Mazurek: Jest projekt rozbudowy spikerki, przy której miałyby się znaleźć dwie szatnie dla zespołów, pomieszczenie dla sędziów, pomieszczenie dla mediów, kontroli antydopingowej itd. To wszystko miałoby zostać wkomponowane w zmodernizowaną, częściowo zadaszoną trybunę. Wyjście dla zawodników z szatni byłoby tunelem pod trybunami wprost na boisko. Na projekcie wygląda to wszystko oczywiście bardzo ładnie, ale podejrzewam, że koszt budowy sięgałyby kilku milionów złotych.
Takiego rozmachu inwestycyjnego, znając sytuację finansową i inne potrzeby miasta, na razie więc raczej nie powinniśmy się spodziewać. Poprzestać więc trzeba chyba będzie na zakupie nowego zegara.
Grzegorz Mazurek: Na pewno coś będziemy chcieli w tym temacie zrobić. Zresztą przygotowując projekt budżetu swojej placówki na przyszły rok umieściłem w nim zakup takiego zegara. Zobaczymy jak do tych propozycji odniesie się Rada Miasta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze