Zgodnie z naszymi zapowiedziami w tym tygodniu w Kraśniku gościł Marcin Wroński, lubelski pisarz, autor cieszących się dużą popularnością retro kryminałów. Przyjechał by promować swoją najnowszą książkę, ale nie tylko. Na to by akcję kolejnej swojej powieści osadził w naszym mieście namawia go Stowarzyszenie Rozwój i Bezpieczeństwo.
Autor kryminałów, których akcja dzieje się w pierwszej połowie ubiegłego wieku w Lublinie, do Kraśnika przyjechał na zaproszenie Stowarzyszenia Rozwój i Bezpieczeństwo. We wtorek spotkał się z czytelnikami swoich powieści w kraśnickim oddziale Archiwum Państwowego, a dzień później podpisywał je w księgarni Avalon. Jak wspomnieliśmy na wstępie wizyta związana była z promocją jego najnowszej, piątej już części losów komisarza Maciejewskiego pt. ?Pogrom w przyszły wtorek?, która na księgarskie półki trafiła w marcu tego roku. Przyjazd był jednak także pierwszym z etapów zbierania materiałów do jednej z kolejnych powieści, której akcja, za namową przedstawicieli Stowarzyszenia RiB, miałaby toczyć się w Kraśniku.
Jarosław Czerw, prezes stowarzyszenia Rozwój i Bezpieczeństwo: Chcemy zainteresować pana Marcina Kraśnikiem i ziemią kraśnicką oraz przekonać go, że może być to równie interesujące tło jego powieści jak Lublin. Mogę zdradzić, że negocjacje już idą w dobrym kierunku i mam nadzieję przyniosą konkretny efekt. Sandomierz ma swojego ojca Mateusza, serialowego księdza który tropi przestępców, a może my za sprawą Marcina Wrońskiego będziemy mieli swojego literackiego bohatera w osobie komisarza Maciejewskiego.
Gotowość pomocy w przygotowaniach do takiej publikacja oferują też znawcy przeszłości naszego miasta.
Jarosław Cybulak, kierownik kraśnickiego archiwum: Gościmy u nas pana Marcina po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni. Myślę, że nasze archiwum może być bardzo pomocne w tym, by zainteresować go naszą lokalną historią, a materiały u nas odnalezione staną się inspiracją przy pisaniu kolejnych powieści.
Co na to sam pisarz?
Marcin Wroński, pisarz: Napisać coś o Kraśniku, w którym tak naprawdę, nie licząc przejazdów, jestem po raz pierwszy, to bardzo ciekawe wyzwanie marketingowe. Tylko chciałbym żeby się państwo nie zdziwili, bo jako twórca retro kryminałów nie skupiam się na tym co jest w jakimś miejscu ładne, pocztówkowe, tylko wprost przeciwnie. Eksploruję zaułki które brzydko pachną, brzydko wyglądają, pokazuję miejsca gdzie rodzi się przestępczość, miejsca rozpusty i występku. Lojalnie więc uprzedzam, że takich miejsc będę szukał w przedwojennym Kraśniku w oparciu o materiały archiwalne, ikonografie i we własnej głowie.
Pierwsze przymiarki i pomysły do kolejnej historii z udziałem komisarza Maciejewskiego, ale tym razem z Kraśnikiem w tle, już w głowie lubelskiego pisarza się rodzą.
Marcin Wroński: Miałem przyjemność być w kraśnickiej Fabryce Łożysk Tocznych, ale przecież wcześniej fabryce zbrojeniowej, która powstała w latach 30-tych ubiegłego wieku. Widziałem tam maszyny z tego okresu, które jeszcze teraz wyrzucają z siebie rozpalone do czerwoności metalowe elementy. Pojawiła się wtedy myśl, że może między tymi elementami nagle po taśmie zacząłby sunąć sygnet, który podniósłby majster Nowak i powiedział ? Stefek, czy to nie inżyniera Zawadzkiego?. Nie wiem czy akurat taka scena znalazłaby się w mojej powieści, ale to pokazuje, że inspiracji może być wiele.
I to już się potwierdza. Podczas wizyty w Kraśniku Marcin Wroński zachwycony był między innymi przedwojennymi budynkami. Zainspirowała go żydowska synagoga. Także na archiwalnych półkach znalazł podobno coś ciekawego. Pozostaje nam więc z niecierpliwością czekać na literacki efekt tych poszukiwań. A tych którzy z przygodami komisarza Maciejewskiego się jeszcze nie zetknęli zachęcamy do nadrobienia czytelniczych zaległości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze