Do zmiany w prezydium Rady Miasta Kraśnik, na stanowisku przewodniczącego Tadeusza Członkę zastąpił Jan Albiniak, doszło w czwartek 29 listopada. Komentarzy w tym temacie jest bardzo dużo, szczególnie gdy na jaw wyszło nieco kulisów tej sprawy. Chodzi między innymi o wątek szantażu którego wobec Członki miał się dopuścić radny Jerzy Misiak (PiS). Misiak temu zaprzecza, ale jak twierdzi były przewodniczący, szef klubu PiS miał mu w przeszłości grozić zwolnieniem syna który pracuje w magistracie jeśli nie zrezygnuje ze swojej funkcji w prezydium Rady Miasta. Poniżej przedstawiamy wywiad którego Tadeusz Członka udzielił Gazecie Powiatowej na przełomie 2010 i 2011 roku, a więc na początku obecnej kadencji samorządu. Rozmowa ta rzuca nieco światła na to co dzieje się w naszym samorządzie od kuchni.
Będę współpracował z każdym komu na sercu leży dobro Kraśnika - zapowiada Tadeusz Członka, przewodniczący Rady Miasta Kraśnik
(wywiad z przełomu 2010 i 2011 roku)
Czy w radzie miasta krąży duch burmistrza Czubińskiego?
Nie wiem czemu taka opinia jest rozgłaszana. Po wyborach jest nowy skład rady. Biorąc pod uwagę jej polityczny podział można powiedzieć, że ta Rada jest w podobnym składzie jak poprzednia. Sytuacja zmieniła się o tyle, że kto inny jest burmistrzem. Funkcje można podzielić mając na uwadze kompetencje, doświadczenie i możliwości ich dobrego sprawowania. Można też brać pod uwagę parytety, czyli liczbę zebranych mandatów przez poszczególne kluby, no i można próbować montować większość. Albo opozycyjną, albo wspierającą burmistrza. Przez poprzednie 4 lata było tak, że burmistrz miał swoich stronników, w opozycji byli radni PiS-u i byli też ludzie środka, którzy za dobrymi ich zdaniem projektami głosowali, a te złe odrzucali. I taka powinna być moim zdaniem też rola obecnych radnych z komitetu Lewica, Razem dla Kraśnika i Powiatu, z którego ja startowałem. Na pewno nie zamierzamy przez 4 lata ani przyjmować pozycji klakiera, ani negować wszystkich pomysłów burmistrza. Potrafię współpracować z każdym. Dla mnie bez znaczenie jest czy ktoś jest z lewicy, prawicy czy jest liberałem, jeśli tylko ma dobre pomysły na rozwój Kraśnika.
Nie wszyscy mają jednak podobny pogląd, czego dowodem była próba odwołania prezydium Rady?
Na pierwszy posiedzeniu w tej kadencji Rady Miasta Kraśnik wybraliśmy prezydium, a przed dwoma tygodniami komisje i ich przewodniczących. Czy to jest układ stabilny i ostateczny? Nie wiem. Był wniosek o moje odwołanie, ale nie uzyskał wymaganej większości. Nie wykluczam, że w dalszym ciągu będzie próba stworzenia większości rządzącej. Jeśli będą kolejne podobne wnioski, to na pewno poddam je pod głosowanie. Czasami ludzie pytają mnie dlaczego nie złożę rezygnacji, ale dlaczego mam to robić. Niedawno 13 radnych obdarzyło mnie zaufaniem, a ja zgodziłem się na pełnienie tej funkcji. Żyje w przeświadczeniu, że wzięto przy tym pod uwagę to, że jestem politycznie niezależny, mam samorządowe doświadczenie i potrafię wypełniać funkcję przewodniczącego, tak by gwarantowało to dobre funkcjonowanie rady. Mówiąc żartobliwie mam też na to czas i tolerancyjną żonę, która nie ma nic przeciwko temu, że pełnię publiczną funkcję. Jeśli większość radnych zdecyduje, że kto inny powinien przewodniczyć Radzie, to ja z pokorą ten werdykt przyjmę. Nie mam żadnego parcia na tę funkcję.
A czy pana zdaniem zmiany nastąpią?
Nie mam pojęcia. Ja w żadnych rozmowach nie uczestniczę. Myślę że ci ?więksi?, mówię o klubach które są liczebnie najbardziej znaczące, mogą dążyć do pozyskania dla swoich pomysłów większości. Boleję nad tym, że nie koncentrujemy się w ogóle nad tym kto co potrafi, tylko kto z jakiej listy został wybrany. To ujawniło się przy dyskusjach o wyborze przewodniczących poszczególnych komisji. Niestety uwarunkowania merytoryczne miały dla niektórych najmniejsze znaczenie w tej debacie. A to przecież w komisjach dzieją się rzeczy najważniejsze. Nie tylko wstępne opiniowanie przygotowywanych projektów, ale także, jeśli komisja sprawnie funkcjonuje pod dobrym przewodnictwem, mogą być przecież wysuwane własne pomysły.
Jak Pan ocenia dotychczasową współpracę linii rada miasta - burmistrz?
Na dziś jestem trochę zaniepokojony, że nie mamy jeszcze ustalonego trybu współpracy między burmistrzem, jego urzędem, a Radą Miasta. Sygnalizowałem pilną potrzebę zwołania sesji przed końcem roku, ale przez długi czas było o to trudno. Na szczęście, dzięki sprawnej pracy radnych, odbyła się ona w trybie pilnym. Pretensje o wyznaczenie daty i miejsca zaprzysiężenia burmistrza, które kierowano w moją stronę, są nieuzasadnione. Zresztą co do miejsca to nikt nie zgłaszał do mnie żadnych propozycji do chwili, gdy ja już sesję zwołałem i rozesłałem zaproszenia. Musiało się to stać na 7 dni przed posiedzeniem. Na dzień, czy dwa przed sesją nie było możliwości już zrobienia zmiany, by nie wprowadzać zamieszania. Wybrałem Urząd Stanu Cywilnego, bo jest to miejsce historyczne i stwarzające właściwą oprawę dla takie uroczystości. Nie spodziewałem się, że będzie chciało w niej uczestniczyć tak wiele osób. Życzyłbym sobie żeby tak było na każdym naszym posiedzeniu. Jeśli grono zainteresowanych naszymi obradami będzie duże, to na pewno będę wybierał większe pomieszczenia. Dotychczas było ono niewielkie. Co do terminu, to zwoływanie sesji w weekend nie miało sensu, bo kilku radnych awizowało mi swoje wyjazdy. Termin 13 grudnia, ze względu na rocznicę wybuchu stanu wojennego, nie odpowiadał burmistrzowi. Padł więc wybór na wtorek, by równocześnie wybrać komisje, tak by mogły one przystąpić do pracy, zająć się budżetem, uchwałami około budżetowymi. To się jednak nie udało, bo sesja została przerwana. Stąd konieczność nadzwyczajnego tempa pracy w ostatnich dniach minionego roku. Mam jednak nadzieję, że gdy burmistrz już zapozna się z pracą urzędu i miejskich spółek, to i zasady sprawnego współdziałania z radą uda nam się wypracować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze