Reklama

Ordynator Małgorzata Wójcikowska: Od 50-60 do nawet 100 pacjentów na dobę przewija się przez SOR

Wielu pacjentów Szpitalny Oddział Ratunkowy traktuje jak przychodnię. Zgłaszają się z przeziębieniami, chorobami nie wymagajacymi natychmiastowej pomocy lekarskiej, z którymi pomocy powinni szukać u lekarzy rodzinnych. Tu powinni trafiać tylko pacjenci w stanie zagrożenia życia lub z nagłym pogorszeniem stanu zdrowia. O  pracy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy kraśnickim Szpitalu Powiatowym rozmawiamy z Małgorzatą Wójcikowską, ordynator tego oddziału i zastępcą dyrektora ds. medycznych kraśnickiego SP ZOZ.

 

 

Dla jakich pacjentów przeznaczony jest Szpitalny Oddział Ratunkowy?

Do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego powinni trafiać pacjenci z nagłym pogorszeniem stanu zdrowia albo zagrożeniem życia. Są to więc świeże urazy, złamania, rany, ból w klatce piersiowej, nagłe pogorszenie stanu zdrowia, jak na przykład duszności przy astmie oskrzelowej, kolki nerkowe. Jeśli tego typu ostre schorzenia wystąpiły w ciągu minionej doby. Podwyższona od tygodnia temperatura, katar, objawy przeziębienia, przewlekłe choroby, które zaostrzyły się w niewielkim stopniu lub ich stan utrzymuje się kilka dni, to zadanie dla podstawowej opieki zdrowotnej, lekarzy rodzinnych.

Reklama

Jak kształtuje się na przestrzeni ostatnich lat liczba osób, którym na naszym SORze udzielana jest pomoc?

Można powiedzieć, że jest stabilna z tendencją do wzrostu. Waha się ona w granicach od 50-60 do 100 na dobę. W związku z tym od kilku miesięcy na naszym oddziale zwiększona jest obsada lekarska. Dyżurują zarówno chirurg, jak i internista. Już w momencie rejestracji, zbierania wywiadu wstępnego pacjenci są kwalifikowani więc do konkretnego specjalisty. Zwiększona została też liczba łóżek obserwacyjnych na oddziale ratunkowym. Uruchomiona została dodatkowa 4-osobowa sala, gdzie pacjent może być diagnozowany i leczony wstępnie nawet do 48 godzin, jeśli jest taka potrzeba.

Reklama

Czy to oznacza, że skrócił się czas oczekiwania na pomoc lekarską?

Możemy udzielić pomocy większej liczbie osób w jednej chwili. Mówimy oczywiście o sytuacjach z nagłym pogorszeniem stanu zdrowia, zagrożeniem życia. Pacjenci, którzy trafiają do nas, a powinni do lekarza rodzinnego lub na dyżur peozetowski, muszą być przygotowani na to, że czas oczekiwania na poradę będzie dłuższy, nawet kilkugodzinny. Zdarza się, że takie osoby się niecierpliwią, ale to, kiedy możemy się nimi zająć, zależy od tego, czy w danej chwili nie mamy pacjentów z wypadków, z zagrożeniem życia, wymagających pilniejszej pomocy. Oni mają pierwszeństwo. Nawet jeśli dotrą do nas później.

Reklama

To co mają robić pacjenci, gdzie się kierować, w weekendy, święta lub nocą, gdy przychodnie są zamknięte? Na przykład z przeziębieniami, gorączką czy innymi dolegliwościami nie zagrażającymi życiu?

Dorośli powinni się kierować do izby przyjęć w dzielnicy fabrycznej Kraśnika, a dzieci powinny być przywożone do starego Kraśnika, tutaj gdzie jest SOR. Obok tego oddziału jest dyżurny peozetowski - pediatra, który takich małych pacjentów zaopatruje, leczy.

A jeżeli ktoś się pomyli i na przykład z dzieckiem przyjdzie na izbę na fabrycznym?

Reklama

W takiej sytuacji będziemy doradzać, żeby przejechać na Szopena, gdzie dyżuruje pediatra, ale oczywiście taki wstępny wywiad powinien być przeprowadzony, by sprawdzić czy pacjent nie potrzebuje pilnej pomoc.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Krasnik24.pl




Reklama