Trwa akcja zbierania podpisów pod protestem w sprawie likwidacji targowiska przy ul. Balladyny w Kraśniku. W czwartek Jarosław Czerw wraz z przedstawicielem osób handlujących na targowisku złożyli apel do burmistrza o rezygnację z zamiaru likwidacji targowiska. Pod protestem do czwartku podpisało się ponad 1500 osób.
- Bronimy targowiska, bronimy miejsc pracy przedsiębiorców, którzy handlują na targowisku. Wreszcie bronimy miejsca gdzie kraśniczanie od wielu już lat tradycyjnie robią zakupy. Mieszkańcy Kraśnika są oburzeni tym, że planuje się sprzedać targ przy ul. Balladyny po to by wyremontować salę kinową ? powiedział po wizycie w Urzędzie Miasta Jarosław Czerw.
- Rok, półtora roku temu walczyliśmy w gruncie rzeczy o tę samą sprawę, czyli o możliwość handlu przy ul. Balladyny. Byłem wtedy członkiem rady targowej. Jesteśmy po raz kolejny bardzo zbulwersowani . Nie tylko zresztą my, handlowcy, ale też nasi klienci. Głównie podejściem władz miasta do tego tematu i tym, że na siłę chce się kupców pod fabrykę przenieść ? powiedział Juliusz Owczarek, związany z targowiskiem na Balladyny.
Sprawa wyszła na jaw na ostatniej sesji Rady Miasta, kiedy to skarbnik miasta zaproponowała radnym by ze sprzedaży działki po targowisku, które ma być przeniesione do końca roku, sfinansować remont sali kinowej. Radni się na to zgodzili. Burmistrz na swoim blogu napisał natomiast, że miasto nie może sprzedać działki na której jest targ przy ul. Balladyny. Zamieszanie więc trwa a oburzenia nie kryją kupcy, którzy uważają, że terminu zamknięcia starego
targowiska nikt z nimi nie uzgadniał.
- Po raz kolejny robi się coś poza plecami głównych zainteresowanych. To są działania siłowe bo stawia się nas przed faktem dokonanym. Nikt nie zwraca uwagi na to, że tu są miejsca pracy, które są w tym momencie zagrożone. Teraz to nie jest w sferze domysłów, bo ludzie już spróbowali handlu przy fabryce i zrezygnowali, przenieśli się na stare targowisko bo po prostu klient na tygodniu tam nie dociera. A jeżeli się nie zarabia, to się nie handluje ? tłumaczy stanowisko handlujących Juliusz Owczarek, który handlował na targowisku, a teraz pracuje tam jego żona.
Jak się zakończy sprawa targowiska nie wiadomo. Wciąż zbierane są podpisy za jego utrzymaniem przy ul. Balladyny.
- Targowisko to miejsce pracy kilkudziesięciu osób, to utrzymanie dla wielu kraśnickich rodzin. Kino, nawet po remoncie nie spowoduje, że ilość miejsc pracy wzrośnie. Rachunek jest prosty. Dlatego bronimy targowiska przy ul. Balladyny i uważamy, że zamiast je likwidować trzeba je remontować ? podsumował akcję Jarosław Czerw.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze