Dlaczego zdecydował się pan poprowadzić seniorski zespół Stali? Drużyna jest czerwoną latarnią III ligi, a do końca rundy jesiennej zostało tylko dwa mecze.
Sytuacja zespołu jest rzeczywiście nie tylko bardzo trudna, ale wręcz dramatyczna. Poprosił mnie o to prezes Łach, bo zrezygnowano z usług trenera Wierzbickiego. To była sytuacja awaryjna jeśli tak mogę się wyrazić. Ja mam licencję trenerską na prowadzenie zespołów na tym poziomie rozgrywkowym, pracuję w tym klubie, wypadało więc pomóc. Od razu chciałem zaznaczyć, że umówiliśmy się, że pierwszym zespołem zajmuję się tylko do końca tej rundy. W Kraśniku i okolicach są trenerzy którzy mają stosowne uprawnienia i klub w trakcie przerwy zimowej będzie miał czas żeby znaleźć odpowiedniego szkoleniowca.
A może jednak warto byłoby sprawdzić się w roli trenera III-ligowej Stali w nieco dłuższej perspektywie czasu?
To nie dla mnie. Spełniam się w roli trenera grup młodzieżowych. Lubię uczyć gry w piłkę, bardzo cieszę się gdy widzę progresję umiejętności młodych zawodników. Z drużynami seniorskimi praca jest zupełnie inna.
Jak wrażenia po pierwszych treningach z pierwszym zespołem?
Niestety nie jest mi dane pracować ze wszystkimi, bo wielu zawodników jest kontuzjowanych. Nie obarczałbym jednak winą za to trenera Wierzbickiego. Po prostu część zawodników nie jest przygotowana na grę w III lidze. Kontuzje nie wynikają ze zbyt dużych obciążeń treningowych, a z tego, że wychodząc na plac gry piłkarze chcą dać z siebie jak najwięcej, a organizm jest do tego nieprzygotowany. Jak ktoś jest niewybiegany to o naciągnięcia, naderwania czy skręcenia nie trudno. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Trzeba w zimie potrenować bardzo mocno, regularnie i powinno być lepiej.
A coś w tych dwóch meczach które zostały jeszcze jesienią da się z tej drużyny wykrzesać?
Oczywiście to że zmienia się trener nie oznacza, że nagłej metamorfozy dozna też drużyna. Na pewno będę chciał zespół poukładać nieco inaczej niż mój poprzednik. Nie powiem że zagramy bardzo mocno defensywnie, ale w dużej mierze właśnie na ten element gry chcę zwrócić szczególną uwagę. Bardzo możliwe są też zmiany w składzie. Nie wiem czy na boisko nie wybiegnie jeden bądź dwóch juniorów, bo jak już wspominałem jest wielu kontuzjowanych zawodników. Ale tego bym się nie obawiał, bo jest kilku młodych chłopców z takimi umiejętnościami, że jak wyjdą na boisko to na pewno nie dadzą wielkiej plamy. W obu spotkaniach, i w sobotę na wyjeździe z Lublinianka i później u siebie z Orlętami Łuków, będziemy chcieli powalczyć o jak najlepsze wyniki.
Dariusz Matysiak jest trenerem drużyn dziecięcych w MUKS Kraśnik oraz zespołu juniorów starszych Stali Kraśnik. W przeszłości był już trenerem pierwszego zespołu Stali. Po koniec sezonu 2009/2010 powierzono mu dokończenie rozgrywek po zwolnieniu trenera Sławomira Adamusa, ale wybronić drużynę przed spadkiem do IV ligi się nie udało.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze