Problem dwóch miejskiach szaletów: przy głównym przystanku na ul. Mickiewicza i w parku na ul. Urzędowskiej to wciąż trudny temat dla ekipy burmistrza Włodarczyka. Pisaliśmy już na ten temat w grudniu ubiegłego roku tutaj. I do tej pory miasto nie poradziło sobie z tym problemem. Nie znalazł się zarządca, który chciałby w zamian za zyski czerpane z opłat za korzystanie z toalet administrowac nimi. Wczoraj na sesji problem po raz kolejny poruszyła radna Dorota Posuniak i miasto szybko znalazło "cudowny" sposób na to by toalety mogły funkcjonować.
Dziś rano obok szaletu przy ul. Mickiewicza można było zobaczyć sporą grupkę osób. Nie było to jednak kolejka osób stojących za pilną potrzebą, ale głównie pracownicy pobliskiego Gimnazjum Publicznego Nr 1. Pierwsza myśl to taka, że pewnie zepsuły się szalety w szkole. Z łazienkami w PG jest prawdopodobnie wszystko w porządku. Okazuje się, że teraz czystością w miejskiej toalecie będą zajmowały się panie dbające o czystość w pobliskiej szkole. Mają to robić w ramach swoich obowiązków. Czy dostaną za to dodatkowe pieniądze? Czy gimnazjum dostanie pieniądze na środki czystości? Czy będą to robić także w dni wolne od pracy (takie niepotwierdzone informacje do nas dotarły)? A co z szaletem przy ul. Urzędowskiej? Czy jego też będą sprzątać panie z Gimnazjum tymm razem Nr 2? Zapytaliśmy o to Urząd Miasta i jak tylko otrzymamy odpowiedzi zamieścimy je na naszej stronie.
Przypomnijmy, że w sprzątanie szaletów próbowano wkręcić panie sprzątaczki z Urządu Miasta. Okazało się jednak, że nie dadzą rady posprzątać dobrze urzędu i wpaść do szaletów by regularnie robić w nich porządek. A po pracy żadna z nich nie chciała tego robić. Teraz to zadanie czeka sprzątaczki z Gimnazjum nr 1 w ramach swoich godzin pracy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze