Taka jest decyzja władz miasta, jaką burmistrz zaprezentował na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta zwołanej na wniosek radnych z PO i niezrzeszonych. To wielki sukces handlujących w tym miejscu, których burmistrz chciał przenieść na targowisko przy ul. Fabrycznej a który od kilkunastu tygodni protestowali w tej sprawie.
Sesję zwołali radni, gdyż chcieli poznać zdanie burmistrza w sprawie likwidacji i przeniesienia targu. A o tym mówiło się od jakiegoś czasu. Zaczęło się od wypowiedzi skarbnik miasta, która stwierdziła, że wkład własny na remont sali kinowej sfinansowany zostanie ze sprzedaży targowiska. Burmistrz wprowadził także do budżetu zakup budek dla handlujących na nowym targowisku. Obyło się to wszystko bez konsultacji z handlującymi z ul. Balladyny. Jedyna rzecz jaką burmistrz chciał z nimi konsultować to wygląd tych boksów. Na pytanie co będzie jeśli handlujący nie zgodzą się na przenosiny zastępca burmistrza stwierdził, że mają oni na to swoje sposoby. Problem w tym, że większość handlujących ma umowy na dzierżawę na ul. Balladyny do końca br. Obawiali się więc oni, że zostaną postawieni pod ścianą.
Nieoczekiwanie burmistrz zmienił w tej sprawie swoje zdanie. Próbował nawet przekonywać, że on nie mówił nawet o likwidacji targowiska przy ul. Balladyny. Pewnie spore znaczenie miało poparcie jakie handlującym udzielili mieszkańcy. Pod protestem w sprawie likwidacji targowiska podpisało się ponad 3070 osób.
Na sesję rady miasta do CKiP w czwartkowe przedpołudnie oprócz 16 radnych przyszła grupa kilkudziesięciu handlowców. Przynieśli ze sobą transparenty w obronie targowiska i swoich miejsc pracy.
- Mogłabym iść do pośredniaka, ale mam cel w życiu, chcę coś robić. Dajcie nam spokojnie żyć, dajcie spokojnie handlować. Nie chcemy uciekać z Kraśnika ? apelowała do władz miasta jedna z handlujących.
Niektórzy radni podkreślali, że targowisko przy ul. Balladyny to miejsce niezbyt nadające się do handlu. Radny Zbigniew Bartysiak nazwał je nawet slumsami. Handlujący odpowiadali na to, że miasto od dawna w niego nie inwestuje, a aby je zmodernizować można przeznaczyć na to pieniądze za jakie chciano kupić boksy na nowe targowisko (ponad 400 tys. zł).
Burmistrz zarzucał handlującym, że nie przyszli i nie zapytali go wprost o sprawę targowiska by zasięgnąć informacji u źródła.
Handlujący mieli na to swoje argumenty:
- Przez 3 miesiące próbowaliśmy się spotkać z panem burmistrzem w sprawie targowiska przy ul. Balladyny. Dopiero interwencja radnych spowodowała, że burmistrz znalazł dla nas czas ? powiedział przedstawiciel handlujących.
Kilka tygodni wcześniej złożyli oni także u burmistrza protest w sprawie targowiska ? burmistrz na niego w ogóle nie odpowiedział.
Na sesji burmistrz jak i niektórzy radni go popierający próbowali całą akcję związaną z protestem tłumaczyć politycznie. Protestujących poparł bowiem wicestarosta Jarosław Czerw.
Targujący tłumaczyli, że ich protest nie jest polityczny.
- To nie jest dla nas przyjemne uczestniczyć w tym wszystkim. Przykre jest wciąganie nas w jakiekolwiek gry ? odpowiedział na zarzuty o politykę przedstawiciel handlujących.
- Targ [przy ul. Balladyny] będzie funkcjonował tak długo, jak długo będzie taka wola targujących ? taką decyzję pod koniec sesji rady miasta powtórzył burmistrz Włodarczyk.
To duże zwycięstwo wszystkich tych, którzy walczyli o pozostawienia targu przy ul. Balladyny.
Co najważniejsze burmistrz zadeklarował, że chce współpracować z handlującymi.
- Nie zrezygnuję z dialogu z państwem ? stwierdził burmistrz.
Oby nie okazała się to pusta obietnica.









Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze