Reklama

W lipcu premiera książki o transporcie publicznym w Kraśniku i powiecie

Komunikacja publiczna to nieodłączny element większości miast. To od niej uwarunkowane jest często tempo i kierunek rozwoju danej miejscowości. Tak było też w Kraśniku. Ciekawą i bardzo bogatą historię publicznego transportu w naszym mieście i całym powiecie kraśnickim postanowił spisać jeden z jej pasjonatów – Maks Bratko. Książka, która jest efektem jego pracy, w lipcu będzie miała swoją premierę.

Skąd pomysł młodego kraśniczanina, by zająć się takim tematem?

- Jako dziecko bardzo często jeździłem z babcią i dziadkiem autobusami MPK. Znałem wszystkie linie, kierowców. Później, w czasach szkolnych, skupiłem się na innych rzeczach, ale po pewnym czasie, gdy byłem już na studiach, pasja odżyła. A z racji tego, że historia komunikacji w naszym mieście jest niezwykle bogata, doszedłem do wniosku, że warto ją spisać. Im bardziej się w ten temat zagłębiałem, tym więcej odkrywałem ciekawostek. To z kolei dopingowało mnie do dalszych poszukiwań – mówi Maks Bratko.

Reklama

Książka obejmuje bardzo szeroki okres, bo począwszy od 1914 roku, kiedy w Kraśniku powstawała kolej, po czasy współczesne. Autor starał się prześledzić rozwój komunikacji w poszczególnych okresach, bliżej zagłębił się w historię PKSu i MPK, ale w swojej publikacji stara się także przybliżyć tematy bardziej szczegółowe, jak chociażby to, jak zmieniały się rozkłady jazdy, bilety.

 

Autobus ZKM San H100B o numerze bocznym #265 podczas pochodu pierwszomajowego w 1977 roku. Autobus na przedniej szybie z dumą prezentuje datę uruchomienia Zakładu Komunikacji Miejskiej w Kraśniku. Autobusy tego typu były pierwszymi pojazdami jakie otrzymał kraśnicki ZKM, wozy tego typu wykorzystywane były także przez kraśnicki PKS.  Źródło Archiwum gazety "Życie FŁT"

 

- Starałem się tematy te poruszyć w taki sposób, by jak najbardziej zainteresować czytelnika. By ludzie, którzy w swoim życiu dużo korzystali z komunikacji publicznej, dojeżdżali autobusami do szkoły czy pracy, mogli sobie przy okazji czytania książki trochę powspominać – przekonuje Maks Bratko.

Reklama

Dużą wartością publikacji, która liczy ponad 300 stron, jest to, iż jest ona bogato ilustrowana. W książce jest około 200 zdjęć.

- Mocno pomogli mi w tym względzie panowie Hubert Trukan i Grzegorz Jankowski, dzięki którym udało się dotrzeć między innymi do fotograficznego archiwum gazety „Życie FŁT”. Z pomocą przyszli mi też byli pracownicy PKS-u oraz byli i obecni pracownicy MPK. Myślę, że dzięki temu efekt końcowy jest bardzo ciekawy – zapowiada autor publikacji.

 

Wieloletni pracownik kraśnickiego PKS-u pan Józef Paprocki wraz ze "Stewardesą" na tle autobusu Sanos S14 "Lux". Dziś już mało kto pamięta, ale stewardesy spotkać można było nie tylko w samolocie, ale także w PKSach. Ich zadaniem było witanie i żegnanie pasażerów, przydzielanie miejsc, częstowanie przękąskami, a także sprawdzanie i sprzedaż biletów. Stewardesy najczęściej pojawiały się w właśnie w autobusach Sanos S14 "LUX". Kursy obsługiwane tymi pojazdami oznaczane były nawet w rozkładzie dopiskiem "Lux". Źródło: Archiwum prywatne p. Józefa Paprockiego 

 

Jedną z tych osób, które wspierały Maksa w gromadzeniu informacji i dokumentacji wykorzystanej w książce, był Tadeusz Dziurda, były długoletni pracownik PKS-u w Kraśniku.

Reklama

- Bardzo cieszę się, że taka książka powstała, że mogłem pomóc w zgromadzeniu materiałów potrzebnych do jej napisania. Z komunikacją publiczną w Kraśniku, z PKS-em, związany byłem przez większość mojego dorosłego życia. Cieszę się, że na stare lata jeszcze mogłem się komuś przydać, że pamiątki, które zgromadziłem, można w jakiś sposób wykorzystać – mówi Tadeusz Dziurda.

Pan Tadeusz w kraśnickim PKS-ie przepracował około 40 lat. Gdy z powodów rodzinnych, śmierci ojca, po 3 klasie technikum zmuszony był przerwać naukę i pójść do pracy, trafił właśnie do PKS-u, gdzie pracował już jego brat. Zaczynał jako pracownik stacji obsługi, później był brygadzistą, kierowcą, instruktorem nauki zawodu w pekaesowskiej szkole, kierownikiem działu administracyjno-gospodarczego, instruktorem kierowców. Z firmą przewozową pożegnał się dopiero w 1994 roku, gdy odchodził na emeryturę.

Reklama

 

Autobusy Jelcz należące do ZKM w Kraśniku podczas przerwy na przystanku "końcowym" (ul.Racławicka). Na fotografii uwieczniono 3 rodzaje autobusów marki Jelcz - PR110U, PR110M oraz M11(najmniej widoczny, stojący w środku). Autobusy oznaczone są numerami z prefiksem "4" co oznaczało czwartą zajezdnię MPK Lublin (ZKM podlegał wówczas pod MPK w Lublinie). Źródło Archiwum gazety "Życie FŁT"

 

Jak wspomniał już autor publikacji, z pomocą przyszli mu też byli i obecni pracownicy MPK.

- Jestem pod wrażeniem tego młodego człowieka, że miał w sobie tyle determinacji, żeby taką książkę przygotować. Tym bardziej, że wymagało to bardzo dużo czasu, poszukiwania materiałów, odwiedzin w archiwach, rozmów z ludźmi. Cieszę się, że mogłem w tym nieco pomóc. Z dużą ciekawością i ja, i moi koledzy z MPK czekamy na tę książkę – mówi Jacek Kowalik, kierowca w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym.

Reklama

Uroczysta premiera wydawnictwa zaplanowana jest na 22 lipca. Będzie to nie tylko prezentacja książki, ale szereg ciekawych wydarzeń, przede wszystkim wycieczki po Kraśniku i okolicach śladami byłych linii autobusowych. Na te okazje z lubelskiego MPK do naszego miasta ma przyjechać zabytkowy autobus Jelcz 272 "MEX", czyli populary „ogórek”. Więcej o tym wydarzeniu napiszemy w lipcu.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Krasnik24.pl




Reklama