Reklama

W sobotę Pitzo i Polssky powalczą o finał w "Mam Talent"

Jak informowaliśmy już kilka tygodni temu duet streetdancerów Pitzo i Polssky, czyli kraśniczanin Paweł Mazur oraz jego kolega z podlubelskich Piask Karol Polak brawurowo przebrnęli przez eliminacje TVN-owskiego show ?Mam talent?. Jurorzy także podczas ostatecznych ?stolikowych eliminacji? przed półfinałami nie mieli wątpliwości, że chcą zobaczyć ich dalej. Dzięki temu wystąpią w ostatnim półfinałowym odcinku programu emitowanym na żywo, który już w najbliższą sobotę.

 

Warto więc w sobotni wieczór usiąść przed telewizorem i kibicować naszemu reprezentantowi. Najlepiej czynnie wysyłając na duet ?Pitzo i Polssky? sms-y. By nieco jeszcze raz przybliżyć sylwetkę Pawła publikujemy poniżej wywiad z nim, który można było odnaleźć w jednym z wrześniowych wydań Głosu Gazety Powiatowej.

 

Telewizyjne show to szansa na promocję tego co robię

- mówi Paweł Mazur, tancerz, choreograf i instruktor, uczestnik programu ?Mam Talent?.


Zarówno ty jak i Karol jesteście znani i odnosicie sukcesy w street danceowym światku. Skąd pomysł, by wystąpić w telewizyjnym show TVN-u?

Reklama

Jako tancerze, ekipa, jesteśmy rzeczywiście znani. Przez wiele lat ciężko pracowaliśmy na swoja markę i opinię. Satysfakcja z tego oczywiście jest, ale, powiem tak bardzo przyziemnie, sama satysfakcja nie przynosi profitów. W momencie gdy taniec nie jest tylko jakimś dodatkiem, pasją, ale i pracą, to trzeba też myśleć o finansach. A nie da się ukryć, że tego typu przedsięwzięcia dają większą rozpoznawalność, popularność. Występ w Mam Talent to więc promocja kultury hip-hop, street dance, ale także nas jako instruktorów szkoły tańca, którą prowadzi nasza grupa.

Specjalnie przygotowywaliście się do eliminacji do programu?

Reklama

Startowaliśmy na początku roku w turnieju Rytm Ulicy w Radomiu, gdzie wśród kilkudziesięciu duetów zajęliśmy drugie miejsce. Nasz układ spodobał się też w sieci, dlatego doszliśmy do wniosku, że powinniśmy pójść za ciosem. Tym bardziej, że wszystko już mieliśmy dopracowane. I jak pokazały eliminacje do Mam Talent, podjęliśmy dobrą decyzję. Mamy więc przed sobą kolejne wyzwanie.

Było trochę tremy przed występem przed kamerami?

Mam co prawda już za sobą wiele dużych imprez przy bardzo licznej publiczności, ale to było nieco inne przeżycie. Trochę stresu więc było, co zresztą chyba było widać w telewizyjnym nagraniu. Najważniejsze, że się udało, że wszyscy z jurorów głosowali na tak i przeszliśmy dalej.

Reklama

Kiedy kolejny etap?

Po eliminacjach oglądanych teraz w TVN była jeszcze ocena pulpitowa. Jurorzy, ze wszystkich tych którzy dostali co najmniej dwa głosy, wybierali grupę, która przejdzie do półfinałów. My na szczęście zapadliśmy im na tyle w pamięci, że chcą nas zobaczyć dalej. Jesteśmy więc już w półfinale i będziemy występować 17 listopada, w ostatnim z odcinków półfinałowych, już w programie na żywo.

Macie więc trochę czasu na przygotowanie kolejnego układu.

Rzeczywiście mamy czas, by przygotować się do półfinałów, ale w zasadzie musimy pracować nad dwoma występami jednocześnie. Jeśli bowiem udałoby nam się przejść do finału, a o to będziemy się starać, to później jest już tylko tydzień przerwy między emisjami programu. Musimy być na tyle pragmatyczni, żeby być na to przygotowani. Jeśli natomiast się nie powiedzie, to już jest to dla nas świetna przygoda. Pokazanie się w eliminacjach, a później w programie na żywo, który jest dosyć prestiżowy, to dla nas spora promocja.

Reklama

Obecna edycja Mam Talent nie jest jednak twoją pierwszą próbą w tym programie.

Byłem już w Mam Talent z ogólnopolskim projektem muzycznym ?Keep it Funky?. Wtedy na początku otrzymaliśmy pozytywne opinie, ale później czegoś zabrakło, by wejść do finału.

Nie chciałeś spróbować swoich sił w ?You Can Dance?? Jesteś przecież wszechstronnym tancerzem.

Nie. Nie do końca podoba mi się formuła tego programu i nie za bardzo się tam odnajduję. Mam Talent daje szansę pokazania konkretnie tego w czym się jest dobrym, co się kocha, czym się żyje i jednocześnie ma się pewną wolność pokazania tego co się chce. Wiadomo, że telewizja robi do tego pewną otoczkę, ale nikt nam niczego nie narzuca.

Reklama

Wróćmy na chwilę do tego co telewidzowie mogli zobaczyć w telewizji w sobotę 8 września. W programie przedstawiliście się jako mieszkańcy Lublina. Dlaczego?

Rzeczywiście ta sprawa narobiła trochę zamieszania. Zespół, który reprezentujemy w tym programie, czyli KontraBanda Crew, pochodzi z Lublina. Sam zresztą w Lublinie z małymi przerwami mieszkam i pracuje od wielu lat i z tym miastem czuję się związany. Nie oznacza to jednak w żadnym wypadku, że odcinam się od Kraśnika. Rozmowy, które z nami zrobiono na potrzeby programu, trwały w sumie ponad godzinę, ale wyemitowano z tego jedynie kilkanaście sekund. Podczas nagrań zaraz po tym jak padła kwestia, że jesteśmy z Lublina, powiedzieliśmy też że ja pochodzę z Kraśnika, a Karol z Piask. Opowiedzieliśmy, nie bez sentymentu, o naszych rodzinnych stronach, o tym gdzie stawialiśmy swoje pierwsze taneczne kroki. Niestety, na montaż materiału nie mieliśmy większego wpływu. Trudno jednak mieć o to pretensje do realizatorów programu, że tak to wyszło. Wybrali to co ich zdaniem było najważniejsze. Jak chcieliby emitować pełne wywiady, to taki program musiałby trwać kilka godzin. rozmawiał Paweł Bieleń

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Krasnik24.pl




Reklama