Reklama

Władza się zreflektowała i chce pomóc Stali Kraśnik?

Czeski film ? tak dwoma słowami można określić to co dzieje się w ostatnich dniach wokół Stali Kraśnik, a konkretnie jak do tego tematu podchodzą władze samorządowe. Wszystko chyba przez to, że nikt tak do końca nie wierzył, że do likwidacji klubu może dojść. Dopiero jak działacze mądrze doszli do wniosku, że skoro nikt nie chce im pomóc to w ?kamikadze? dalej bawić się nie będą, coś zaczęło się dziać. Po podjęciu radykalnych kroków, podaniu się zarządu do dymisji i zapowiedzi likwidacji klubu, burmistrzowie sobie chyba uświadomili, że mimo tego, że to nie oni wpędzili Stal w długi, to jeśli jej nie pomogą, to w dużej mierze mogą zostać obarczeni winą za jej koniec.


?Przykro mi, że sytuację Stali Kraśnik, niektórzy chcą wykorzystać do swoich celów pod hasłem "przywalić burmistrzowi". Osoby, które śledzą sytuację doskonale wiedzą KTO i KIEDY narobił długów. Próbujemy różnych sposobów wybrnięcia z tej sytuacji. I nie jest ona prosta. Miasto (pomijając nawet możliwości finansowe) nie może wprost przelać dotacji dla zadłużonego Klubu. Złamane zostałoby prawo. Sponsorzy? Każdego dnia dziesiątki telefonów by ich pozyskać. Ale sponsorzy też długów nie chcą spłacać. Chcą mieć inne efekty. Mimo wszystko pracujemy nad koncepcją, która ma szanse okazać się ratunkiem dla kraśnickiej piłki. W przyszłym tygodniu, po konsultacjach będziemy mogli ją przedstawić.? - napisał wczoraj na swoim facebookowym profilu wiceburmistrz Jarosław Stawiarski. Ten sam wiceburmistrz, który jeszcze w poniedziałek podczas zarządu Stali nie miał działaczom nic do zaproponowania, oprócz dobrej rady żeby ruszyli w teren szukać sponsorów. No może nie do końca nic, bo zadeklarował, że ze swojej kieszeni na Stal może wyłożyć 500 zł. Przekonywał, że pomoc z budżetu miasta jest niemożliwa.
Nagle jednak jakaś furtka bardzo szybko się znalazła. Na razie oficjalnie się o szczegółach ?nowego pomysłu? nic nie mówi, ale to prawdopodobnie powrót do działań z czasów burmistrza Czubińskiego, a więc dotowania Stali ze środków na promocję miasta. Koncepcja do zrealizowania jak najbardziej możliwa, kwestia jedynie sporządzenia stosownej umowy. Tylko dlaczego nie wdrożono jej w życie już dwa miesiące temu, gdy nowy zarząd z Krzysztofem Łachem na czele obejmował stery w klubie. Przecież nikt nie ukrywał, że klub ma spore długi i sam się z trudnej sytuacji nie wykaraska. Tym bardziej, że pan Krzysztof do zarządu wchodził właśnie z poparciem władz miasta. Niestety później ta sama władza bardzo szybko o nim zapomniała.
Teraz te działania mogą być już nieco spóźnione. Żeby wystartować w III lidze, bo minimum na tym poziomie wykładając samorządowe pieniądze można chyba mówić o sensownej promocji miasta, i nie ?obrywać od wszystkich batów?, to drużyna powinna już trenować. W sierpniu ruszają wszak rozgrywki. Tymczasem chęć gry deklaruje około 10 piłkarzy, i to głównie z kadry A klasowego zespołu. Trzeba by więc robić ?łapankę?, bo pozostali już porozjeżdżali się po innych klubach. Trenera też nie ma. Drużyny młodzieżowe praktycznie się rozsypały. Jeżeli chodzi o młodzież, to Stal łakomie zerka na MUKS, ale o przejęcie drużyn łatwo nie będzie. Bo i dlaczego ma być łatwo. Jeśli ktoś coś wypracował, to teraz efekty tej pracy ma od tak sobie oddać?
To tylko kilka uwag dotyczących aktualnej sytuacji w Stali, a konkretnie kontaktów na linii miasto - klub. Jedni mogą się z nimi zgadzać, inni nie. Ktoś może kiedyś o FKS-ie napisze książkę. I oby nie był to kryminał, a historia kończyła się happy endem.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Krasnik24.pl




Reklama